Haxxan — Loch Ness Rising (Hells Headbangers Records, 2016)

 

Crowley i jeszcze więcej Crowleya! Zresztą nie ma dziwów, wszystkie teksty na płycie oparte są o jego twórczość, a i sam krążek jest jemu właśnie dedykowany. Jest to doskonale i mocarnie brzmiący Black Metal z Death i Doom Metalowymi naleciałościami, genialnie to wszystko się tu miesza, słychać, że w ten materiał włożony został kawał solidnej roboty. Ponurą i majestatyczną atmosferę podkreślają okazyjne partie klawiszy i jakby akustyczne, ni to folkowe, ni to rytualne akcenty. Aura mistycyzmu unosi się nad tym niczym mgła nad szkockimi wrzosowiskami. Jak na debiutancki materiał to naprawdę szacun, „Loch Ness Rising”, przynajmniej mnie, dosłownie wgniótł w glebę. Zadbano na tej płycie o wszelakie atrybuty solidnego i oryginalnego, Black Metalowego rzemiosła. Kuli to chyba w kuźni u samego Lucyfera, skoro wyszło tak piekielnie dobrze haha. A tak całkiem serio, po prostu jestem pod wrażeniem poziomu samych kompozycji, jak i warsztatu instrumentalnego, sroce spod ogona nie wypadli. Kto lubi bardziej wysublimowaną sztukę, oddającą hołd ciemności to na Haxxan się nie zawiedzie! Gdyby niniejsza płyta została wydana w tym roku, to zaliczyłbym ją do grona najlepszych Black Metalowych krążków ostatnich 365 dni.

Przemysław Bukowski

 

baa222