EGZEKUTHOR (PL)

Historia Egzekuthora zaczyna się podobnie do setek innych kapel. Wiosną 1983 roku w Szczecinie dwaj 16-letni koledzy ze szkoły podstawowej Grzegorz "Siwy" Styp-Rekowski i Tomasz Belcarz spotykają się przypadkiem po rocznej przerwie. Obaj są zafascynowani heavy metalem i obaj marzą o tym, by grać ciężką muzę: jeden na gitarze, drugi na basie. Rozpoczynają naukę gry na instrumentach i poszukiwania pozostałych członków zespołu. Nie jest to łatwe i przez kolejne dwa lata przez zespół przewija się kilkunastu ludzi. Jednym z nich jest niezły już wtedy gitarzysta Paweł Kasiarz, lecz zasila zespół na krótko, po czym odchodzi skuszony ofertą konkurencji. Przez ten czas chłopaki dużo ćwiczą i jeszcze więcej imprezują w garażu Siwego. Przełom następuje w marcu 1985, kiedy to nieoczekiwanie na jednej z imprez zjawia się Kasiarz przyprowadzając perkusistę Norberta "Johnego" Różańskiego. Dotychczasowy pałker kończy karierę muzyczną, a jego miejsce zajmuje Johny. Od tego momentu zaczynają się poważne próby w składzie: Styp-Rekowski, Kasiarz, Belcarz i Różański. Zespół przyjmuje swojsko brzmiącą nazwę Von Fallus. Przez wakacje powstają 3 kawałki instrumentalne (jeden z tych kawałków o roboczej nazwie "Psychodelik" zostanie później nagrany przez Egzekuthora na Demo'87). Niedługo po tym zaczynają się roszady personalne w obrębie sekcji rytmicznej. Nie ma sensu wymieniać wszystkich, warto jedynie przytoczyć ostatni skład tego garażowego zespołu: Grzegorz Styp-Rekowski i Paweł Kasiarz (gitary), Norbert Różański (perkusja) i Krzysztof "Iron" Janiuk (bas). Odejście Kasiarza i Johnego do Merciless Death sprawia, że na początku 1986 zespół się ostatecznie rozpada nie dając nawet jednego koncertu. Pozostawia po sobie jedynie 3 wspomniane kawałki, które, jak się później okaże, posłużą jako zaczątek repertuaru przyszłej kapeli Siwego.

W tym momencie zaczyna się właściwa historia Egzekuthora. Jesienią 1986 roku Siwy powołuje do życia nową formację, w skład której wchodzą: sam założyciel Grzegorz "Siwy" Styp-Rekowski (gitara) oraz Krzysztof "Iron" Janiuk (bas), Robert "Misiek" Szymański (perkusja) i Artur Dymel (gitara). Nowo powstały kwartet instrumentalny przyjmuje nazwę Thor. Chłopcy biorą na warsztat 3 gotowe numery poprzedniej kapeli Siwego, ale wkrótce komponują kolejne utwory. Mija kilka miesięcy i zespół jest gotowy, by wejść na scenę. Debiut ma miejsce wiosną 1987 roku na Przeglądzie Zespołów Rockowych w szczecińskim Domu Kultury "Słowianin". Nieoczekiwanie grupa wygrywa ten przegląd zyskując grono fanów. Do pełni szczęścia brakuje już tylko wokalisty. W maju 1987r. do kapeli dołącza wokalista Jarosław "Morda" Połaski, którego chłopcy podbierają z lokalnej szczecińskiej kapeli Beliar. Następstwem poszerzenia składu jest zmiana nazwy. Po burzliwej naradzie zespół zmienia nazwę na Egzekuthor. W bardzo krótkim czasie zostaje nagrane pierwsze, zawierające siedem utworów, demo. Napisanie tekstów do czterech kawałków zajmuje Mordzie około tygodnia i kapela z marszu rejestruje pierwsze demo metodą "na żywca" w zaimprowizowanym studio w szczecińskim klubie "Kontrasty". Nadawaniem tytułów instrumentalnym kawałkom nikt sobie nie zawraca głowy (kawałki mają jedynie numery), a samo demo nie ma nawet okładki. Ciekawostką jest, że dwa z tych kawałków nigdy później nie zostaną nagrane studyjnie. Ale demo spełnia swoją najważniejszą rolę. Z tym materiałem zespół kwalifikuje się na Festiwal Muzyków Rockowych "Jarocin 87", gdzie po raz pierwszy pokazuje się na ogólnopolskiej scenie, wzbudzając duże zainteresowanie publiczności. Nie jest to jeszcze wielki sukces, ale zespół zostaje zauważony.

Po jarocińskim występie grupa zostaje zaproszona do Chicago (USA) na występy dla Polonii, jednak nieuregulowany stosunek do służby wojskowej większości członków kapeli staje na przeszkodzie wykorzystania tej szansy. W kapeli tylko Morda ma uregulowany stosunek do służby wojskowej, a pozostali migają się od wojska. Wiosną 88 roku Egzekuthor nagrywa w studiu szczecińskiego radia ARP (Akademickie Radio Pomorze) swój pierwszy z prawdziwego zdarzenia materiał studyjny. Demo "Czas Sumienia", na którym zarejestrowano 8 utworów i słynne intro, cieszy się wielkim uznaniem fanów. Z tym materiałem kwalifikują się po raz drugi na Festiwal Muzyków Rockowych "Jarocin 88", gdzie zdobywają 3 miejsce. Jest to ogromny sukces! W Jarocinie startuje wtedy cala czołówka polskiego metalu, ale to właśnie nasi bohaterowie okazują się kapelą metalową nr 1 tego festiwalu. Po koncercie najważniejszy człowiek polskiego metalu Tomasz Dziubiński proponuje zespołowi podpisanie kontraktu płytowego. I Egzekuthor, jako chyba jedyny, odmawia wielkiemu bossowi, nie chcąc zatracić swojej tożsamości tak jak kapele, które wcześniej zdecydowały się na ten krok. Nie robiąc sobie zbyt wiele z braku kontraktu, cieszący się coraz większą popularnością Egzekuthor koncertuje w międzyczasie na różnych imprezach metalowych w Polsce min. Thrash Camp' 88, Drrrama '88. Na przełomie 88/89 kapela rejestruje dla TV Szczecin 3 utwory (Egzekutor, Czas Sumienia, Śmierci i Władzy Pakt). Powstaje również krótki program o zespole wraz z teledyskiem do "Czasu Sumienia", który zostaje wyemitowany w TV.

Kolejnym ważnym wydarzeniem w historii Egzekuthora jest udział na największej metalowej imprezie w naszym kraju - festiwalu Metalmania'89. Już samo pojawienie się na scenie Metalmanii potwierdza przynależność zespołu do krajowej czołówki (w tamtych czasach na tym festiwalu była tylko jedna scena). Egzekuthor występuje jako pierwszy w doborowej stawce wykonawców, z gwiazdami festiwalu Turbo i Coroner na czele. Występ ten zostaje uwieczniony na winylowej składance "Metalmania 89" wydanej przez Pronit (PLP 0113). Warto wspomnieć, że ani za występ, ani za umieszczenie utworu na płycie kapela nie dostaje żadnego honorarium, a nawet zwrotu kosztów dojazdu. Daje o sobie znać brak profesjonalnej opieki managerskiej. Niestety to nie koniec złych wieści z obozu Egzekuthora. Występ na Metalmanii jest ostatnim koncertem Egzekuthora w tym składzie. Dochodzi bowiem do rozłamu na tle muzycznym. Misiek i Dymel pragną zmienić styl zespołu na bliższy death metalowi i śpiewane w ojczystym języku teksty Mordy zastąpić angielskimi. W wyniku tych nieporozumień grupę opuszcza Siwy, a wkrótce po nim Morda i Iron. Pierwszy, klasyczny skład Egzekuthora przestaje istnieć.

Można długo dyskutować o tym, dlaczego zespół mający taki potencjał nie zrobił kariery, na jaką zasługiwał. Na pewno zabrakło rozsądnego i uczciwego managera, który by pokierował karierą zespołu. Młodym i bez wątpienia zdolnym muzykom zabrakło doświadczenia, a konflikt wewnątrz zespołu dopełnił obrazu całości. Można dziś gdybać, czy odrzucenie oferty Metal Mind było błędem czy nie i jak by się potoczyła kariera kapeli, gdyby ten kontrakt podpisali. Zespół pozostawił po sobie jedynie kultowe demo "Czas Sumienia" plus 3 studyjne utwory nagrane dla TV Szczecin, oraz Demo'87, które ze względu na swoją fatalną jakość ma dziś jedynie wartość pamiątkową. Trudno powiedzieć czy to dużo czy mało, ale warto pamiętać, że klasyczny 5-osobowy skład Egzekuthora istniał zaledwie 2 lata. Po jego rozpadzie Egzekuthor reaktywował się jeszcze dwukrotnie. W latach 1990-1992 Misiek i Dymel wsparci muzykami z rozwiązanego właśnie Merciless Death kontynuowali karierę pod szyldem Egzekuthor, grając jednak zupełnie inną muzykę. Odcięli się całkowicie od dziedzictwa oryginalnego składu i postawili na muzykę death metalową z angielskimi tekstami. Potem w 2003 roku Siwy, Morda i Iron (plus nowy pałker Józef "Cygan" Kuśmierek) powołali do życia skład, który był kontynuacją klasycznego Egzekuthora. Ten skład przetrwał do 2008 roku, kiedy to po wydaniu płyty "Bądź Jak Metal" zawiesił działalność. Czekając na kolejną reaktywacje możemy posłuchać tego starego, można powiedzieć kultowego, materiału. "Czas Sumienia" po ponad 20 latach od nagrania nadal brzmi bardzo świeżo i świetnie się broni. To pozycja obowiązkowa dla każdego fana thrashu w naszym kraju.

Poprawiony (wtorek, 18 września 2012 21:14)

 

baa222