HELL BORN

 

Chociaż już od dawna dało się słyszeć mniej lub bardziej pewne pogłoski o powrocie rodzimego Hell-Born, o tyle i tak bylo to pewnego rodzaju zaskoczenie. A ekipa wjechała niczym czołg, dając na dzień dobry świetny materiał studyjny na split z Offence i koncerty, które mocno zapadły w pamięć tym, którym dane było je zobaczyć. A co o samym powrocie i Hell-Born A.D. 2020 powie Baal? Przezytajcie poniżej.

 

 

1. Cześć ! Na wstępie, dobrze was znowu widzieć aktywnych, jednak kilka lat ciszy o Hell-Born było. Co było tego przyczyną i co leży i podłoża powrotu?

Cóż. To dość zabawna historia. Wieloletni fan zespołu, prowadzący Eternal Death 'zine - Marcin Wodzyński, uruchomił w kooperacji z nami produkcję merchu Hell-Born, odświeżając mini '96. Okazało się, że nadal sporo ludzi chętnie by widziało zespół na scenie. Zaczęliśmy rozmawiać. Doszliśmy z Lesem do wniosku, że można zajrzeć jeszcze raz do tej piwnicy. Sprawdzić, czy w palenisku tli się jeszcze jakiś żar. Ku naszemu zdziwieniu buchnęły od razu piekielne płomienie. Zapadła decyzja o reaktywacji. No i jesteśmy

2. Wróciliście splitem z Offence - bardzo dobrą, acz znacznie młodszą ekipą. Jak doszło do tego wydawnictwa?

Szczerze mówiąc dość przypadkowo. Inicjatorem również był Wodzu, który zna się dobrze z Marosem. Było na dobrą sprawę od razu wiadomo, że materiał wyda Morgul, z nim z kolei miałem już kontakt przez epizodyczny udział w Nekkrofukk live. Zaczęliśmy wymieniać pomysły, powstał projekt konceptu na ten split, oparty na kanwie kultowego cyklu horrorów "Hellraiser", oraz książce Barkera. To niepozorne wydawnictwo jest wręcz naszpikowane symboliką, ważną zarówno dla obu zespołów jako dla fanów słynnej sagi, ale też osobiście dla mnie oraz dla Hell-Born. "Hellraiser" bowiem jest pierwszym utworem, który skomponowaliśmy wspólnie z Lesem na przełomie '95/'96, kiedy zaczęła się klarować wizja wspólnego projektu. Historia zatoczyła więc pełne koło - wracając na scenę po ponad dekadzie hibernacji, obok nowej kompozycji pt. "Soulrape", zaprezentowaliśmy nową, nieco przearanżowaną wersję naszego klasycznego utworu z czasów debiutu.

3. Jak godzisz karierę muzyka i sportowca? Który z tych dwóch aspektow jest dla Ciebie ważniejszy?

Ciężko mi na to pytanie odpowiedzieć. Zarówno dźwiganie żelastwa, jak i tworzenie i granie muzyki towarzyszyły mi przez sporą część życia i obie te pasje przechodziły różne, specyficzne okresy. Najpierw, ze względu na coraz silniejsze zaangażowanie w scenę, odłożyłem na ładnych parę lat ciężary. Później natomiast, gdy działalność muzyczna usunęła się wyraźnie w cień, wróciłem do dźwigania. Tym razem wszedłem w temat na tyle poważnie, że w obecnej chwili jest to nie tylko moja pasja i przygoda, ale też praca. Muzyka wróciła jako hobby i staram się wypracować jakiś kompromis, żeby jedno i drugie działało na dobrym poziomie.

4. Minęły ponad dwie dekady odkąd nie jesteś już w Behemoth. Jak oceniasz ten zespół obecnie?

Ogromna machina. Wielki zespół. Absolutnie światowy top.

5. Diabolizer na garach to nowy nabytek zespołu. Jak do was trafił i dlaczego podczas reaktywacji nie znalazł się żaden ze wcześniejszych bębniarzy?

Postawiliśmy z Lesem na nowe rozdanie. Dawni perkusiści Hell-Born byli na dobrą sprawę nieosiągalni, jedynie z Pavulonem mieliśmy kilka rozmów. O wyborze Roberta zadecydował głównie fakt, że nie chcieliśmy kontynuować kierunku, zapoczątkowanego na Darkness. To jak najbardziej przemawiało by za posadzeniem za bębnami Pavulona. Zamiast tego postanowiliśmy zrobić coś bardziej pierwotnego, surowego. Diabolizera widziałem na żywo z Throneum. I od razu wiedziałem do kogo się odezwać, kiedy zaczęliśmy z Lesem na poważnie rozmawiać o reaktywacji naszego zespołu.

6. Znów wraz z Jeffem i Lesem dzielisz scenę - czy możemy liczyć, że w związku z takową konfiguracją powróci w końcu i Damnation?

Nie sądzę, by było to możliwe. Uważam osobiście, że jest to pewnego rodzaju świętość. Legenda, którą powinno się już zostawić w spokoju.

7. Jak to się stało, że przez moment byłeś "tekściarzem" Azarath?

Był to okres, kiedy spędzaliśmy sporo czasu ze Zbylem. Tak po prostu, prywatnie. Dużo spotkań, słuchania muzyki, wymiany wrażeń itp. Dostałem taką propozycję. Coś w tej płycie mnie natchnęło i napisałem najlepsze moim zdaniem teksty w swojej karierze.

8. Myślę, że kwestią czasu jest nowe pełne wydawnictwo, czy mam rację? Jeśli tak, to kiedy moglibyśmy się go spodziewać?

Pracujemy już nad nowymi utworami. Na fanpage FB pojawiają się od czasu do czasu małe smaczki w postaci nagrań z prób. Następca "Darkness" jest w tej chwili naszym priorytetem. Rejestracja materiału planowana jest na wczesne miesiące letnie, samo zaś wydawnictwo ma trafić do sprzedaży jesienią tego roku.

9. Nie miałem okazji zobaczyć was na żywo po powrocie, ale przyznam, że słyszałem same pozytywne opinie- jakie plany koncertowe na przyszłość?

Koncerty to w naszym przypadku dość specyficzny temat. Mamy dość niewiele wolnego czasu, każdy z nas ma sporo różnych obowiązków. Nie będziemy na pewno zespołem koncertującym na każdej możliwej imprezie, spędzającym większość czasu w trasie. Stawiamy na pojedyncze, ciekawe eventy. O wszystkich planach koncertowych będziemy informować na bieżąco przez naszą zespołową stronę na Facebooku.

10. Dzięki za wywiad, ostatnie słowo należy do Ciebie ! Co chciałbyś przekazać naszym czytelnikom?

Również dziękuję! Publikacja rozmowy na łamach tak zacnego periodyku jest zajebistą sprawą. Co mogę powiedzieć od siebie? Żyjcie mocno. Żyjcie niebezpiecznie. Miejcie pasję. Życie bez pasji to zaledwie wegetacja...

wywiad przeprowadził Wojciech Michalak 

foto Live Maciej Mutwil

 

 

baa222