PSYCHOPATH - Hatred Outside [Thrashing Madness; 2015]

Cóż to jest za niesamowity kop w mordę ! Zero litości ! Warszawiaków przepełnia wściekłość i znajduje ona doskonałe ujście w 12 kawałkach (10 jeżeli odejmiemy intro i outro) doskonale wyważonej mieszanki między thrash a death metalem.

Pierwsze skojarzenia? Trochę Voodoo priest, zaskakująco dużo Terrordome (zresztą Dziad zagrał z chłopakami kilka koncertów jako zastępstwo za Mekonga). Kilka riffów bardzo przywodzi mi tu na myśl twórczość ekipy z Krakowa, taki np "MK Ultra". Oprócz tego dużo klasycznych skojarzeń- Slayer, Sepultura (stara rzecz jasna), trochę germańskiego thrashu, dużo południowo-amerykańskiego. Czyli same dobre rzeczy !

Zresztą Psychopath też kopie dupę bezlitośnie, płyta jest ŚWIETNA ! Pełna agresji, a jednocześnie bardzo spójna i przemyślana. Całość okraszona doskonałym brzmieniem, które sprawia, że ta zabójcza maszyna nabiera dodatkowo coraz większego impetu. Jednocześnie brudno i agresywnie, a z drugiej strony jest oddana głębia i słychać dokładnie każdy zagrany dźwięk. Czyli tak jak powinno być. Od gitarowych żylet, przez perkusyjną artylerię po wyraźny bas- wszystko chodzi jak powinno. Tutaj nie ma półśrodków, są tylko niezmierzone pokłady agresji. Powiem całkowicie wprost- dawno nic mnie tak nie zniszczyło. "Hatred Outside" już od kilku dni okupuje mój odtwarzacz, i absolutnie nic nie zwiastuje, żeby miało go w najbliższym czasie opuścić. Panie i Panowie- czapki z głów. Jeżeli chodzi o nasz ojczysty metal- dla mnie to jest póki co album roku. Wojciech Michalak

 

baa222