BATHORY SLAYER MAG # XX

 

 

BATHORY, cóż można powiedzieć więcej? Pamiętam, kiedy pierwszy raz usłyszałem BATHORY i ich Scandinavian Metal Attack (Sampler) z połowy lat 80. Materiał ten mnie zabił totalnie – czysta gwałtowność Sacrifice czy Return Of Darkness And Evil. Surowizna i ciężar – to wszystko przeniosło muzykę na kolejny poziom ekstremy. Zrobiliśmy artykuł o BATHORY w #2 SLAYER – nic o zespole tym w rzeczywistości nie wiedząc. Po prostu oparliśmy nasz artykuł o to, co zobaczyliśmy na okładce jedynki albumu. Następnie QUORTHON i WORNTH skontaktowali się z nami i zaproponowali przeprowadzenie wywiadu, który ukazał się w SLAYERZE ¾ w 1986 roku. Zresztą na okładce tego numeru też był QUORTHON. Przesłał też podpisany egzemplarz The Return. Wspaniałe wspomnienia. Kiedy ukazał się Under The Sign Of The Black Markw 1987 – w podziękowaniach wymieniono nasze nazwiska. Wspaniała sprawa. Niesamowita inspiracja wtedy i teraz – zostać wymienionym w podziękowaniach do jednego z najważniejszych i najbardziej ekstremalnych albumów. Co za doznanie! No i kiedy album ten ukazał się w USA, na przodzie pudełka umieszczono nalepkę z cytatem z naszej recenzji materiału z #5 SLAYER. Oczywiście nalepka gdzieś mi zaginęła, ale jeśli ktoś ma ją na sprzedaż (płytę i nalepkę), to zapłacę za nią sporo forsy.

 

A po wydaniu Blood Fire Death uważam, że BATHORY osiągnął perfekcję. Niełatwa sprawa, zawyrokować takąopinię, ale to jest po prostu ostateczne dzieło BATHORY. Dwa pierwsze albumy to esencja necro back metalu – muzyka zmieniła się nieco na Under The Sign, gdzie wkradło się więcej melodii i dziwnych klimatów – szczególnie na kawałku Woman Of Dark Desires. I znowu genialność! Ok, mówiłem chyba o Blood Fire Death. To materiał bardziej zróżnicowany i totalny majstersztyk. Posiada typowe dla zespołu surowizny jak też partie bardziej epickie, które z pewnością rozwiną się na kolejnych produkcjach kapeli. Ale ze swoimi pierwszymi czteroma albumami QUORTHON zmienił historię metalu i ekstremalnej muzy. Każdy, kto siedzi w tych klimatach powinien znać BATHORY z tego okresu i jeśli o mnie chodzi to do tej pory BATHORY nic nie przebiło i zanosi się raczej na to, że nie przebije. Nawet po tych 4 albumach, muzyka zespołu jest pierwsza klasa. Hammerheart, wydany w 1989, to twórczość o bardziej wikińskim charakterze i większej ilości czystych wokaliz QUORTHONA. Jak dla mnie, to nowy rozdział w muzyce zespołu i wolałbym nie przyrównywać ich do pierwszych 4 płyt kapeli, bo są różne, ale wyjątkowe i bardzo dobre. Jak dla mnie to właśnie one stworzyły podwaliny wikińskiego metalu. Hammerheart, a potem Twilight są na dobra sprawę bliźniacze i nie różnią się zbytnio od siebie. Coś jak pierwsze dwa albumy.

Z jakiegoś powodu QUORTHON przestał lubić SLAYER MAGAZINE (poniżej kopia faksu), a ja do tej pory nie za bardzo kumam, o co poszło.Pewnie o albumy solo które mi za bardzo nie podeszły a może i o coś innego, nie wiadomo. Dodatkowo, w #10 SLAYERA przedrukowaliśmy wywiad z BATHORY z szwedzkiego magazynu. W jego opracowaniu wziął udział nie kto inny jak Jon Nodtveidti czasami zastanawiam, się czy to może nie był powód? Chodzi mi o to, że wywiad nie był (pierwotnie) przeznaczony dla SLAYER, ale został przetłumaczony na angielski i umieszczony przez nas w 1995 roku, za pozwoleniem Jona oczywiście. Ok, szczerze mówiąc, gdyby QUORTHON naprawdę nas nienawidził, chuj by mnie to obchodziło i tak zawsze miałbym bardzo wysokie mniemanie o jego muzyce i bardzo mi przykro, że nas opuścił w czerwcu 2004. Na zawsze pozostanie w naszej pamięci; a jego muzyka jest po prostu nieśmiertelna.

Na kolejnych stronach zamieściliśmy pewnego rodzaju artykuł dotyczący człowieka, któryodmienił nasze życie. Jest też parę wywiadów i recenzji jego albumów. Niewiele, ale zawsze coś.

METALLION

Poniższy wywiad przeprowadzony został 21 marca 1994 roku. Mieszkałem w tamtym czasie w Niemczech a QUORTHON zajęty był właśnie promocją i wywiadami związanymi z jego solo albumem zatytułowanym po prostu Album. Pamiętam, że naprawdę byłem spięty czekając na QUORTHONA, bo uważałem, że spotkał mnie prawdziwy zaszczyt mogąc przeprowadzić ten wywiad. QUORTHON powiedział mi później, że jest totalną bzdurą wielbić innych ludzi, czy też uważać ich za kogoś specjalnego za sprawa ich książek albumów czy filmów. Może i ma rację, ale i tak uważam, że jest dobrą rzeczą mieć jakieś wzorce i źródła inspiracji. A QUORTHON i BATHORY to potężne źródło natchnienia i jego dorobek w tym względzie nie może zostać pominięty. Pamięci QUORTHONA chciałbym poświecić ten wywiad – miłego czytania. Pierwotnie opublikowany w METAL SHUFFLE,po norwesku, na wiosnę 1994. Zero zmian, wygląda tak jak został spisany dziesięć lat temu.

- Kiedy to zdecydowałem się na album solowy? No cóż, po prawdzie to nigdy nie planowałem takiego, ale przekonano mnie do nagrania takiego albumu. Po 6 albumach BATHORY, grając epic, death i black metal, pomysły na BATHORY skończyły się i musiałem pomyśleć o czymś innym, a album solowy był niejako dobrym wyjściem z całej tej sytuacji.

Czy nazwa BATHORY stała się kiedykolwiek niejako przeszkodą w dalszej karierze? Chodzi mi oto, że BATHORY i QUORTHON to niejako jedno i to samo, …czego nie nagrasz to i tak nie ma różnicy, pod jakim szyldem to wychodzi?

- Hem, może i tak, ale ja potrzebowałem pewnego rodzaju wyzwania. Gram w BATHORY już od 11 lat i poczułem, że chyba już czas na coś nowego. Słyszałam, że mówi się o reaktywacji VENOM, a ja zapytam, – po co? Kiedy wydano Welcome To Hell, pojawił się najbardziej "zły" album we wszechświecie. Jakby wydali ten album w czasach obecnych, to ludzie tarzaliby się ze śmiechu. VENOM nigdy już nie będzie taki, jaki był kiedyś i tak samo sprawa ma się z BATHORY.

Więc jak, BATHORY się jużskończył, czy będą jednak jakieś nowe albumy?

- Nie powiedziałem, że BATHORY ma się rozpaść. Ale moim zamiarem jest zadziwić ludzi moim kolejnym albumem i mam nadzieję, że wystrzelimy z jakimiś super pomysłami. Po Twilight, wydawało mi się, że poniekąd sam siebie postawiłem w ślepym zaułku i dlatego nie wydamy nowego albumu BATHORY zanim nie będziemy mieli na prawdę fajnych i oryginalnych pomysłów. Jest to kwestia czasu – potrzebna nam przerwa i podczas tej przerwy album solowy będzie dobrym rozwiązaniem.

No to jak, zadowolony jesteś z Album?

- Cóż, wokalizy poddane zostały zbyt dużym obróbkom, a produkcja różni się znacznie od innych albumów BATHORY; ale i tak uważam, że ten materiał jest dość ciężkawy, a trzy kawałki z promo cd No More, Boy i Feather pokazują dość wyraźne całość albumu. Byłem zajęty nagrywaniem tego materiału przez ostatnie 6-8 miesięcy i naprawdę się ucieszyłem, kiedy sesja dobiegła końca. Wydaje mi się, że jestem szczęśliwy, kiedy skupiam się na pracy w studio żeby uniknąć błędów. Całość podoba mi się.

Jak określiłbyś największe różnice pomierzy Album i okresem po Twiligh t3 lata temu?

- Twilight to duża zmiana w odniesieniu do Blood FireDeath i Hammerheart. Przez ostatnie 8 lat słuchałem tylko muzyki klasycznej. Zero metalu. I dlatego nie byłem pewien, czy uda mi się wyprodukować metalowo brzmiący album – wydaje mi się, że doznałem pewnego rodzaju urazu po tak długim okresie słuchania muzyki klasycznej. Ale ostatnio odkryłem albumy HUMBLE PUE, MOUNTAIN i AFGHAN DOG i to mnie uleczyło. Po prostu, Album to wypadkowa wielu styli – pokazuje mnie, jako muzyka i sposób, w jaki mają brzmieć gitary.

Jako muzyk zawsze podkreślałeś słowa nastrój i atmosfera. Kawałki taki jak Featherczy Boy In The Bubblesa nieco nastrojowe. Ale dalekie do złowieszczego nastroju BATHORY. Czyżby nastrój bazował bardziej na smutku?

- Tak, dokładnie. Feather bazuje na prawdziwej historii. Dziewczyna, która znałem została wykorzystana na imprezie i potem czuła wyrzuty sumienia. Teksty to fikcja i fakty w proporcji 50/50 i nie ma tu żadnych tekstów o naturze politycznej. Normalne życiowe sprawy, inaczej niż poprzednio.

BATHORY to inspiracja dla tysięcy kapel – black i death. Słuchasz takich zespołów?

- Nie, ale mam w planach produkcję albumów dla kapel death/black. Na tym biznesie zjadłem zęby żeby żeby inne kapele też dostały taką szansę. Black Metal to nadal potężna cześć mojego życia, chociaż mój umysł operuje już w innych klimatach. Nie jestem już satanistą, bo dla mnie satanizm to uwolnienie się z oków chrześcijaństwa. Po latach doszedłem do wniosku, że chrześcijaństwo to bzdura a satanizm to produkt chrześcijaństwa. Wolę swoją religię i nie chcę być oślepiony przez jakieś fałszywe znaki jak pentagramy i odwrócone krzyże. I ta cała Norwegia. O co tu chodzi, do cholery? Jak zabijesz kogoś, to jest gruba sprawa, ale nie można oceniać całej sceny przez pryzmat takiego morderstwa. To indywidualna sprawa. Nie zrozum mnie źle, absolutnie nie popieram tego, co zrobili, ale rozumiem, dlaczego tak się stało. To sprawa religii. Chujowo palić innym domy, ale w domu boga nie mieszka nikt. Robią, co chcą – dostawałem sporo listów od tych gości podczas grania w BATHORY. Ale nigdy nie sądziłem, że pójdą tak daleko. Chyba jednak mogłem być nieco lepszym źródłem inspiracji dla tych ludzi? Ale z drugiej strony politycy zachowują się jak banda głupków i nikt nie idzie do więzienia. Popełniono parę morderstw, ale ludzie przecież umierają każdego dnia.

Wiele kapel narzeka, że zaczyna brakować pomysłów i nie można wymyślić już niczego nowego. Czy ty, jako muzyk, nie musisz udowadniać po raz kolejny,że jesteś w stanie zmienić swoją muzykę, ale jednocześnie nadal zachować swoja tożsamość?

- Hem, jest w tym nieco prawdy, tzn., że spora liczba pomysłów wyczerpała się zupełnie. W muzyce świata zachodniego mamy tylko 8 tonacji muzycznych i 12 skal. Ogranicza to pisanie muzyki. Jedyne, co można zrobić to zmienić swoje podejście do instrumentu i zacząć używać go inaczej.

QUORTHON to magiczne i chwytliwe imię. Jak je znalazłeś?

- To było chyba gdzieś na przełomie lat 70/80. Zdałem sobie wtedy sprawę, że KISS używa wymyślonych imion. Jak zresztą wiele innych zespołów. Poszedłem po prostu ich drogą, chociaż niektóre imiona są trudne do wymówienia. QUORTHON to walka z duchem Chrystusa w dniu sądu ostatecznego. Fascynująca nazwa i dlatego ją przyjąłem.

Ostatnie słowo dla maniaków w Norwegii?

- Absolutnie szanuję opinie fanów w Norwegii, którzy uważają, że nowe songi i nowy album różnią się od poprzednich 6 albumów BATHORY. Zrozumcie, że celem nagrania tego materiału była chęć rozrywki, ot tak dla zabawy. Album to nie koniec BATHORY. Tak po prostu się jednorazowo stało i tyle.

HAAKON GRAV/SCREAM MAGAZINE 1994/2004

Przekład na język Polski  Paweł Wojtowicz

 

Poprawiony (niedziela, 14 lutego 2016 19:13)

 

baa222