Wywiad z Brazylijskimim Diablami z GRAVE DESECRATOR

GRAVE DESECRATOR to obecnie jeden z ciekawszych brazylijskich zespołów, które ostatnimi laty bardzo mocno zaznaczyły swoją obecność na muzycznej mapie świata. W tym roku mija 25 lat od momentu powstania zespołu, który na tę właśnie okazję przygotował nowy, bardzo smakowity album „Immundissime Spiritus”… Uznałem zatem, że to wystarczający powód, by porozmawiać o ww. materiale z liderem zespołu: Butcherazorem. Panie i Panowie, oto przed Wami GRAVE DESECRATOR:

Cześć Butcherazor. Od wydania „Dust to Lust” mija w tym roku siedem długich lat, a to naprawdę sporo czasu. Nie śpieszyliście się jakoś specjalnie z nowym materiałem, co?

Cześć Leszku! Nad niniejszym, najnowszym już albumem pracujemy tak od 2017/2018. To faktycznie sporo czasu, wiele się od tego czasu działo.

Tak czy inaczej, wydaje się, że te siedem lat były dla was, czyli GRAVE DESECRATOR niezwykle owocne, bo oto mamy kurewsko dobry album. Gratuluję zajebistej muzyki, te dziesięć numerów zrobiło z moim mózgiem totalny DESTRUCTION!!!

Dzięki brachu. Zawsze wkładamy w pisanie muzyki mnóstwo wysiłku. Nie żeby zaraz pisać coś przełomowego, ale to po prostu dobre riffy, nieco inna perspektywa. To długi, złożony proces.

Możesz powiedzieć coś więcej na temat „Immundissime Spiritus”, bo tak zwie się wasze nowe dzieło? Gdzie tym razem rejestrowaliście ten stuff?

Najważniejsza sprawa związana z tym albumem to to, że ja i Black Sin przedyskutowaliśmy dokładnie cały koncept tego, co chcieliśmy osiągnąć przed zasadniczym rozpoczęciem pisania materiału. Głównym założeniem GRAVE DESECRATOR jest gloryfikacja tematów makabry i przemocy. Zawsze chcieliśmy ten temat rozwijać. To jak zagłębianie się coraz głębiej w każdym następnym albumie… Zawsze pisaliśmy muzykę oddzielnie, a moment składania naszych pomysłów w całość odbywa się zazwyczaj w studio. Wtedy najważniejsza jest już atmosfera. Ale tym razem większość stuffu nagraliśmy w domach, tak więc w studio zajęliśmy się tylko bębnami, wokalami i paroma solówkami. Wybór padł na Tellus Studio w Niterói City/Rio de Janeiro; nagranie miks i mastering zrobiliśmy właśnie tam. Zajebiste studio.

Wspomniałeś ostatnio, że Black Sin nie jest już częścią GRAVE DESECRATOR… Co się stało? Macie na jego miejsce nowego gitarzystę; możesz powiedzieć coś więcej na ten temat?

Po pierwsze, to kolo jest świetnym człowiekiem. Ale przez ostatnie lata zrobiły się w zespole mocno toksyczne klimaty. Zmęczenie emocjonalne to normalne zjawisko w każdej kapeli, problem pojawia się natomiast wtedy, kiedy muzyk opuszcza zespół parę dni przed zaplanowanym graniem koncertów i oznajmia producentowi, że kapela już nie istnieje. To trochę takie podejście rip-off. Cóż, powodzenia życzę takiemu typowi, który uważa, że po czymś takim będzie mógł współpracować z innymi muzykami i producentami. Tak, mamy już nowego gitarzystę: A. Círio Sacrilege. Kapitalny muzyk… I jeszcze jedna rzecz. Kapela zawiesi działalność, kiedy to ja o tym zadecyduję. Bo ja jestem FUCKIN' GRAVE DESECRATOR!

Ile czasu spędziliście na sesji tym razem? Czy towarzyszyły temu wydarzeniu jakieś problemy czy raczej wszystko odbyło się tym razem gładko?

Immundissime spiritus” pochłonął mnóstwo czasu i energii… z paru powodów. Tym razem nie mieliśmy właściwie żadnego wsparcia ze strony labelu, co uczyniło nagrywanie nie lada wyzwaniem. Ale najważniejsze to to, że udało nam się osiągnąć dokładnie to, co zamierzaliśmy. Jak dla mnie to najlepszy stuff GRAVE DESECRATOR.

Czy w okresie tych 7 minionych lat nastąpiły jakieś zmiany personalne w składzie GRAVE DESECRATOR?

Problemy osobiste, praca, zero kasy, zmiany składu, COVID, znowu zero kasy, znowu zmiana składu itp. „Immundissime...” powstał w chaosie i nareszcie ten ohydny demon może zawładnąć twoim umysłem.

Wspominałeś, że tym razem zamierzacie przygotować skomasowany atak, nie ograniczając się do wydania tego albumu pod jednym szyldem wydawniczym? Wiem, w Brazylii wydaniem nowego albumu zajmie się Xaninho Produçoes, i cały czas szukacie wydawców z Europy, Azji i USA? Z tak dobrym materiałem to chyba nie powinno być chyba problemu, by zachęcić kogoś do współpracy, co? Macie może już jakieś propozycje?

Tak, gadaliśmy z paroma labelami w Europie i negocjujemy obecnie z pewną wytwórnią ze Szwajcarii.

Czy z myślą o tych licencyjnych wydaniach spoza Brazylii przygotowaliście jakieś dodatkowe bonusowe numery? Pytam, bo zwykle w przypadku Azji materiały pojawiają się z bonusowym materiałem? Zwykle dzieje się tak, bo w Japonii płyty ukazują się z małym opóźnieniem w stosunku do premiery. Dlatego takie dodatki uatrakcyjniają te edycje – wiesz, by w ten sposób zachęcić ludzi do kupowania tych wydawnictw. Chyba że planujecie wydanie w tym samym czasie tego albumu na starym i nowym kontynencie oraz Azji?

Jak na razie to nic nie wiadomo, jeśli chodzi o Azję. Nie mamy żadnych extra kawałków. Wszystko jest na albumie i tyle.

Czy wydanie zbiegnie się graniem tras na całym świecie?

Postaramy się zagrać, gdzie tylko damy radę. Ale głównie w Ameryce Południowej. Sporo jest tu bowiem miast, do których powinniśmy zawitać z naszym przeklętym zespołem. Niestety sporo nam się pozmieniało, odwołane i zmienione daty związane z odejściem gitarzysty itp.

Bardzo dobrze wspominam wasz koncert w Chorzowie, będący częścią „20 Years of Desecration Europen Tour 2018” – zagraliście wtedy trzy koncerty w naszym kraju, w tym jeden w Chorzowie, gdzie było mi dane was zobaczyć; to było totalne zniszczenie i mam tylko nadzieję, że i tym razem nie zapomnicie o Polsce i nawiedzicie nasz kraj?

No ba, pewnie, że będziemy z powrotem w Europie i Polsce z naszą muzyką – piwo dobrze nam zrobi.

Powiedz mi, kto jest autorem okładki „Immundissime Spiritus”?

To ja zaprojektowałem i zrobiłem cały layout. Okładka to już sprawka kumpla z Rio de Janeiro Alexandre „Moicano”. To świetny tatuażysta i malarz z naszego miasta.

Słucham sobie cały czas na okrętkę zwartość nowego albumu i powiem, że im dłużej słucham tym bardziej mnie to wgniata w podłoże. Do niedawna moim faworytem był wasz drugi album z roku 2016, czyli „Insult”, ale im dłużej słucham „Immundissime Spiritus”, to już tak na 100% nie jestem pewien, który to album bardziej mi się podoba. Powiedz mi, trudno jest cały czas utrzymać swoją muzykę na fali wznoszącej, nie popadając przy tym rutynę? Wasza muzyka cały czas jest niezwykle świeża; widać, że cały czas jest to szczere i niczym niewymuszone.

Ha-ha, ja też słuchałem tego materiału na okrągło. Podoba mi się to, co nagraliśmy. Uważam się za kreatora najbardziej przeklętych riffów. Jak dla mnie, to bogiem jest Tony Iommi. Haha.

Słuchając „Missa pro Defunctis”, odnoszę nieodparte wrażenie, że przy pisaniu tego utworu inspirowała was ścieżka filmowa Wojciecha Kilara do „Dziewiątych Wrót”. Lubisz twórczość Wojciecha Kilara?

Dokładnie tak. Muzyka Kilara była ogromną inspiracją przy pisaniu tego utworu. Zawsze chciałem spróbować zagrać tak, jak grałby to zespół zamiast orkiestry. Bardzo podobał mi się końcowy rezultat. Wojciech Kilar kurwa wymiata. Poznałem jego muzykę, kiedy obejrzałem Draculę, ale ten temat wymiata.

Immundissime Spiritus” to niezwykle nasycona Diabelstwem muzyka. Mam wrażenie, że właśnie dzięki temu mrocznemu pierwiastkowi wasza muzyka nabiera niezwykłej mocy, wszystko, co mroczne spowija mgła tajemniczości. To jest bardzo atrakcyjne, bo w skuteczny sposób oddziałuje na wyobraźnię słuchacza… co was inspiruje do tworzenia właśnie takiej przesączonej mrokiem muzyki?

Zło to najlepsza odpowiedź, bowiem Zło to jest właściwa droga. Nie przepadam za zimnymi riffami i nudzącymi melodyjkami. Dla mnie inspiracja to Zło, które słyszę w SLAYER, POSSESSED, VULCANO, BLACK SABBATH, etc. Czyli riffy, które wypruwają ci gały, palą kości i zżerają dusze... We mnie jest piekło i niebo, to jest właśnie to. Tworząc, zagłębiam się właśnie w tym klimacie. Nieważne czy pochodzi to z muzyki, literatury czy eksperymentalnych filmów. Zainteresujcie się gotycką literaturą z Brazylii. 

Rozumiem, że literatura grozy i muzyka filmowa mają jakiś wpływ na waszą twórczość? Gdybyś miał wskazać kilka filmów oraz ścieżek filmowych, które tobą wstrząsnęły, co byś wymienił w pierwszej kolejności?

Inspiracje do pisania muzyki, liryk i generalnie tworzenia sztuki mogę czerpać zewsząd. Wszystko zależy od naszej perspektywy. Lubię horrory, ale to nie jedyna opcja. Jest sporo innych okrutnych patentów na świecie, złych, niespokojnych i bardziej degradujących niż jakiś podrzędny film klasy B. Ja mocno siedzę w wynaturzonej sztuce, eksperymentalnych filmach i muzyce, kontrowersyjnej literaturze – to jest właśnie to. Może nie przekłada się to bezpośrednio na GRAVE DESECRATOR, ale to właśnie jest ta trucizna, która zatruwa mój umysł. Oczywiście, mogę wymienić parę tytułów tzw. klasyki, czyli The Exorcist, The Devil Rides Out, etc. i kompozytorów pokroju Basil Poledouris, Jerry Goldsmith, Vangelis, Ennio Morricone, James Bernard, etc. Ale od czasu, kiedy mocno zawładnęły mną filmy Kenneth Anger itp., minęło już sporo czasu. Ostatnio natomiast szaleję na punkcie austriackiego kompozytora Petera Czerkaskiego. Sporo słucham też klasycznych brazylijskich kompozytorów – geniuszy ignorowanych przez masy: Heitor Villa-Lobos czy José Maurício Nunes Garcia.

Możesz polecić coś ciekawego z brazylijskiej literatury gotyckiej, o której wspomniałeś? Bardzo mnie to zaciekawiło.

Najlepiej będzie chyba posłużyć się przykładem brazylijskiej sceny ekstremalnej. Podwaliny tej sceny nie powstały w Brazylii, ale to my wchłonęliśmy te idee i „przerobiliśmy” je na nasze potrzeby. SARCÓFAGO i SEPULTURA to doskonałe przykłady. Podobnie doszło u nas do powstania naszej bogatej literatury. Poeci i pisarze zagłębili się w otchłań terroru i groteski literatury gotyckiej. Niektórzy eksperci nazywają ten odłam literatury tzw., „tropikalnym gotykiem” ze względu na lokalne adaptacje gatunku. Tzn. zimne i ponure miejsca zostały przekształcone w jasne i słoneczne warunki lokalne, ale diabelski wydźwięk jest zbliżony do europejskich klimatów. Álvares de Azevedo, Fagundes Varella, Augusto dos Anjos, Bernardo Guimarães, Cornélio Penna to moje inspiracje. Parę lat temu zacząłem działać jako niezależny badacz historii Rio de Janeiro. Piszę właśnie książkę o niezwykłych historiach i zdarzeniach, które miały tu miejsce. Znalazłem też sporo dzieł, które miały na mnie ogromny wpływ w tej dziedzinie.

Brazylia to tak jak Polska kraj ultrakatolicki. Pomimo faktu, że w obu przypadkach antychrześcijańska rebelia miałaby bardzo podatny grunt — jak myślisz, z czego to wynika?

– O nie, rebelia tutaj? Nie miałoby to racji bytu w Brazylii. W tym sensie to jesteśmy w mniejszości i siedzimy cicho. Nikt nas tu nie zna. Brazylia to nadal bardzo konserwatywny kraj, chory na przypadłość zwaną chrześcijaństwem. Pozbyliśmy się właśnie prawicowego rządu, faszystowsko-religijnego rządu, którego popierało wielu metalowców, to tak na marginesie. W niektórych dziedzinach życia Brazylia to nadal tzw. dziura wstydu.

Porozmawiajmy chwilę zawartości lirycznej „Immundissime Spiritus”. Co jest trudniej przygotować: muzykę czy teksty? Tworzycie to równolegle czy może najpierw powstaje muzyka, a następnie warstwa liryczna? Jak ważna jest inspiracja przy pisaniu muzyki, ale i liryk? Czy pisanie to proces spontaniczny, czy może raczej sprawa z góry założona?

– Pisanie muzyki jest na równi wymagające jak pisanie liryk. Nie mam z tym problemów jako takich, ale ciężko jest znaleźć dokładnie to, czego mi potrzeba. Najpierw tworzę riffy. Riffy budują właściwą atmosferę wymaganą przy pisaniu liryk. A kiedy już złapie się ten właśnie cug, to wszystko inne dzieje się naturalnie. Inspiracje znajduje w różnych rodzajach klimatu – starych filmach, książkach, miejscówkach itp.

Czytając wasz tekst do „Death Misery Ecstasy”, zastanawiam się właśnie, czy waszym zdaniem śmierć nie jest, aby całkowitą pustką, nieodwołalnym końcem człowieka?

– Dokładnie tak. To coś na wzór stwierdzenia, że oto „śmierć to koniec i nie ma z tym problemu”. Po śmierci nie ma życia, piekła ani nieba. Najwspanialsza ekstaza to poczucie bycia skonsumowanym przez Matkę Naturę.

Generalnie rzecz ujmując, to wasze liryki są bardzo ponure. Główne motywy to, o ile dobrze rozumiem, ciemność, rozpacz, upadek duszy, bezdenna otchłań i opętanie. Skąd czerpiecie inspiracje do pisania takich liryk. Książki, muzyka czy filmy?

– Powiem tak, że wszystko może stać się inspiracją. Lubię czytać na ww. tematy. „Finis Hominis” inspirowany był poematem lorda ByronaCiemność”. A tytuł został skradziony z brazylijskiego filmu o tym samym tytule i traktującego o zbliżonych tematach.

A co, waszym zdaniem oczywiście, dzieje się z człowiekiem po zerwaniu owej nici życia? Stajemy się jedynie żerem dla robactwa, które w procesie gnicia pomaga w rozkładzie materii? A może jest to aktem uwalniającym duszę z ograniczającej nas materii? Wierzysz może w reinkarnację?

– Jeśli istnieje druga storna, to na pewno sporo jest po tej pierwszej ludzi, którzy zachwalają ją w każdy możliwy sposób. Idea życia po śmierci istnieje tylko po to, żeby ulżyć naszym strachom i frustracjom. Nie ma bowiem dowodów na reinkarnację. Tylko gnicie jest real!

Piekło a Niebo? Waszym zdaniem istnieje coś takiego? Spoglądając na to, co dzieje się obecnie na naszej ziemi, wielu twierdzi, że jeżeli istnieje Piekło, to jest to właśnie nasz świat, nasza rzeczywistość; co sądzisz na ten temat?

– Piekło jest tu, na ziemi. Tu właśnie będziemy rozliczani z tego, co uczyniliśmy. Chwała i cierpienie to część naszego życia. Wszystko inne to zwykła ułuda.

Spoglądając na historię rodzaju ludzkiego trudno się nie zgodzić, że oto my ludzie jesteśmy odpowiedzialni za wszelkie zło na tej ziemi i to nie z powodu naszej uległości na podszepty Diabła, ale z wewnętrznej potrzeby niszczenia. Bowiem z natury człowiek jest zły, a skoro stworzony na podobieństwo boga, to może i większość tej planety pomyliła bóstwo, któremu składa pokłony?

– To prymitywne idee właściwe każdej istocie ludzkiej. Proste i zadowalające odpowiedzi na trudne pytania. Tworzenie bajek to nie problem. Sztuka to fantazja. Ale żeby zrozumieć wszechświat, potrzebujemy dojrzałości.

Czy Szatan to twór sztucznie wykreowany przez religię do usprawiedliwiania swoich zbrodni, no bo przecież chyba łatwiej obarczyć winą Rogatego Boga niż przyznać się do swoich przewin i niegodziwości, które pod płaszczykiem wiary dokonywały religie?

– Dokładnie. Użycie terminu szatan to perfekcyjny symbolizm służący wywołaniu rewolty przeciwko religii i systemom politycznym, opartym na religii.

Jak wyobrażasz sobie Lucyfera, odrzucając wszelkie maski zniekształceń nadanych mu poprzez nauki kościoła, który celowo stworzył wizerunek przerażającej bestii, piekła pełnego wiecznego bólu i cierpienia tylko po to by skutecznie siać strach w masach przerażonego tłumu? Może w rzeczywistości to wszechogarniająca, myśląca energia potrafiąca przybierać wszelkie formy i kształty odpowiadające wyobrażeniu każdego z nas?

Lucyfer to jest idea. Podoba mi się takie podejście. To symbol tego, który obrócił się przeciwko bożemu prawu i zbudował swój własny świat. A jeśli jego postać przeraża chrześcijan, to nawet lepiej!

W wiekach minionych wiele sekt heretyków, w tym gnostycy, spostrzegło Lucyfera jako boga dobra, a demiurga Jahwe jako sprawcę wszelkiego zła. Może nie taki straszny Diabeł jak go malują?

THE DEVIL IS THE LAW! Lucyfer to dobro i sprawiedliwość. Nie ocenia on ciebie poprzez pryzmat twojej rasy czy kultury. Lucyfer akceptuje twoją seksualność. Diabeł to jedność pomiędzy ludźmi i zemsta przeciw tym, którzy usiłują wątpić w ową jedność. Chrześcijaństwo to rasizm, ksenofobia i ignorancja.

Dziesiątego lutego 2022 zmarł Roman Kostrzewski, wokalista legendarnej formacji KAT. Dla naszej polskiej sceny to niepowetowana strata. KAT z Romanem do dziś jest dla wielu niewyczerpanym źródłem inspiracji; wiem, że jesteś fanem tego zespołu, powiedz mi, który materia KAT zrobił na tobie największe wrażenie?

– Słaby temat. Nigdy osobiście nie siedziałam zbyt mocno w ich muzyce. Za to nasz ex-basista Necrogoat był ich wielki fanem i często o nich mówił. Ale pamiętam „Metal and Hell”, to kapitalny album. RIP Roman.

Nasz wywiad nieuchronnie zbliża się do końca, dziękuję ci za poświęcony czas i tradycyjnie, jeżeli chciałbyś coś przekazać waszym oddanym fanom, to ostatnie słowo należy do ciebie.

– Leszku, dziękuję ci bardzo za doskonale pytania i hello dla wszystkich maniaków w Polsce. Nasz pobyt u was był bardzo fajny i mam tylko nadzieję, że będzie nam dane częściej u was bywać. Sprawdzajcie, co nowego u nas na naszych stronach www i jak macie trochę siana, to kupujcie nasz merch. Do zobaczenia. METAL AND HELL!!!

NecronosferatuS

 

baa222

 


 

 

 

Informacje o wydajności

Application afterLoad: 0.001 seconds, 0.29 MB
Application afterInitialise: 0.018 seconds, 0.98 MB
Application afterRoute: 0.026 seconds, 1.21 MB
Application afterDispatch: 0.044 seconds, 2.29 MB
Application afterRender: 0.048 seconds, 2.40 MB

Zużycie pamięci

2551328

Zapytań do bazy danych: 12

  1. SELECT *
      FROM jos_session
      WHERE session_id = '121ba1e8khp1v7dp9gbjfopm31'
  2. DELETE
      FROM jos_session
      WHERE ( time < '1718394004' )
  3. SELECT *
      FROM jos_session
      WHERE session_id = '121ba1e8khp1v7dp9gbjfopm31'
  4. INSERT INTO `jos_session` ( `session_id`,`time`,`username`,`gid`,`guest`,`client_id` )
      VALUES ( '121ba1e8khp1v7dp9gbjfopm31','1718394904','','0','1','0' )
  5. SELECT *
      FROM jos_components
      WHERE parent = 0
  6. SELECT folder AS type, element AS name, params
      FROM jos_plugins
      WHERE published >= 1
      AND access <= 0
      ORDER BY ordering
  7. SELECT MAX(time) 
      FROM jos_vvcounter_logs
  8. SELECT m.*, c.`option` AS component
      FROM jos_menu AS m
      LEFT JOIN jos_components AS c
      ON m.componentid = c.id
      WHERE m.published = 1
      ORDER BY m.sublevel, m.parent, m.ordering
  9. SELECT template
      FROM jos_templates_menu
      WHERE client_id = 0
      AND (menuid = 0 OR menuid = 5)
      ORDER BY menuid DESC
      LIMIT 0, 1
  10. SELECT a.*, u.name AS author, u.usertype, cc.title AS category, s.title AS section, CASE WHEN CHAR_LENGTH(a.alias) THEN CONCAT_WS(":", a.id, a.alias) ELSE a.id END AS slug, CASE WHEN CHAR_LENGTH(cc.alias) THEN CONCAT_WS(":", cc.id, cc.alias) ELSE cc.id END AS catslug, g.name AS groups, s.published AS sec_pub, cc.published AS cat_pub, s.access AS sec_access, cc.access AS cat_access 
      FROM jos_content AS a
      LEFT JOIN jos_categories AS cc
      ON cc.id = a.catid
      LEFT JOIN jos_sections AS s
      ON s.id = cc.section
      AND s.scope = "content"
      LEFT JOIN jos_users AS u
      ON u.id = a.created_by
      LEFT JOIN jos_groups AS g
      ON a.access = g.id
      WHERE a.id = 1888
      AND (  ( a.created_by = 0 )    OR  ( a.state = 1
      AND ( a.publish_up = '0000-00-00 00:00:00' OR a.publish_up <= '2024-06-14 19:55:04' )
      AND ( a.publish_down = '0000-00-00 00:00:00' OR a.publish_down >= '2024-06-14 19:55:04' )   )    OR  ( a.state = -1 )  )
  11. UPDATE jos_content
      SET hits = ( hits + 1 )
      WHERE id='1888'
  12. SELECT id, title, module, position, content, showtitle, control, params
      FROM jos_modules AS m
      LEFT JOIN jos_modules_menu AS mm
      ON mm.moduleid = m.id
      WHERE m.published = 1
      AND m.access <= 0
      AND m.client_id = 0
      AND ( mm.menuid = 5 OR mm.menuid = 0 )
      ORDER BY position, ordering

Wczytane pliki języka

Nieprzetłumaczone frazy - tryb diagnostyczny

Brak

Nieprzetłumaczone frazy - tryb projektanta

Brak