MYSTIFIER South America Under the Sign of Black Mark

Jak większość z was zapewne wie, MYSTIFIER to potężna black metalowa załoga pochodząca z Ameryki Południowej; miejsca, w którym udowodniono ponad wszelka wątpliwość, jak potężny wpływ na muzykę miał i ma BATHORY, a to za sprawą ogromnej ilości południowoamerykańskich kapel, które podążają ścieżką wytyczona przez Quorthona. W niniejszym wywiadzie Beelzeebubth, jeden z założycieli nieświętego MYSTIFIER, opowiada o swoich odczuciach względem dziedzictwa i wpływu BATHORY na kapele na południe od równika globu… jak również o swoim własnym kształtowaniu się jako black metalowego wojownika.
 
 
Cristiano Passos: Armando, witaj przyjacielu. Co u ciebie nowego? To jak, gotowy do rozmowy o ojcu wszystkiego, co najważniejsze w muzyce ekstremalnej, czyli o przepotężnym BATHORY?
 
Beelzeebubth: Witaj drogi przyjacielu. U mnie wszystko ok. Dobra, to zaczynamy, bo jestem w 666% gotowy.
 
 
C.: Powiedz proszę, kiedy po raz pierwszy usłyszałeś o BATHORY? Czy było to przed, czy po stworzeniu MYSTIFIER? Pamiętasz może, jaki był pierwszy materiał w/w kapeli i jaka była twoja reakcja na to nagranie?
 
B.: Wrażenie było totalnie niesamowite. To był drugi album kapeli, czyli The Return. Teksty na tym albumie zabiły mnie totalnie. Born for Burning to ich najlepszy kawałek. To było w 1986, na rok przed założeniem MYSTIFIER.
 
 
C.: Czy satanistyczne i „obscure” podejście do muzyki prezentowane przez Quorthona i BATHORY miało wpływ na założenie MYSTIFIER? Do jakiego stopnia jego potężny sposób ekspresji miał wpływ na tworzenie waszej własnej muzyki?
 
B.: Tak, oczywiście. Powiedziałbym nawet, że ta właśnie pierwsza faza kariery muzycznej BATHORY miała ogromny wpływ na Wagnera Antychrysta no i tematy jakie znalazły się na SARCÓFAGO i INRI. I w rezultacie miały też, pośrednio, wpływ na nas. Quorthon to była inspiracja dla nas wszystkich. No bo jak bardzo ten człowiek był oddany muzyce Black Metalowej w tamtym właśnie czasie? Stworzył prawie wszystkie utwory kapeli, grał na niemal wszelkich instrumentach i nie chciał występować na żywo. Wydawać by się mogło, że granie tras po świecie to dla większości muzyków numer jeden a ten miał po prostu inne priorytety w życiu. Ten gość z pewnością wyprzedzał swoje czasy. To taki „Wielki Nauczyciel Black Metalu”, że tak powiem, ha-ha.
 
 
C.: Według słów Quorthona, pierwsze albumy BATHORY były bardzo silnie inspirowane brytyjskim hardcore. Jak widzisz to właśnie zazębianie się Black Metalu i hardcore/punka? Czy muzyka BATHORY brzmiałaby tak brutalnie i hałaśliwie bez tego właśnie wpływu hardcore?
 
B.: BATHORY to było 666% czyste podejście do tematu. Słychać to w jego potężnej muzyce. Scena hardcore to ogromny wpływ na naszą undergroundową muzykę, czyli Heavy Metal. Słychać to bardzo wyraźnie, kiedy zapuści się takie bandy jak MOTÖRHEAD czy VENOM. Tak, masz rację, Quorthon zawsze mocno siedział w klimatach hardcore.
 
 
C.: Jest rzeczą powszechnie wiadomą, że wszyscy fani reagują (początkowo) dość gwałtownie na drastyczną zmianę stylu ulubionej kapeli. Tak czy inaczej, pomimo faktu, iż ta zmiana kierunku muzycznego jest tak bardzo wyraźnie widoczna w przypadku BATHORY, to chyba jednak zdaje się, że ludziom niespecjalnie ta transformacja w zasadzie przeszkadza(ła) i że Quorthon jest nadal traktowany jako uosobienie cech kolesia „totalnie” podziemnego. Dlaczego tak właśnie ma się sprawa w sytuacji Szwedów, ale już nie w przypadku SEPULTURY, METALLIKI czy SARCÓFAGO, które to załogi były przez długi czas określane mianem zdrajców?
 
B.: Hmm, przypadek BATHORY był po prostu zupełnie inny. Spora liczba z tych kapel szukała po prostu profitów (jebańcy) i stąd drastyczna zmiana ich stylu. Quorthon stworzył kompletnie nowy styl muzyczny. To go odróżniało od innych. Co nie zmienia faktu, że rozważałem popełnienie samobójstwa, kiedy usłyszałem po raz pierwszy Hammerheart, he-he. Pomyślałem coś w stylu – hej, Quorthon, kurwa, co to za „nieharmoniczny” wokal (wybacz Mistrzu, ha-ha). Przebicie się przez ten materiał zajęło mi parę dni. A znałem już wtedy MANOWAR, bardzo lubiłem ich albumy. Jak na moje ucho, to Quorthon musiał być mocno pod wpływem Bridge of Death autorstwa MANOWAR z Hail to England – kiedy pisał ten swój Enter the Eternal Fire. Każdy zespół jest podatny na wpływy innych kapel. Niektórzy zmieniają się na lepsze, większość jednak raczej na gorsze. Quorthon i jego muzyka mutowali wg jego własnego gustu/zapatrywań. Tak czy inaczej, zmiana podyktowana sprawami finansowymi to zła zmiana. Ale nie w przypadku BATHORY.
 
 
 
C.: BATHORY to pionier gatunku zwanego „wiking metalem”. Jak się na to zapatrujesz? Czy to nie brzmi nieco dziwnie w dzisiejszych czasach? Tzn., kiedy posłuchać obecnych przedstawicieli „viking metal” to brzmią oni nieco „inaczej” niż BATHORY lata temu…
 
B.: Tak. Dokładnie. Quorthon był pionierem, jeśli chodzi o połączenie muzyki z tym właśnie stylem. W tamtym czasie było to kompletne novum. Zaczął głosić, że wszyscy ludzie powinni walczyć o bardziej skromne życie, wolne od trucizny, którą karmi nas współczesne nam społeczeństwo. Jeśli chodzi o patriarchalną strukturę religii wikińskich, to mam na ten temat ściśle wyrobioną opinię, ale o tym może szerzej przy okazji innego wywiadu.
 
 
C.: A tak na marginesie, to czy masz określone, ulubione okresy twórczości Szwedów, ulubione albumy itp.? No i dlaczego te, a nie inne?
 
B.: Moje ulubione albumy BATHORY to początkowy okres istnienia kapeli. Jestem gotów zabić i kurwa umrzeć dla takie klasyki jak Bathory (debiut), The Return…, Under the Sign of the Black Mark oraz Blood Fire Death. Bo ze mnie black metalowy kolo. Siedzę w satanistycznej muzyce na 666 procent, mój serdeczny przyjacielu, ha-ha. 
 
 
C.: Czy w swojej długiej karierze scenicznej MYSTIFIER wykonywał/nagrał (jakiś) cover BATHORY? Jeśli tak, to jaki i dlaczego właśnie ten, a nie inny...
 
B.: Nagraliśmy Massacre z Under The Sign of the Black Mark, który to utwór znalazł się na naszym pierwszym materiale, czyli Tormenting the Holy Trinty i jest dostępny tylko i wyłącznie na oryginalnej taśmie demo. Wychodzi na to, że jesteśmy 666% zaangażowani w to, co robimy, ha? Ha-ha.
 
 
 
 
C.: A tak na marginesie…jesteś zaangażowany w scenę od wielu lat i sporo podróżowałeś po świecie, roznosząc bluźnierstwo MYSTIFIER. Jak wygląda wpływ BATHORY na sceny/fanów w innych krajach?
 
B.: Zawsze obserwuję duże ilości młodzieży noszących jego T-shirty i skandujących jego kawałki. To zajebista sprawa. Dobrze wiedzieć, że Quorthon nadal żyje w ich pierdolonych umysłach. Wszystkim brakuje naszego Mistrza Zimnych Krain i Mroźnych Wiatrów. Nieciekawa sprawa w tym przypadku to grupa frajerów, którzy mieszają Black Metal (czyli i BM styl życia) z chujowymi klimatami pokroju polityki i uprzedzeń, niczym jacyś nawiedzeni głosiciele słowa bożego. Banda frajerów, którzy wpletli do naszej kultury zgniliznę zachodniego kapitalizmu. Tutaj w Brazylii, podążamy ścieżką fizycznej eksterminacji tych gnid ze sceny Black Metal. Quorthon powinien zobaczyć, co też to stado baranów uczyniło ze sceną black metalową i powiedzieć to, co o nich powiedzieć się powinno, czyli: wypierdalać!
 
 
C.: A jeszcze nawiązując do ostatniego pytania: jaka jest spuścizna BATHORY w odniesieniu do muzyki ekstremalnej na świecie?
 
B.: Jego spuścizna, to determinacja osiągnięcia tego, co chciał osiągnąć. Jeśli jesteś pieprzonym tchórzem, to możesz poszukać sobie kryjówki i tam przeczekać niebezpieczeństwo. Ale jeśli jesteś zatwardziałym wojownikiem, to zawierz swojej sile i zmierz się z przeciwnościami – jak w Equimanthorn: „Zemsta niczym parująca trucizna płynie w mych żyłach. Dziś wieczór, gniew krew rozleje i noc zapłonie. Niepokonany w walce, niech oto bogowie posłyszą me zawodzenie. Śmiać się będę kostusze w twarz. Ku chwale!”.
 
 
C.: Dobra, ostatnie pytanie: co nowego się dzieje w waszym obozie i o czym powinni wiedzieć nasi czytelnicy? Dzięki wielkie Bracie za twój czas. Coś do dodania? Trzymaj się.
 
B.: Dzięki wielkie za niniejszy „wju”. Miło było móc znów z Tobą porozmawiać. Powinniśmy podtrzymywać pamięć o spuściźnie BATHORY, której miejsce jest na absolutnym szczycie tego świata. Pracuję właśnie nad swoim nowym projektem: BEELZEEBUBTH. To swojego rodzaju terapia podczas szalejącej pandemii. Jestem producentem, inżynierem dźwięku i muzykiem w jednym. Ha-ha. Paru kumpli też bierze udział w tym przedsięwzięciu. Materiał ukaże się jako 7” w barwach Brazilian Ritual Records (Brazylia), jeszcze w tym roku. Natomiast MYSTIFIER pracuje właśnie nad brazylijską wersją albumu live oraz nowymi utworami na nasz kolejny album. Niestety, przez tego cholernego wirusa wszystkie koncerty zostały odwołane do 2021/2022 roku. Mam nadzieję, że pozostaniemy przy życiu i nadal będziemy szerzyć naszą zarazę!!! Zapraszam na stronę kapeli: www.mystifier.com.br
 
 
Cristiano Passos
Przekład na PL Paweł Wojtowicz 
Foto Live NecronosferatuS
 

baa222