Pomiędzy Piekłem a Niebem Act I

 

Rok 1980 dla nastolatka dorastającego w naszym kraju nie był dobry, stan wojenny i wprowadzenie rygorystycznych zasad z dnia na dzień zmienił wszystko. Jedyną odskocznią w tamtym czasie była muzyka. To wtedy, jeszcze nie do końca świadomy swojej muzycznej tożsamości zakupiłem swój pierwszy winyl KISS – Unmasked.

Po tym albumie przyszedł czas na inne nagrania: Judas Priest, Motörhead, Scorpions, TSA, by w końcu poznać Black Sabbath. Z pierwszym albumem tego zespołu zetknąłem się na koloniach letnich. Była to bardzo udana składanka z roku 1975: We Sold Our Soul For Rock N Roll.

Nie byłem chyba jeszcze wtedy gotowy na tak ciężką muzykę, cały czas byłem pod wielkim wrażeniem KISS i ich bardzo przebojowych albumów Unmasked i Dynasty. To się jednak zmieniło w roku 1982, wszystko za sprawą Motörhead – to trio rozpaliło we mnie zamiłowanie do zdecydowanie ostrzejszych dźwięków.

W programie radiowym Trójki usłyszałem po raz pierwszy Heaven And Hell, byłem w szoku, że to ten sam band, który poznałem zaledwie dwa lata wcześniej. Moją fascynację Black Sabbath zawdzięczam właśnie temu albumowi – wszystko za sprawą wyjątkowego i charyzmatycznego Dio: jego natchniony wokal oczarował mnie. To był zupełnie inny wymiar muzycznej ekspresji.

Zmienił się również charakter samej muzyki, nie było to już tak chropowate i surowe jak na pierwszych albumach Sabbath. Z czasem dojrzałem i do materiałów z Ozzym, ale to dzięki Dio przekonałem się do zespołu.

 

Dlatego jestem niezwykle szczęśliwy, że BMG w 41. rocznicę tego wiekopomnego dzieła wypuściło ponownie winylową reedycję 9. studyjnego albumu Black Sabbath, wydanego pierwotnie 18 kwietnia 1980 roku.

Pierwszy album zrealizowany z udziałem Ronniego Jamesa Dio okazał się jednym z najważniejszych albumów w historii gatunku, było w tym coś niezwykłego, wręcz magicznego i emanowało to potężną siłą.

Heaven And Hell przez wielu uważany jest za album, który podzielił fanów Black Sabbath na dwa obozy: wyznawców Ozzy’ego i wyznawców Dio. Wydaje się, że było to do przewidzenia, choć z perspektywy czasu wybór wydaje się dla zespołu właściwy.

Dzięki temu posunięciu Black Sabbath mógł wznieść się na wyżyny, do których z udziałem Ozzy’ego by niestety nie dotarł. I choć bardzo lubię wczesne albumy z Ozzym (trzy pierwsze materiały, szczególnie Master od Reality), to jednak jestem świadom faktu, że Dio dysponował znacznie większymi możliwościami wokalnymi, dzięki czemu po raz pierwszy Tony Iommi nie musiał uproszczać muzyki.

To pozwoliło Black Sabbath rozwinąć skrzydła. Zatrudnienie przez Sabbath Dio okazjo się zbawienne dla zespołu, wcześniejsze prace nad Heaven And Hell z Ozzym okazały się wielce niesatysfakcjonujące.

W jednym z wywiadów Iommi zapytany o Ozzy’ego opowiada: Nie sądzę, abyśmy byli w stanie mu wtedy pomóc. To się musiało tak skończyć. On kompletnie nie poddawał się żadnej kontroli. My nie byliśmy o wiele lepsi, ale przynajmniej jakoś się kontrolowaliśmy. Wszyscy byliśmy przećpani i robiliśmy te same rzeczy.

Iommi miał dość eksperymentów typu Technical Ecstasy i Never Say Die! Jedenaście miesięcy spędzone z Ozzym w Los Angeles nad realizacją Heaven And Hell okazało się porażką.

To przekonało Tony’ego, że czas coś zmienić w zespole, bo zmierza to w złym kierunku. W kwietniu 1979 roku Ozzy opuszcza Black Sabbath po raz drugi. Iommi zatrudnia na jego miejsce Dio.

Od tego momentu Black Sabbath poczuł nowy przypływ witalnej energii. To dzięki zmianie frontmana ten band mógł stworzyć coś wyjątkowego i niepowtarzalnego. I choć podzielił fanów zespołu, Heaven And Hell parł do przodu, idealnie wpasowując się w ówczesne trendy, osiągając przy tym bardzo dobrą pozycję w rankingach popularności.

Rok 1980 dla Sabbath był niezwykle udanym. Dzięki tej płycie zespół odzyskuje dawną reputację, zacierając w pamięci fanów bardzo słaby Never Say Die!

Jest co świętować – popularność Heaven And Hell winduje album na 10. pozycję listy przebojów, utrzymując się tam przez 22 tygodnie. Warto również nadmienić, że w roku 2017 Heaven And Hell zajął 37. miejsce na liście „100 największych albumów metalowych wszech czasów” magazynu Rolling Stone – to nie lada wyróżnienie ukazuje, jak ważnym dla gatunku była ta płyta.

Heaven And Hell zostało zrealizowane w tym samym studio co Technical EcstasyCriteria Studios w Miami oraz w paryskim Studios Ferber. Producentem został Martin Bircha, który zasłynął ze współpracy m.in. z Rainbow, Deep Purple, Whitesnake, Blue Öyster Cult czy Iron Maiden.

Kolejnym zawirowaniem w składzie Black Sabbath było odejście Geezera, który nie wyobrażał sobie dalszej przyszłości Sabbath bez Ozzy’ego. Geezer został zastąpiony przez sesyjnego basistę Geoffa Nicholasa z zespołu Quartz.

Na szczęście ostatecznie Butler został przekonany przez Toniego, by wrócić do zespołu, prezentacją ukończonej wersji utworu Heaven And Hell – piosenka w tej wersji zachwyciła Butlera. Nicholas zmienił instrument na keyboard, machina ruszyła na dobre.

W wywiadzie z Butlerem przeprowadzonym dwie dekady po tym fakcie przez Joela Mclera czytamy: Ronnie dużo dał zespołowi w chwili, kiedy tego potrzebowaliśmy. Dał nam szansę rozpoczęcia życia na nowo. Zainspirował nas.

A jak wspomina czasy tworzenia Heaven And Hell Tony Iommi? W wywiadzie dla magazynu Classic Rock Revisited: Kocham tę płytę. Była ona dla nas prawdziwym wyzwaniem. Zaszliśmy wysoko z Black Sabbath.

Graliśmy ogromne koncerty, lecz nagle to się skończyło, pojawił się ktoś nowy… To było ryzyko i chcieliśmy je podjąć. Chcieliśmy, aby nam się udało z Ronnie’m Jamsem Dio. Miał inny głos, który sprawiał, że zacząłem inaczej pisać. Myślę, że to zdało egzamin… Praca nad tym albumem sprawiła mi szaloną radość, Ronnie był wspaniały, podszedł do sprawy jak zawodowiec. Mogliśmy po prostu usiąść i w spokoju zacząć tworzyć materiał na płytę.

Ta miła i twórcza atmosfera bez żadnych technicznych ograniczeń musiała zaowocować czymś niezwykłym. Dio wniósł do zespołu nową jakość, był świetnym wokalistą, który w pełni profesjonalnie podchodził do twórczego działania.

Obok wyjątkowego głosu był zdolnym kompozytorem, miał wiele ciekawych pomysłów, które trafiły na ten album. Był niezwykle cennym nabytkiem Black Sabbath. Wokalista już wtedy miał bardzo bogaty dorobek artystyczny, dlatego jego podejście do muzyki było znacznie dojrzalsze. To musiało przynieść znakomite efekty.

Poważne alkoholowe problemy Billa Warda oraz trudności z pogodzeniem się ze zmianą wokalisty, z którym bardzo się przyjaźnił, dopełniły czarę goryczy. Ponadto Ward uważał, że   Haven And Hell był początkiem nowego wcielenia zespołu, niezbyt dobrze czuł się w nowym muzycznym kierunku obranym przez kapelę.

Black Sabbath szykuje się do trasy promocyjnej obejmującej Niemcy. Austrię i Wielką Brytanię, następnie atakuje Stany Zjednoczone, gdzie zespół zagrał z udziałem Warda kilka koncertów w Dallas, LA, San Antonio, Houston, Seattle i Ventura. Ciekawostka: supportem na tej trasie dla Sabbath był Riot i Alice Cooper.

21 sierpnia Bill odchodzi od Sabbath, zespól zostaje tym samym zmuszony do odwołania swojego występu w McNichols Sports Arena w Denver, w stanie Kalifornia.

A jak wspomina ten czas Ward: Uważam, że przekroczyłem granicę, kiedy próbowaliśmy stworzyć to, co później stało się albumem „Heaven And Hell”. Nie byłem wtedy w stanie ograniczyć picia i zażywania narkotyków.

To było po prostu niedorzeczne. Nie miałem nawet pojęcia, co nagrywamy. Nie pamiętam procesu twórczego albumu. Byłem całkowicie nieobecny. Nie pamiętam nic z tamtego okresu. Słuchałem tej płyty i wiem, że to ja gram na perkusji, ale nie pamiętam, jak robiłem to wtedy.

Wypowiedź doskonale odzwierciedla, z jakimi wewnętrznymi demonami przyszyło mierzyć się Billy’emu wtedy.

Wkrótce po tym fakcie Tony aranżuje spotkanie z Vinnim i zaprasza go na przesłuchanie do SIR Studios na Sanset Boulevard w Hoollywood. Po tym spotkaniu Vinny Appice dostaje ofertę dołączenia do Sabbath – jest tylko mały problem: ma 4 dni, aby nauczyć się całej set listy. Na szczęście potrafi rozpisywać muzykę na nuty, to mu pomaga przygotować się do trasy.

I tu jedna zabawna historia: podczas dużego stadionowego koncertu na Hawajach dla   20 tys. maniaków Sabbath, tak wspomina ten koncert Vinnie: Do połowy setu wszystko było ok, ale nagle zaczął padać deszcz, który rozmazał tusz na moich notatkach. Nie mogłem już nic przeczytać, ale dałem radę mimo to. Sytuacja mogłaby zdawać się śmieszna, choć dla Vinny’ego na pewno była bardzo stresująca.

Co ciekawe, kilka miesięcy wcześniej dzwoniła do Vinny’ego Sharon, proponując mu posadę u Ozzy’ego. W pierwszej chwili Vinny był zachwycony, jednak ostatecznie zrezygnował z tej oferty ze względu na złą reputację Ozzy’ego. Wiedział, że jest szalony i nieobliczalny, do tego nie uśmiechała mu się perspektywa wyjazdu do Wielkiej Brytanii.

Z każdym kolejnym koncertem Vinny czuł się coraz pewniej w nowym środowisku, choć cały czas wisiała nad nim groźba, że Ward zdecyduje się wrócić do zespołu. Stało się jednak inaczej i ostatecznie cztery ostatnie miesiące trasy Sabbath kończy z udziałem niezwykle uzdolnionego perkusisty Vinny’ego Appice.

Myślę, że na tej trasie nie tylko Vinny był zestresowany. Ronnie stał przed sporym wyzwaniem, aby przekonać do siebie zagorzałych fanów Ozzy’ego. Pierwsze promujące koncerty Heaven And Hell musiały być dla niego niezwykle stresujące.

Sam Billy Ward w jednym z wywiadów powiedział: Dio Ronnie to miły gość i ma świetny głos, ale jeśli wystąpi jako Sabbath, będzie musiał założyć kuloodporną kamizelkę, jeśli kiedykolwiek wyjdzie na scenę i zacznie śpiewać Iron Man albo Paranoid.

I było w tym sporo prawdy. Zresztą sam Dio unikał wczesnego repertuaru Sabbath, skupiając się przede wszystkim na utworach, które wspólnie z zespołem współtworzył. Oczywiście nie było możliwe, aby całkowicie pozbawić set listę koncertową starych hitów, dlatego pojawiły się na Live Evil m.in. N.I.B, Children of the Grave, Black Sabbath, War Pigs czy wspomniane przez Warda Paranoid i Iron Man.

Mimo iż Dio doskonale poradził sobie ze starym repertuarem Sabbath, trochę trwało zanim zagorzali fani zespołu przekonali się do niego. Do dzisiaj spotykam się z głosami fanów deklarujących się po stronie Black Sabbath z Ozzym i odwrotnie.

Pierwsza dekada działalności zespołu to zupełnie inna muzyczna era Black Sabbath. Przez te lata działalności z Ozzym, frontman ten pozostawił po sobie trwały ślad, będący do dziś dla wielu niewyczerpanym źródłem inspiracji, ale aby móc wejść w nową erę metalu i iść naprzód, by skutecznie sprostać nowym wyzwaniom i sporej muzycznej konkurencji, Black Sabbath musiał dokonać trudnych wyborów.

Roszady w składzie były bardzo niebezpieczne dla zespołu, który już od jakiegoś czasu ugruntował swoją pozycję. Zmiana frontmana niosła ryzyko, że fani nie kupią nowego wcielenia Sabbath, mimo to zespół podjął to ryzyko.

W przypadku Ozzy’ego zaistniała sytuacja zmotywowała go do stworzenia solowego projektu, który okazał się świetnym pomysłem. Jak to mówią: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo dzięki temu ukazało się kilka znakomitych albumów sygnowanych jego nazwiskiem. A fani dostali więcej dobrej heavy metalowej muzyki. Ozzy miał sporo szczęścia, że jego solową karierą zajęła się przyszła żona – Sharon Arden.

To ona pomogła Ozzy’ego uwierzyć w siebie. W roku 1979 przez jakiś czas, zanim Ozzy zatrudnił ex-gitarzystę Quiet Riot – Randy’ego Rhoadsa, współpracował z Gary Moorem. Jednak ta współpraca nie przyniosła żadnych konkretów, choć pozwoliła Ozzy’ego na zmierzenie się z nowymi wyzwaniami. Ozzy w tamtym czasie przechodził bardzo trudny okres, a używki w tym nie pomagały.

Jednak Sharon zmotywowała Ozzy’ego do działania. Myślę, że gdyby nie jej upór i wiara w Ozzy’ego, być może nie nagrałby nigdy takich dzieł jak Bark at the Moon, The Ultimate Sin czy No More Tears...

Ozzy miał również szczęście do doskonałych muzyków, szczególnie gitarzystów. Współpracował m.in. z Randym Rhoadsem, Jake E. Lee, Stevem Vai, Zakkiem Wylde. Dzięki takim wirtuozom można było być spokojnym o wysokiej jakości kompozycje, które pomogły Ozzy’emu stworzyć swoją markę.

Kocham solowe albumy Ozzy'ego, jednocześnie darząc podobnymi uczuciami Heaven And Hell, Mob Rules czy Live Evil.

Warto również przypomnieć kto stworzył kanoniczną okładkę do Heaven And Hell. Twórcą tego dzieła jest Lynn Curlee, natomiast rysunek na awersie okładki wyszedł spod ręki Harry'ego Carmeana.

Wiem, że wielu z Was uważa, iż pierwsze epokowe wydania nigdy nie zostaną zastąpione przez reedycje. Jest w tym jakaś prawidłowość, choć uważam, że posiadanie obu wersji nie jest niczym zdrożnym.

Raz, że warto porównać obie wersje i wydaje mi się, że to, co zrobiło na reedycji BMG, to naprawdę kawał dobrej roboty. A dwa – druga płyta ma sporo fajnego bonusowego stuffu live. Już dla tych numerów warto to nabyć.

Pewnie jesteście ciekawi, co zawiera drugi bonusowy winyl? Fragment zapisu Live at Hartford Civic Center, Hartford, CT, U.S.A., August 10, 1980; Live at Hammersmith Odeon, London, U.K., December 31, 1981 - January 2, 1982 + 3 bonusy Children of the Sea (Live) (Live B-Side of „Neon Knights”), Heaven and Hell (Live) (Live B-Side of „Die Young”) i Lady Evil (Mono 7" Edit).

NecronosferatuS

 

baa222

 


 

 

 

Informacje o wydajności

Application afterLoad: 0.001 seconds, 0.29 MB
Application afterInitialise: 0.021 seconds, 0.98 MB
Application afterRoute: 0.029 seconds, 1.21 MB
Application afterDispatch: 0.049 seconds, 2.27 MB
Application afterRender: 0.053 seconds, 2.37 MB

Zużycie pamięci

2517880

Zapytań do bazy danych: 12

  1. SELECT *
      FROM jos_session
      WHERE session_id = '4rbrjmi5i7ntbce952be838dj5'
  2. DELETE
      FROM jos_session
      WHERE ( time < '1718392054' )
  3. SELECT *
      FROM jos_session
      WHERE session_id = '4rbrjmi5i7ntbce952be838dj5'
  4. INSERT INTO `jos_session` ( `session_id`,`time`,`username`,`gid`,`guest`,`client_id` )
      VALUES ( '4rbrjmi5i7ntbce952be838dj5','1718392954','','0','1','0' )
  5. SELECT *
      FROM jos_components
      WHERE parent = 0
  6. SELECT folder AS type, element AS name, params
      FROM jos_plugins
      WHERE published >= 1
      AND access <= 0
      ORDER BY ordering
  7. SELECT MAX(time) 
      FROM jos_vvcounter_logs
  8. SELECT m.*, c.`option` AS component
      FROM jos_menu AS m
      LEFT JOIN jos_components AS c
      ON m.componentid = c.id
      WHERE m.published = 1
      ORDER BY m.sublevel, m.parent, m.ordering
  9. SELECT template
      FROM jos_templates_menu
      WHERE client_id = 0
      AND (menuid = 0 OR menuid = 13)
      ORDER BY menuid DESC
      LIMIT 0, 1
  10. SELECT a.*, u.name AS author, u.usertype, cc.title AS category, s.title AS section, CASE WHEN CHAR_LENGTH(a.alias) THEN CONCAT_WS(":", a.id, a.alias) ELSE a.id END AS slug, CASE WHEN CHAR_LENGTH(cc.alias) THEN CONCAT_WS(":", cc.id, cc.alias) ELSE cc.id END AS catslug, g.name AS groups, s.published AS sec_pub, cc.published AS cat_pub, s.access AS sec_access, cc.access AS cat_access 
      FROM jos_content AS a
      LEFT JOIN jos_categories AS cc
      ON cc.id = a.catid
      LEFT JOIN jos_sections AS s
      ON s.id = cc.section
      AND s.scope = "content"
      LEFT JOIN jos_users AS u
      ON u.id = a.created_by
      LEFT JOIN jos_groups AS g
      ON a.access = g.id
      WHERE a.id = 1917
      AND (  ( a.created_by = 0 )    OR  ( a.state = 1
      AND ( a.publish_up = '0000-00-00 00:00:00' OR a.publish_up <= '2024-06-14 19:22:34' )
      AND ( a.publish_down = '0000-00-00 00:00:00' OR a.publish_down >= '2024-06-14 19:22:34' )   )    OR  ( a.state = -1 )  )
  11. UPDATE jos_content
      SET hits = ( hits + 1 )
      WHERE id='1917'
  12. SELECT id, title, module, position, content, showtitle, control, params
      FROM jos_modules AS m
      LEFT JOIN jos_modules_menu AS mm
      ON mm.moduleid = m.id
      WHERE m.published = 1
      AND m.access <= 0
      AND m.client_id = 0
      AND ( mm.menuid = 13 OR mm.menuid = 0 )
      ORDER BY position, ordering

Wczytane pliki języka

Nieprzetłumaczone frazy - tryb diagnostyczny

Brak

Nieprzetłumaczone frazy - tryb projektanta

Brak