SISTER SIN (PL)

Początkowo zdziwiłem się, gdy Leszek zaproponował mi wywiad z Sister Sin. Popatrzyłem na foty, pomyślałem „What the fuck?!”, haha. Ale potem zapoznałem się z ich muzyką i pomyślałem – „Kurwa, to ma jaja!”. Szybki kontakt z zespołem i proszę – wyszła z tego całkiem niezła rozmowa z Davem Sundbergiem, perkusistą grupy.


Witaj Dave! Co słychać w obozie Sister Sin? Niedługo wydajecie nowy album, prawda? Powiedz o nim ile się da, hahah! Czy wciąż podążacie, dobrze znaną fanom, ścieżką Sister Sin?

Witaj! Zaczęliśmy grać na próbach parę nowych kawałków i tworzymy nową setlistę na nadchodzące letnie koncerty. Nowy album, „Now & Forever”, ukaże się 23 października. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, jak ostatecznie brzmi. Musieliśmy zrobić ponowny miks, bo gość, który zrobił pierwszy, okazał się zupełnie bezużyteczny. Drugiego dokonał sam Cameron Webb, znany ze współpracy z Motörhead, Danzig czy Social Distortion. Nowa płyta jest zdecydowanie w stylu Sister Sin. Tym razem utwory są bardziej zróżnicowane, bardziej melodyjne, ale wciąż bardzo ciężkie. Płyta jest bardziej „żywa” niż poprzednia, która moim zdaniem była bardzo dobra, ale brzmiała zbyt statycznie. Myślę, że nasi fani będą zadowoleni, nie mam co do tego żadnych wątpliwości!

Minęło dziesięć lat od założenia zespołu. Mam nadzieję, że dla Ciebie nie była to dekada straconego czasu? Które momenty były najjaśniejsze, a które najmroczniejsze?

Hmm, rzeczywiście zbliżamy się do dziesięciolecia. Te lata były pełne ciężkiej pracy i świetnej zabawy! Najlepszymi chwilami były koncerty z Motörhead w 2009, trasy z Lordi, U.D.O., M.S.G. i koncerty z Doro! To samo tyczy się tras po Stanach Zjednoczonych. Spotkania z fanami na całym świecie to również jedna z najlepszych rzeczy w tej robocie. Najtrudniejszą sprawą jest zajmowanie się managementem kapeli, nie jest łatwo przy tylu dupkach w tym biznesie, i to chyba byłaby ta „mroczna strona”, haha.

Czy nóż i róża w Waszym logo mają dla Was jakieś szczególne znaczenie lub ukryte przesłanie? Róża kojarzy mi się z Guns’n’Roses, a i Wasza muzyka przypomina momentami „Appetite For Destruction”, haha!

Nie, nie ma w tym żadnego ukrytego przesłania. Po prostu, uznaliśmy, że fajnie to wygląda. To logo jest już przestarzałe, przestaliśmy go używać jakieś pięć lat temu.

Ach, no to się trochę zagapiłem, haha! Skoro już przy tym jesteśmy, moim zdaniem najlepszym sposobem na opisanie muzyki Sister Sin jest miks hard rocka w stylu Mötley Crüe, Guns’n’Roses z czystym heavy metalem w rodzaju Accept czy Warlock – zgodzisz się z tym? Jakie zespoły dodałbyś do tego zestawu?

Trafiłeś w sedno! Właściwie powiedziałeś już wszystko. Od siebie dorzuciłbym Motörhead, W.A.S.P. i Judas Priest. Wszyscy wychowaliśmy się na tych kapelach, i każda z nich jest dla nas inspiracją.

Czy nazwaliście zespół Sister Sin przed, czy po dołączeniu do składu Liv? Ciekaw jestem, czy fakt, że gracie z kobietą (i to jaką!) zmienia coś w sposobie komponowania? Tzn. czy piszecie kawałki pod damski wokal, podczas gdy z wokalistą tworzylibyście inaczej?

Nazwę wymyśliliśmy, zanim Liv była na pokładzie, a wzięliśmy ją z utworu „Sister Sin” kapeli Shotgun Messiah. Komponowanie nie różni się niczym od zespołów z wokalistami. Nigdy nie myśleliśmy o pisaniu czy graniu kawałków tylko ze względu na Liv. Tworzymy muzykę z serca i pasji do rock’n’rolla i metalu. I o to chodzi.

Słucham właśnie “True Sound of the Underground” i jest mi z tym doskonale, haha! Lubię taką prostą muzykę, stworzoną, by się dobrze przy niej bawić – o tym pomyślałem kiedy Was usłyszałem po raz pierwszy. Czy słusznie?

Tak, masz rację! Chcemy się dobrze bawić i żeby fani bawili się z nami. Dlatego właśnie gramy prosty, kopiący w dupę metal.

To pytanie może być dla Ciebie denerwujące, ale muszę je zadać – kto wymyślił okładkę Waszej ostatniej płyty? Nie zrozum mnie źle, Liv wygląda świetnie, Wy na pewno podobacie się dziewczynom, ale sam pomysł przypomina mi Tokio Hotel i inne gówniane kapele dla nastolatków, haha…

To był wspólny pomysł. Rozumiem Twoją opinię, ale nie mam pojęcia jak wyglądają okładki płyt Tokio Hotel czy tym podobnych kapel. Chcieliśmy pokazać kapelę twarzą w twarz z odbiorcą.

Widziałem Wasze wideoklipy i zastanawiam się, jak ważna jest dla Was cała ta marketingowa otoczka, reklamy, promocja etc.? Zdajecie sobie chyba sprawę, że z tekstami w rodzaju „Fuck the fashion and prove them wrong” nie traficie do popularnych magazynów, haha?

Jesteśmy rock’n’rollową kapelą, ale jeśli chodzi o reklamy, promocję i tak dalej, wiemy jak ważne jest to, żeby zespół rósł w siłę. Nie przejmujemy się kiedy używamy słowa „fuck”, nie jesteśmy pierwszym bandem, który mówi takim językiem, haha! Jeśli nas nie lubią… pierdolić ich!

Tak jest, kurwa! Jak to się stało, że nagraliście utwór z królową metalu – Doro? I dlaczego wybraliście cover Motörhead? Moim zdaniem brzmi on świetnie!

Zdecydowaliśmy się nagrać kawałek Motörhead, bo kochamy tę kapelę! Uznaliśmy, że ten numer pasuje idealnie do nas i chcieliśmy coś z nim zrobić. Potem wpadliśmy na pomysł nagrania go z Doro, która również jest wielką fanką Motörhead, i wyszło idealnie!

Widziałem kilka Waszych klipów z koncertów, bardzo mi się podobały. Wydaje mi się, że nie potrzebujecie żadnej drogiej oprawy scenicznej, tylko sprzęt i logo za perkusją, czy to prawda? Nie uważasz, że to właśnie jest esencja rock’n’rolla?

Kiedy grasz trasy z większymi kapelami, nie masz czasu ani miejsca na wożenie z sobą wielkiej scenografii. Chcemy mieć podstawowy zestaw i niech muzyka przemówi za siebie, razem z naszą energią na scenie.

Czytałem ostatnio wywiad z Wami w “Call to the Infernal Hordes’zine”, piśmie poświęconym niszowej, podziemnej muzyce. Mam taką teorię – muzyka Sister Sin przemawia do metalowców nawet, jeśli nie chcą się do tego przyznać, bo większość z nich zaczynała od słuchania tych samych zespołów, które inspirowały Was. Co o tym sądzisz?

Może masz rację, nie mam pojęcia. Ktokolwiek chce słuchać naszej muzyki, zachęcamy serdecznie!

Skoro jesteśmy przy koncertach – graliście na największych scenach z zespołami z każdego niemal gatunku, od Motörhead przez U.D.O. po Entombed. Które były najbardziej wyjątkowe i zapadające w pamięć?

Koncerty z Motörhead były jak dotąd najjaśniejszym punktem. To było dla nas spełnienie marzeń. Również trasa z U.D.O. była świetna, podobnie jak koncerty z W.A.S.P. i Doro!

Liv wzięła udział w sesji zdjęciowej do kalendarza magazynu “Revolver” – “The Hottest Chick in Metal”. Jak sądzisz, ile osób przychodzi na Wasze koncerty tylko ze względu na jej ciało i seksapil?

Cóż, po koncertach zazwyczaj idziemy na stoisko z merchem i rozmawiamy z ludźmi. Odnoszę wrażenie, że większość z nich przychodzi dla muzyki, rozmawiają z nami o płytach, utworach, innych koncertach, na których nas widzieli. Być może jakiś mały procent przychodzi popatrzeć na Liv, ale to wciąż mniejszość!

Z pewnością masz rację! Ten wywiad ukaże się w piśmie “Oldschool Metal Maniac”, powiedz zatem – czy jesteś maniakiem metalu starej szkoły? Co każde z tych słów oznacza dla Ciebie?

Te słowa pasują do każdego z nas, haha! Jesteśmy oddani metalowi starej szkoły i z pewnością JESTEŚMY maniakami!

Dziękuję za wywiad, mam nadzieję, że spotkamy się w Polsce? Na koniec powiedz proszę, jakich płyt słuchałeś odpowiadając na ten wywiad?

Dziękuję bardzo! Graliśmy w Polsce z U.D.O. i MUSIMY do was wrócić wkrótce! Wiecie co to rock! Właściwie to nie słuchałem muzyki odpisując na ten wywiad, słuchałem, jak moja dziewczyna robi obiad, haha! Na zdrowie!

Jakub "Oracle" Nowak

Przekładał na Polski Bartosz Cieślak ,Fotki Leszek Wojnicz-Sianożęcki

 

 

Poprawiony (piątek, 28 września 2012 11:22)

 

baa222