Koncertowe albumy wszech czasów Act II Black Sabbath – Live Evil

 

 

Live Evil to moja ścisła czołówka albumów koncertowych. W swoim czasie był dla mnie bardzo ważny. Obok Unleashed in the East, No sleep til Hammersmith, Live After Death i World Wide Live lokował się w mojej piątce najlepszych koncertowych płyt wszech czasów i myślę, że nadal nic w tej materii się nie zmieniło. Choć znaczenie koncertowych płyt już nie jest tak duże, jak miało to miejsce w latach 80. Myślę jednak, że moje pokolenie, które wychowało się na tych płytach, nadal darzy je wielkim sentymentem i lubi do nich od czasu do czasu wracać.

 

Pamiętam, jak po raz pierwszy, bodaj w Programie III PR w audycji Wojciecha Mana usłyszałem Live Evil, który był prezentowany wtedy w całości. Był to czas, kiedy prawo w naszym kraju, (w ramach ochrony praw autorskich) nie zabraniało prezentacji płyt w całości. Dzięki temu wielu z nas mogło zapoznać się z całymi dyskografiami ulubionych wykonawców. Płyty były cały czas trudno dostępne, a oryginalne krążki kosztowały fortunę; mało kogo było na to stać i pewnie, gdyby nie radiowe audycje Wojciecha Mana czy Piotra Kaczkowskiego nie byłoby mi dane poznać tak szczegółowo twórczości Nazareth, UFO, Rush, Krokus, Judas Priest, Deep Purple, Yes czy właśnie Black Sabbath.

Zawartość Live Evil z miejsca mnie oczarowała. Było to coś magicznego, utwory, które znałem wcześniej z płyt z Ozzym: N.I.B, Iron Man, Paranoid czy Children Of The Grave nabrały zupełnie innego wymiaru. Wszystko za sprawą niezwykle charyzmatycznego głosu Ronniego Jamesa Dio, który wyniósł te utwory na znacznie wyższy poziom muzycznej ekspresji. I choć wersje z Ozzym bardzo lubię, to jednak pomiędzy tymi dwoma wokalistami była ogromna przepaść, jeżeli chodzi o warsztat i możliwości wokalne.

Dwie znakomite studyjne płyty Black Sabbath nagrane z udziałem Ronniego: Heaven And Hell i Mob Rules, to nowy rozdział w historii tego zespołu. Tony po raz pierwszy mógł tworzyć muzykę bez żadnych ograniczeń. Sukces Heaven And Hell upewnił zespół, że niełatwe wybory okazały się właściwe. Black Sabbath był ciągle na fali wznoszącej. Ta sytuacja napędziła również zdrową konkurencję, motywując Ozzy'ego do pracy nad jego dwoma solowymi albumami Blizzard of Ozz i Diary of a Madman. Całkiem dobrze sobie radziły na rynku, dzięki czemu fani dostali więcej dobrej muzyki.

 

Black Sabbath skończywszy trasę po USA i Kanadzie (gdzie jako ciekawostka, suportem był speed metalowy Exciter) zabrał się do pracy nad remasterami Live Evil.

Mob Rules World Tour wypadło niezwykle dobrze, odzew publiczności był naprawdę budujący, choć nastroje wewnątrz Black Sabbath już takie nie były. Konflikt pomiędzy Tonym a Ronnim był coraz bardziej zauważalny.

Jak wspomina to Vinnie Appice w jednym z wywiadów: Związek pomiędzy Tonym i Ronniem i Ronniem a Gezzerem zaczął się walić. Zaczęło to przypominać relacje pomiędzy Amerykanami a Brytyjczykami. Nie chciałem jednak do tego dopuścić. Na przykład jeździliśmy zawsze dwiema limuzynami i ja jeździłem częściej z Gezzerem niż z Ronniem. Ale nie miałem problemu z żadnym z nich, to raczej Ronnie miał problemy. Po prostu zbyt dużo silnych osobowości. Dalej w tym samym wywiadzie perkusista opowiada: Zdarzało się kilka bójek za kulisami między Ronniem a Tonym, którzy wrzeszczeli na siebie jak opętani. Trudno w to uwierzyć zważywszy, że Ronnie nigdy nie dał się poznać publicznie z taką postawą, jednak nie mamy powodów, by wątpić w opowieści naocznego świadka.

Podczas pracy nad remiksem Live Evil ten konflikt dość mocno się nasilił. Było to spowodowane dwutorową pracą z producentem. Tony i Gezzer tworzyli swoją wersję miksu, a Dio bez ich wiedzy w to ingerował. Efektem tego jest m.in. niemal całkowite wyciszenie na tym albumie publiczności, której pierwotnie było znacznie więcej. Trochę szkoda, że tak się stało, choć sam album brzmi naprawdę dobrze.

 

Tony w kilku wywiadach miał wiele pretensji do Dio o tą samowolę. A tak wspomina to Vinnie: Tak naprawdę to oni zamówili studio na drugą po południu. Nie mogli tam jednak dotrzeć na czwartą czy piątą, a było to bardzo drogie studio. A my z Ronniem dojechaliśmy na drugą – każesz mi być na drugą i ja jestem. Mieliśmy więc tam sterczeć trzy albo cztery godziny? Zaczęliśmy pracować nad materiałem, a kiedy oni się pojawili, to wynikły problemy. Sytuacja z każdym dniem stawała się coraz bardziej napięta, dodatkowo brak komunikacji pomiędzy skłóconymi muzykami nie ułatwiał sprawy.

Vinnie dalej powiada: W końcu zostaliśmy oskarżeni o pracę w studio za ich plecami. To było niesprawiedliwe, bo ja nie miałem nic do powiedzenia przy miksowaniu. Może wspominałem Martinowi Brichowi coś na temat tego, że perkusja potrzebuje trochę pogłosu tu czy tam, ale nigdy nie mówiłem, że gitary są nastrojone zbyt nisko, a ni nic w tym stylu.

A jak wspomina tamten czas Geezer Butler: Ronnie zaczął za bardzo przejmować kontrolę.

Sam Dio stanowczo zaprzeczał, że zmienił miks i oskarżył Iommiego i Butlera o sfabrykowanie historii.

A jak wspomina Iommi zachowanie Dio?: Cóż, Ronnie był apodyktyczny. Sposób, w jaki się zachowywał, sposób, w jaki mówił, mogło to sprawiać takie wrażenie.

Sytuacja stawała się bardzo napięta. Ten konflikt musiał w końcu kiedyś eksplodować, czego wynikiem była decyzja Dio o odejściu z Black Sabbath. Odchodząc, Ronnie zaproponował Appice dołączenie do jego nowego zespołu. W październiku 1992 roku Ronnie wraz Appice zakładają nowy band o nazwie DIO.

 

Tymczasem panowie Geezer i Iommi kończą pracę nad miksem koncertowego albumu, by 22 stycznia 1983 roku Live Evil trafił na półki sklepowe. Wkrótce po tym fakcie Live Evil znalazło się na listach przebojów Top 30 albumów w Wielkiej Brytanii. Płyta dotarła do miejsca 13. i na 37. miejsce na liście Billboard Top 200 w USA, osiągając znacznie większy sukces komercyjny niż album koncertowy Ozzy'ego – Speak of the Devil, na którym znalazły się wyłącznie utwory z repertuaru Black Sabbath.

Magazyn Kerrang napisał o Live Evil: To jeden z najlepszych albumów koncertowych wszech czasów. Trudno nie zgodzić się z tą opinią, bo do dziś ten koncert potrafi wywołać ciary na plecach, a przecież w tym roku mija 40 lat od ukazania się pierwotnej wersji tego dzieła.

Wspomniany konflikt na długie lata poróżnił muzyków ze sobą. Na szczęście mijający czas zatarł dawne urazy i wszystko wróciło do normy, efektem czego panowie zdecydowali się w roku 2006 stworzyć nowy projekt pod nazwą Heaven And Hell i choć sam band działał zaledwie 4 lata, dał fanom wiele radości.

Miałem to szczęście, by uczestniczyć na jednym z koncertów Heaven And Hell 20 czerwca 2007 roku w katowickim Spodku, gdzie godnie reprezentował nasz kraj zespół Mech, będący supportem dla Heaven And Hell.

Oczywiście to nie pierwszy ukłon Dio w stronę Black Sabbath. Chodzi o album Dehumanizer z roku 1992. Było to bardzo miłe, że ponownie skład z czasów Mob Rules grał ze sobą do roku 2010. Te lata przyniosły dwa albumy: w roku 2007 Live from Radio City Music Hall i wydany pod koniec listopada 2010 album Neon Nights: 30 Years of Heaven & Hell. Pojawiło się również DVD koncertowe zespołu, to może nie wiele, ale oba materiały na trwałe wpisały się w historię Heavy Metalu jako bardzo ważne dla nas wszystkich.

W listopadzie 2011 pojawiło się pierwsze z doniesień o reaktywacji Black Sabbath z Ozzym Osbournem w składzie, po to, by 11 czerwca 2013 dać światu XIII studyjny album grupy.

4 lutego 2017 w Genting Arena w Birmingham zespół zagrał ostatni koncert trasy nazwanej The End.

Rok 2023 na 40-lecie Live Evil przynosi niezwykłe kolekcjonerskie wydanie, na którym znalazły się dwie wersje koncertu: pierwsza na nowo zremasterowana przez Andy’ego Pearce’a oraz druga wersji z nowym miksem oryginalnych i analogowych wielośladowych ścieżek nagraniowych wykonanym przez wieloletniego współpracownika zespołu — Wyn’a Davisa.

Zanim omówimy to wydawnictwo, dodam jeszcze, że owo wydanie Deluxe w przepięknym boksie jest wzbogacone o ilustrowaną książkę okładkową w twardej oprawie z nową treścią oraz replikami książeczek koncertowych i plakatu z trasy Mob Rules.

Przesłuchując na spokojnie obie wersje, stwierdzam, że oba materiały brzmią naprawdę doskonale, szczególnie przypadła mi do gustu wersja Anniversary Remix. Brzmienie perkusji jest tu bardziej mięsiste, znacznie czytelniejsze, ponadto na tej wersji słychać więcej publiczności, pierwotnie było to znacznie bardziej przykryte. Jest w tym sporo przestrzeni, brzmi to potężnie, a wokale Dio to coś niesamowitego. Warto również zwrócić uwagę na brzmienie gitary Tony’ego, która brzmi tu masywniej i bardziej drapieżnie. Słuchając tych partii gitary, ma się wrażenie, że smoła leje się z głośników. Natomiast w przypadku gitarowych solówek wszystko brzmi czyściej i bardziej wyraziście. Wydaje mi się jednak, że bass Geezera jest momentami mniej czytelny, niż miało to miejsce na pierwotnej wersji, choć nie straciło to zbyt wiele na wyrazistości – cały czas słychać doskonałą pracę tego wyjątkowego basisty.

Pomysł umieszczenia tych dwóch wersji w jednym wydawnictwie wydaje się doskonały, dzięki czemu możemy wsłuchać się w pewne niuanse, bo obie wersje posiadają swoje smaczki.

Kiedy pierwszy raz miałem kontakt z tym albumem w eterze radiowym, wiele razy wyobrażałem sobie ten koncert na żywo. Te niezwykłe dźwięki rozpalały wyobraźnię wówczas nastolatka – to był czas, kiedy nie często odwiedzały nas zespoły takiego formatu. Polska jako jeden z krajów bloku wschodniego skutecznie oddzielonego żelazną kurtyną nie stwarzała wiele możliwości zobaczenia zespołów, pod których wpływem byliśmy wówczas. To smutne, bo zaledwie kilkaset kilometrów od nas w pełni tętniło życie kulturalne, nie było szans pojechać na Zachód czy to przez to, że nie miało się uregulowanego stosunku do służby wojskowej, czy też całej masy innych powodów, w tym najbardziej prozaicznego – braku środków na taki wypad. Dlatego wtedy albumy koncertowe były dla nas takie ważne – dostarczały nam namiastkę normalności, rozpalały wyobraźnię. Wielu z nas czerpało z tych nagrań wielką siłę. Live Evil to jeden z tych ikonicznych krążków, które zawsze będę wspominał z ogromną estymą. Cieszę się, że po 40. latach ten album doczekał się tak pięknej reedycji.

Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji tego nabyć, koniecznie to zróbcie – takie wydanie warto mieć na swojej półce, bo to kawał Historii Heavy Metalu!!!!!!!!!!!!!!!

NecronosferatuS

 

baa222

 


 

 

 

Informacje o wydajności

Application afterLoad: 0.001 seconds, 0.29 MB
Application afterInitialise: 0.016 seconds, 0.98 MB
Application afterRoute: 0.019 seconds, 1.21 MB
Application afterDispatch: 0.035 seconds, 2.24 MB
Application afterRender: 0.039 seconds, 2.34 MB

Zużycie pamięci

2485936

Zapytań do bazy danych: 12

  1. SELECT *
      FROM jos_session
      WHERE session_id = '2c5soia9kmk2g836oohtpiae57'
  2. DELETE
      FROM jos_session
      WHERE ( time < '1718393149' )
  3. SELECT *
      FROM jos_session
      WHERE session_id = '2c5soia9kmk2g836oohtpiae57'
  4. INSERT INTO `jos_session` ( `session_id`,`time`,`username`,`gid`,`guest`,`client_id` )
      VALUES ( '2c5soia9kmk2g836oohtpiae57','1718394049','','0','1','0' )
  5. SELECT *
      FROM jos_components
      WHERE parent = 0
  6. SELECT folder AS type, element AS name, params
      FROM jos_plugins
      WHERE published >= 1
      AND access <= 0
      ORDER BY ordering
  7. SELECT MAX(time) 
      FROM jos_vvcounter_logs
  8. SELECT m.*, c.`option` AS component
      FROM jos_menu AS m
      LEFT JOIN jos_components AS c
      ON m.componentid = c.id
      WHERE m.published = 1
      ORDER BY m.sublevel, m.parent, m.ordering
  9. SELECT template
      FROM jos_templates_menu
      WHERE client_id = 0
      AND (menuid = 0 OR menuid = 13)
      ORDER BY menuid DESC
      LIMIT 0, 1
  10. SELECT a.*, u.name AS author, u.usertype, cc.title AS category, s.title AS section, CASE WHEN CHAR_LENGTH(a.alias) THEN CONCAT_WS(":", a.id, a.alias) ELSE a.id END AS slug, CASE WHEN CHAR_LENGTH(cc.alias) THEN CONCAT_WS(":", cc.id, cc.alias) ELSE cc.id END AS catslug, g.name AS groups, s.published AS sec_pub, cc.published AS cat_pub, s.access AS sec_access, cc.access AS cat_access 
      FROM jos_content AS a
      LEFT JOIN jos_categories AS cc
      ON cc.id = a.catid
      LEFT JOIN jos_sections AS s
      ON s.id = cc.section
      AND s.scope = "content"
      LEFT JOIN jos_users AS u
      ON u.id = a.created_by
      LEFT JOIN jos_groups AS g
      ON a.access = g.id
      WHERE a.id = 1915
      AND (  ( a.created_by = 0 )    OR  ( a.state = 1
      AND ( a.publish_up = '0000-00-00 00:00:00' OR a.publish_up <= '2024-06-14 19:40:49' )
      AND ( a.publish_down = '0000-00-00 00:00:00' OR a.publish_down >= '2024-06-14 19:40:49' )   )    OR  ( a.state = -1 )  )
  11. UPDATE jos_content
      SET hits = ( hits + 1 )
      WHERE id='1915'
  12. SELECT id, title, module, position, content, showtitle, control, params
      FROM jos_modules AS m
      LEFT JOIN jos_modules_menu AS mm
      ON mm.moduleid = m.id
      WHERE m.published = 1
      AND m.access <= 0
      AND m.client_id = 0
      AND ( mm.menuid = 13 OR mm.menuid = 0 )
      ORDER BY position, ordering

Wczytane pliki języka

Nieprzetłumaczone frazy - tryb diagnostyczny

Brak

Nieprzetłumaczone frazy - tryb projektanta

Brak