PROSECUTOR THRASH WILL NEVER DIE!!!

W pewien listopadowy wieczór 1988 roku na jednej z ulic Bytomia spotkali sie dość przypadkowo dwaj kumple Harry i Pająk. Temu ostatniemu towarzyszyły jeszcze dwie osoby: Cliff i Dziadu. Nawiązała się rozmowa o muzyce, z której wynikło to ze Dziadu i Cliff grając w hard rockowej kapeli mają zamiar odejść z zespołu bo nie odpowiadało im granie tego gatunku muzyki. Chcieli założyć wlasny zespół thrash metalowy i poszukiwali perkusisty. Tak sie akurat złożyło, że Harry grał właśnie na perkusji w zespole, który miał kłopoty ze składem (brak basisty), dlatego nie zastanawiając sie ani chwili zdecydował sie na współpracę z Cliffem i Dziadem. Tak wiec skład był mniej więcej ustalony ale brakowało jeszcze drugiego gitarzysty. Po krótkim okresie poszukiwań Dziadu i Harry skontaktowali sie z Pepkiem. Juz po zagraniu kilku riffów bylo wiadomo, że to gitarzysta, którego szukali. Rozważajac czy nazwa zespołu ma byc jedno czy dwu czlonowa, tym samym opróżniając kolejne butelki z piwem ostatecznie zdecydowano sie na jeden wyraz. Zespół przyjął nazwę PROSECUTOR. Zaczęły sie systematyczne próby. Niestety ze wzgledu na brak odpowiedniej sali odbywaly sie one w piwnicy domu, w którym mieszkał Dziadu. Dopiero we wrzesniu 1989r. udało sie im zalatwić pomieszczenia w ZDK "Filar" w Miechowicach dzielnicy Bytomia. W międzyczasie od zespołu odzedł Pająk, który nie spełniał oczekiwań jako wokalista, a jego role przejął Pepko i szybko okazało się, ze nie tylko jest świetnym gitarzystą, ale także potrafi dobrze spiewać, a jego wokal idealnie pasuje do muzyki która tworza. 11 listopada 1989 r. Prosecutor występuje pierwszy raz na żywo, przed niedużą publicznością i zostaje przyjęty bardzo goraco, co potwierdza, ze muzyka, która stworzyli trafi do fanów thrash metalu. W styczniu 1990r. nagrywaja swoje pierwsze demo "DESERT OF DEATH". Nagrana na amotorskim sprzęcie kaseta zawiera utwory studyjne a takze wersje koncertowe. PROSECUTOR w skladzie: 
Paweł "PEPKO" Piekarski - git.solowa, vocal 
Marek "DZIADU" Niziołek - git. 
Dariusz "CLIFF" Grzyb - bass 
Ryszard "HARRY" Gilge - perkusja 

Rozpoczyna serie koncertów z mniej lub bardziej znanymi zespolami polskiej sceny metalowej i nie tylko. Niestety w polowie roku od zespolu odchodzi Cliff, co uniemożliwia na jakiś czas zespołowi granie koncertów. Nie marnujac czasu trójka przyjaciół bierze sie za pracę nad nowym materialem muzycznym poszukujac jednoczesnie nowego basisty. Po jakims czasie do zespołu trafia Tomasz "BANAN" Lemanek co powoduje, ze Prosecutor "zamyka" się na ponad rok skupiajac sie tylko na pracy nad nowa plyta. 22 pazdziernika 1991r. Prosecutor występuje w Czechosłowackim miescie Karvina z austriacką grupa Pungent Stench. Ma to być test dla nowych utworów, zanim usłyszą je polscy fani. Na poczatku 1992r. Prosecutor wznawia działalność koncertową. Nowe utwory przysparzaja im wielu fanów. W sierpniu 1992r. zespół wystepuje na małej scenie w Jarocinie. Po powrocie z festiwalu PEPKO, DZIADU, BANAN i HARRY wchodzą do studia i nagrywaja swoja pierwsza plyte "KREW CZARNEJ ZIEMI", która rozchodzi sie w calej polsce jak "ciepłe bułeczki". Niestety po wydaniu płyty z zespołu odchodzi BANAN. Na jego miejsce trafia PACIK. Później, także Pepko rezygnuje z dalszego śpiewania, bardziej skupiając sie na graniu solówek. Zespól organizuje casting, którego efektem jest nowy wokalista WICIU. W 1993r. na kilka dni przed jednym z koncertów Dziadu ulega wypadkowi, w którym zostaja przecięte ścięgna palców jego prawej reki. Zatępuje go ZYGMUNT (Andrzej Brandys), kolega PACIKA, gitarzysta, który dotychczas grał tylko covery. W tym samym roku zespól rozstaje sie z PEPKIEM, a na stale w PROSECUTORZE zostaje ZYGMUNT.W nowym skladzie: 
DZIADU - gitary 
HARRY - perkusja 
WICIU - vocal 
PACIK - bass 
ZYGMUNT- gitary 

Zespół PROSECUTOR gra kilka koncertów, a następnie zaczyna pracę nad druga plyta. Niestety druga płyta, która miała nazywać się "SMUTEK" nigdy nie zostaje zarejestrowana w studio ze względu na brak odpowiednich srodków finansowych. W międzyczasie zespół otrzymuje propozycje umieszczenia dwóch nowych utworów na międzynarodowej płycie- składance, która ma ukazać się we Szwecji. Do tego jednak nie dochodzi, gdyż ciagle problemy z wokalistą - Wiciem oraz coraz bardziej pogarszająca się atmosfera wewnątrz zespołu doprowadzaja do tego iż 26 lutego 1994r. Zespól PROSECUTOR występuje po raz ostatni przed publicznoscia a następnie zawiesza swoją dzialalność. Po 15 latach przerwy, długich rozmowach i morzu wypitego alkoholu 23 lutego 2010r. zespół PROSECUTOR wznawia swoją działalność. Od tego momentu wiele dobrego podziało się w szeregach PROSECUTOR dla tego uznałem ,że to wystarczający pretekst aby przypomnieć Wam ten zasłużony dla naszje podziemnej sceny band . Panie i Panowie przed Wami wywiad z garowym PROSECUTOR  Ryszardem"Harry"Gilge

W tym roku mija 25 lat od momentu wydania waszego debiutu na kasecie. To chyba niezły pretekst, by ten materiał wypuścić ponownie, tym razem w wersji płytowej?

Harry: Oczywiście. Biorąc pod uwagę, że KCZ ukazała się tylko na kasecie, płyta CD jest jak najbardziej wskazana, a to tym bardziej, iż nadal uważamy, że materiał jest świetny, a i teksty wciąż aktualne. 

Od jakiegoś czasu znów jesteście aktywnie działającym zespołem. Jakie to uczucie ponownie pojawić się na deskach sceny, mając przed sobą publiczność?

Harry: Po tylu latach przerwy, widząc tych wszystkich ludzi na naszych koncertach, którzy nadal pamiętają nasze teksty i śpiewają na przykład „Embrionalną Śmierć”, jesteśmy zachwyceni. To znaczy, że nasza reaktywacja miała sens i nadal mamy dla kogo grać, a o to przecież chodzi.

Zanim rozwiniemy temat dotyczący waszej reaktywacji, chciałbym skupić się na waszych początkach.

 

Prosecutor powstał w 1989 roku. Pamiętacie, jak do tego doszło? Skąd pomysł właśnie na taką nazwę? Jak się poznaliście i kto był inicjatorem powołania do życia tego zespołu?

Harry: Całą dokładną historię powstania Prosecutor’a można przeczytać na naszej stronie www. lub w internecie, więc nie będę się już zagłębiał w szczegóły. Powiem tylko, że Prosecutor powstał w 1988 r. z inicjatywy mojej oraz Dziada i Cliffa (naszego pierwszego basisty). Każdy z nas grał w jakimś tam zespole, ale jakoś nikomu nic sie nie “kleiło”. Kiedy więc dość przypadkowo spotkaliśmy się w trójkę, postanowiliśmy połączyć nasze siły i stworzyć zespół, w którym będziemy grać naszą kochaną muzykę, jaką był i jest nadal Thrash Metal. Na początku nazwa miała być dwuczłonowa, ale stwierdziliśmy, że to jest jednak za długie, więc padło na PROSECUTOR. I tak już zostało. Jeśli chodzi o sama nazwę,  
„Oskarżyciel” doskonale oddaje to, jak chcieliśmy powiązać nazwę z naszymi tekstami Zacytuję tylko fragment tekstu z naszego tytułowego utworu:
”Bo my oskarżać i niszczyć z zimną krwią będziemy winnych, za bieg w otchłań tego świata, pierdolonego”.

Śląsk przez wielu uważany jest za kolebkę polskiego metalu. Spotkałem się z porównaniem waszej sceny z tą w Zagłębiu Ruhry. Co sądzicie na ten temat?

Harry: Myślę, że coś w tym jest. Ciężki przemysł, warunki, w jakich ludzie żyją w tych miejscach, oraz ciężka muzyka z tekstami o prawdziwym życiu, nie tym z reklam ani TV, sprawiły, że raczej nie mogły tam powstać zespoły wykonujące jakąś lekką (fałszywą) muzykę. Zresztą u nas na Śląsku bardzo dobrze miały się też zespoły bluesowe, muzyka co prawda inna, ale przekaz bardzo podobny.

Pamiętacie swój pierwszy koncert?

Harry: No oczywiście. Zagraliśmy 11 listopada 1989 r. z zespołem MANITOU w domu kultury, gdzie mieliśmy próby. Publiczność przyjęła nas rewelacyjnie, a potem już poszło.

Prosecutor to zdecydowanie thrashmetalowy band. Skąd miłość do tego właśnie stylu? Pytam, bo pod koniec lat 80. większość kapel preferowała zdecydowanie brutalniejszy death metal.

Harry: W rejonie Śląska, skąd pochodzimy, czyli Bytomia, Piekar Śląskich itd. jednak dominował thrash metal. Słuchaliśmy różnej muzyki, ale zdecydowanie rządziła Metallica, Slayer, Anthrax itd. Więc była to naturalna kolej rzeczy.

Ciekaw jestem, co kształtowało wasze gusta muzyczne? Gdzie zdobywaliście muzykę? Pytam, bo w latach 80. dostępność metalu była dość utrudniona, nie było internetu, a sklepy muzyczne dopiero zaczynały swoją działalność. Pamiętacie giełdę na Załężu czy słynny sklep u Chipa? Słuchaliście wtedy jakichś audycji Radiowych?

Harry: Ha, ha, to były czasy!!! Na pewno podstawą było radio. Ja osobiście co niedzielę w nocy słuchałem radia Luxemburg, bo tam były prezentowane całe płyty zespołów takich jak Iron Maiden, Judas Priest i cała reszta Heavy Metalu. Ale tak naprawdę to najwięcej można się było dowiedzieć, no i oczywiście posłuchać metalu, w rewelacyjnej audycji Marka Gaszyńskiego „Muzyka Młodych”. Do tego dochodziły cosobotnie spotkania na kultowej już giełdzie (szaberplacu) na Załężu (dzielnica Katowic). Poza tym muzyka z kaset magnetofonowych oraz płyt gramofonowych, o które nieraz toczyła się ciężka walka (targowanie się) ze względu na cenę.

Waszym debiutem jest taśma „Desert of Death” z 1990 roku. Gdzie rejestrowaliście ten materiał? Ile czasu zajęła wam sesja?

Harry: Wersje tzw. studyjne nagraliśmy na naszej sali prób w kilka godzin, a koncertowe podczas koncertu z zespołem Manitou.

Jak promowaliście ten materiał? Czy prowadziliście korespondencyjną wymianę ze światem? Pytam, jako że w latach 80. wiele zespołów w taki właśnie sposób promowało swoją muzykę, przy okazji mając dostęp do nowych kapel z całego globu.

Harry: Promocji nie było raczej żadnej. Wszystko odbywało się raczej na zasadzie „z ręki do ręki”, no i podczas naszych koncertów.

W latach 90. cały czas to koncerty były najlepszą formą promocji muzyki. Zaryzykuję twierdzenie, że wydanie waszego kasetowego debiutu zapewniło wam m.in. występ w Jarocinie. Pamiętacie jak do tego doszło? Jak wspominacie ten występ? Zdaje się, że dzieliliście scenę z Hellias, ale z kim jeszcze?

Harry: Było wręcz odwrotnie. To właśnie występ w Jarocinie ’92, gdzie dostaliśmy się z eliminacji tzw. ”otwartych drzwi” spowodował, że znalazł się sponsor do opłacenia nam studia oraz wydania kasety. Co do samego koncertu w Jarocinie, to oczywiście rewelacja. Mimo że wystąpiliśmy na małej scenie, to i tak było mnóstwo ludzi (podobno prawie 2 tys.), którzy przyjęli naszą muzykę fantastycznie, więc mamy co wspominać. Jeśli chodzi o zespoły, które wtedy tam występowały, to było ich dużo i niestety nie pamiętam już nazw, ale jeśli chodzi o Hellias, to tak, Oni również tam grali. Spaliśmy nawet na tej samej sali.

Pamiętacie wasz najlepszy koncert i najgorszy? Z jakimi kapelami wtedy występowaliście?

Harry: Myślę, że raczej wszystkie nasze koncerty możemy uznać za udane, więc nie ma o czym mówić. Ale mieliśmy taką przygodę, gdy graliśmy w Karwinie, wtedy jeszcze była to Czechosłowacja, że wyszliśmy na próbę przed koncertem jako ostatni zespół, a organizatorzy zamiast próby otworzyli drzwi wejściowe i wpuścili ludzi, więc musieliśmy od razu zacząć grać. Taka niespodzianka, ale poszło i koncert był bardzo udany. Oprócz nas grały tam jeszcze jakieś dwie czechosłowackie kapele oraz austriacki  Pungent Stench.

Jak doszło do podpisania papierów z Januszem Baronem, który w roku 1992 wydał wasz debiut ”Krew Czarnej Ziemi” w wersji kasetowej? Pamiętajmy, że był to czas, kiedy kasetowy nośnik ciągle był tym najpopularniejszym w naszym kraju. Kapele typu Mordor, Pandemonium, Taranis czy Christ Agony sprzedawały się w ilościach 12, 15 tysięcy sztuk. W tej chwili wydaje się nierealne, aby podziemny zespół sprzedał taki nakład CD. Czy wiecie, ile waszych kaset wydał wtedy Baron?

Harry: Jak już mówiłem, po powrocie z Jarocina znalazł się sponsor. To była właśnie firma Baron. Baron w tamtym okresie nawiązywał współpracę z różnym zespołami, by mieć legalne licencje , a że Prosecutor stawał się coraz bardziej popularny, więc dostaliśmy propozycję wydania naszej pierwszej płyty na kasecie. Niestety współpraca nie układała się nam najlepiej. Jeśli chodzi o sprzedaż, to w pierwszym miesiącu sprzedało się prawie 1800 kaset. Potem niestety Baron twierdził, że sprzedaż spadła. My wiemy, że było inaczej, więc ile się faktycznie sprzedało, nie mamy pojęcia. Po tym nasza współpraca z firmą Baron powoli się zakończyła.

Producentem „Krwi Czarnej Ziemi” był K. Stasiak, rejestracji dokonaliście w BEAT Studio. Możecie powiedzieć coś więcej na ten temat?

Harry: Stasiak prowadził sklep muzyczny w Chorzowie i jednocześnie studio nagrań. Były to początki, więc warunki były adekwatne do  czasu, w którym się to odbywało. Muszę jednak przyznać, że Krzysiek był bardzo zaangażowany w to, co robił, bardzo nam pomógł, jeśli chodzi o same nagrania, ale też pracę w studio, więc współpraca układała się wyśmienicie, co potem dało w rezultacie świetny materiał „Krew Czarnej Ziemi”. Całość została nagrana w pięć dni, po 10 godzin dziennie.

Efekt końcowy wydaje się niezwykle dobry jak na tamte czasy. Ile czasu spędziliście w studio? Czy dobrze układała się wam współpraca ze Stasiakiem?

Wszystko jak wyżej…

Jestem bardzo ciekaw, co inspirowało Was do pisania tekstów, które po tylu latach mają cały czas dość mocną siłę oddziaływania…

Harry: Autorem naszych tekstów jest Marek, nasz przyjaciel, który mieszka w Niemczech. Współpracujemy z nim od początku powstania PROSECUTOR’a. Po prostu myślimy tak samo, a on to ubiera w słowa. Czasem robimy tylko jakieś drobne poprawki, by brzmiało to wszystko spójnie. Jeśli chodzi o same teksty, no cóż, życie – to ono daje nam podstawę do wyrażania naszych myśli, więc tematy będą zawsze aktualne.

Metalowa scena lat 90. to wysyp naprawdę dobrej muzyki. Podejrzewam, że kumplowaliście się z całą masą zespołów. Które z kapel były wam szczególnie bliskie?

Harry: Zespołów było dużo, ale kumplowaliśmy się raczej z tymi, którzy mieli próby w tym samym MDK co my, więc Manitou, Pandora, Nuclear Attack, punkowa Deformacja, bluesowy Noblus, a poza tym to Golgotha, Mordor, Quo Vadis i wiele innych. Często spotykaliśmy się także z Romkiem Kostrzewskim na piwie w jednym z bytomskich lokali. Z bardzo wieloma ludźmi utrzymujemy kontakty do dziś, choć niektóre zespoły już nie istnieją.

Lata 90. to również era podziemnej prasy potocznie zwanej zinami. W Polsce ukazywały się już magazyny typu Metal Hammer, Thrash’Em All czy Holocaust. Mimo tego po podziemiu krążyła masa kserowanych zinów. Pamiętacie, do jakiej prasy udzielaliście wywiadów? W jakich magazynach pojawiały się wasze recenzje?

Harry: Podziemne ziny – było tego dużo, my też sporo udzielaliśmy wywiadów, choćby do takich jak: Army Of Darkness, Malleus Maleficarum, Nepos Mortis, Beast Zine, Chaos Music Zine itd.

Ciekaw jestem, jaka była reakcja ludzi na „Krew Czarnej Ziemi”? Czy dostawaliście dużo listów od maniaków? Z jakich najdziwniejszych miejsc na świecie trafiała do was korespondencja?

Harry: Krew Czarnej Ziemi została odebrana bardzo dobrze, ludziom pasowała taka muzyka. Z racji tego, że to ja zajmowałem się korespondencją, dostawałem dziennie po kilkanaście listów. Pamiętam, że pani listonosz była w szoku, nosząc codziennie do mnie listy. Miałem ich całe stosy i niestety nie byłem w stanie na wszystkie odpisać, a przychodziły z Polski, Niemiec, Czechosłowacji…

Mimo doskonałej muzyki chwilę po ukazaniu „Krwi Czarnej Ziemi” przestaliście działać. Co było tego przyczyną? Czyżby coraz bardziej popularny death metal, który spychał wtedy na boczny tor thrash, miał z tym jakiś związek?

Harry: Nie, nie, to raczej nasze wewnętrzne problemy zespołowe różnego typu, które się w pewnym momencie skumulowały, doprowadziły do tego, że Prosecutor zakończył działalność. Ale to raczej nasze prywatne sprawy, więc nie będę o tym opowiadał.

Rok 2016 przynosi waszą nową EP-kę zatytułowaną po prostu Prosecutor. Kiedy wznowiliście działalność i co było impulsem do tego, by znowu pojawić się na scenie?

Harry: Jeśli tworzysz muzykę, stoisz na scenie, to już nigdy od tego nie da się uciec. Nas też to dopadło. Trochę długo to trwało, ale myślę, że musieliśmy dojrzeć do pewnych decyzji, wyjaśnić stare sprawy, udało się i oto jesteśmy. PROSECUTOR powstał z popiołów i znów jest w grze. Reaktywacja nastąpiła w 2010 roku, ale przez pierwsze dwa-trzy lata to raczej poszukiwanie odpowiedniego basisty, sali prób, ale też i mnóstwo godzin ćwiczeń, by wrócić do formy.

Jaki jest odzew na nowy materiał? Rozumiem, że jest zapowiedź czegoś większego. Planujecie rejestrację następcy „Krwi Czarnej Ziemi”? Możecie zdradzić coś więcej na ten temat?

Harry: Jesteśmy na ukończeniu tworzenia materiału na nową płytę, gramy już na koncertach parę nowych kawałków, a reakcje ludzi są jak najbardziej pozytywne, więc myślę, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

We wrześniu z okazji wydania CD „Krew Czarnej Ziemi” ruszacie w trasę po Polsce. Czy już wiadomo, gdzie będziecie grać? Planujecie grać również gdzieś po za granicami Polski? Czechy, Niemcy?

Harry: Na razie jestem jeszcze w trakcie ustalania koncertów, dokładny „rozkład jazdy” opublikujemy najprawdopodobniej w połowie sierpnia. (a póki co, to zapraszam 29 lipca do miejscowości Baska w Czechach, gdzie zagramy na festiwalu HARRYFEST – ale ta informacja będzie już chyba przeterminowana, ha, ha)

Spójrzmy w przeszłość. Czy jesteście zadowoleni z tego, co udało się Wam osiągnąć? A może żałujecie, że po wydaniu „Krwi Czarnej Ziemi” zabrakło wam dostatecznie dużo determinacji, by to ciągnąc dalej i doprowadzić wtedy do rejestracji kolejnego albumu?

Harry: Oczywiście, że jesteśmy zadowoleni z naszych osiągnięć, choć zawsze może być lepiej. U nas wiele rzeczy złożyło się na to, że sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej. Ale ten czas już minął i nie ma co patrzeć w tył, choć pewnych strat nie da się już odrobić. Prosecutor znowu gra, a my jako jego członkowie musimy zająć się tym, by robił to coraz lepiej.

Czego powinienem życzyć Prosecutorowi w najbliższym czasie?

Harry: Myślę, że przede wszystkim dużo koncertów, bo to jest teraz dla nas najważniejsze, by pokazywać się jak najszerszej rzeszy fanów muzyki metalowej!!!

Nasza rozmowa dobiega końca. Dziękuję za odpowiedzi. Jeżeli mielibyście ochotę przekazać coś swoim fanom, ostatnie słowo należy do Was:

Harry: Ja również dziękuję za wywiad. A naszych fanów prosimy o wspieranie nas w tym, co robimy. Zaglądajcie na naszą stronę www.prosecutor.pl oraz FB, no  i  oczywiście zapraszamy na nasze koncerty, na których dajemy z siebie wszystko, by zapewnić Wam jak najlepsze wrażenia oraz zabawę. THRASH WILL NEVER DIE!!! 

Leszek Wojnicz-Sianożęcki

Poprawiony (środa, 06 września 2017 11:36)

 

baa222