4SZMERY (PL)

Chciałbym dziś  przedstawić Wam twórczość bardzo ciekawego zespołu kryjącego się pod dość oryginalna nazwą 4SZMERY, owy band powstał w roku 1996 po to by swoją twórczością wyrazić maniactwo i oddanie muzyce AC/DC , a że wkładają w to wiele serca i robią to naprawdę na bardzo wysokim poziomie postanowiłem wesprzeć ich szczytną misję  szerzenia Rock'N'Rolla, pragnąc  zaapelować do wszystkich jeżeli 4SZMERY nie grały u Was jeszcze koncertu zaproście ich koniecznie, a gwarantuje, że będziecie naprawdę pozytywnie zaskoczeni. Panie i Panowie przed Wami 4SZMERÓW:

1. Większość artystów, sięgających po utwory swoich idoli w którymś momencie zaczynają tworzyć własne kompozycje. Tak było min w przypadku ABCD, AIRBOURNE, czy SEVENTY SEVEN. Dodajmy, żaden z tych zespołów nie porzucił fascynacji muzyką AC/DC. Czy możemy liczyć na autorski album 4SZMERÓW? Oczywiście inspirowany AC/DC…

Umawialiśmy się na kilkanaście rund, a Ty Walisz w ryj i nokautujesz już w pierwszej.  Zacznijmy od tego, że 12 lat kopiowania AC/DC zrobiło nam i dużo dobrego i dużo złego. Dobre strony tej działalności to fakt, że dotarliśmy jako zespół do szerokiego grona słuchaczy i wyrobiliśmy sobie jakąś tam markę w środowisku muzycznym. Nasi idole muzyczni z polskiej sceny Graja razem z nami i to jest i radość i nobilitacja. A z drugiej strony wrzuciliśmy się do wora z szyldem "odtwórcy AC/DC" i ciężko nam z niego teraz wyjść. Przestawić się ze śpiewania po angielsku na "po polsku" jest problemem. No i notoryczny brak czasu na próby: dużo gramy, przeważnie w weekendy, wiec czasu na próby nie ma za wiele. Ale płyta autorska będzie. I nie jestem w stanie Ci zaręczyć w jakim będzie klimacie. Niekoniecznie AC/DC. Słuchamy wszystkiego i ze wszystkiego czerpiemy. Ale cel jest jeden. Bo jest to normalna kolej rzeczy. Porównam to do sytuacji: Dziewczyna jest już uwiedziona, rozebrana, teraz trzeba ją…, No wiesz…

2. Słyszałem, że w Waszym przypadku było trochę inaczej. Najpierw graliście własne kompozycje, a potem zwróciliście się w stronę ulubionych utworów z repertuaru wiadomego zespołu. Skąd taka decyzja?

Mnie nie było w tym pierwszym zestawie. Jarek Sroga (g) założył zespół z Andrzejem Taborem (dr) i grali swoje piosenki w bocheńskich knajpach. Śpiewał z Nimi Piotrek Pastuszak - koleś o "Johnsonowskim" pierdolnięciu. Ale jak to w życiu bywa, ten skład się naturalnie rozłożył. Nie  wiem co mi odbiło, żeby zaproponować Jarkowi granie AC/DC. Pracowałem wtedy jako przedstawiciel handlowy w czekoladowej firmie i jeżdżąc śpiewałem piosenki, które grały mi w odtwarzaczu w samochodzie. I wydawało mi się wtedy, że jestem "Bonem"… Ale Jarek podjął inicjatywie i zaczęliśmy próby u Niego w garażu.

3. Pierwszy Wasz wokalista, Piotrek Pastuszak chętniej sięgał po repertuar z Brianem Johnsonem. Wydaje się jednak, że w twoim  przypadku to utwory nagrane z Bonem Scottem sprawiają Ci większą przyjemność…? Jak u Ciebie rozpoczęła się przygoda z muzyką AC/DC?

To nie jest kwestia przyjemności. Pierwszym wokalistą AC/DC jakiego usłyszałem, był Brian. "Back In Black" zdemolowało umysły wielu młodych chłopców w PRL-u. Ja byłem jednym z nich. "Bon" zaistniał w mojej świadomości rok później, dzięki Wojtkowi Mannowi (szacunek szacunek szacunek) i Jego niedzielnym audycjom przed południem. "Highway to Hell" zagrane po teleranku a przed niedzielnym rosołem spowodowało roztrój organizmu. Odbiór tych piosenek wtedy był zupełnie inny niż teraz, ale sens pozostał… taka "dzikość serca" czy jak to nazwać…dwa lata później od Jarka kupiłem ”Powerage” na winylu z "Cold Hearted Man" i to był już koniec. Tzn początek…

4. Który repertuar AC/DC – ten z Bonem Scottem czy Brianem Johnsonem – jest bardziej wymagający dla Ciebie?

Patrząc od strony fizycznej - Brian J Ale wydrzeć się można. A zaśpiewać z Bonowskim feelingiem…. Proszę bardzo… Śpiewać każdy może, nigdy nie uważałem się za jakiegoś wielkiego wokalistę, ale te numery śpiewam z sercem. I wiem o tym. I tak będę śpiewał swoje teksty, albo nie będę śpiewał ich wcale.

5. Jakiś czas temu miałem okazję zobaczyć Wasz występ w Krakowskim Klubie Lizard King i powiem szczerze, przeszło to moje najśmielsze oczekiwania. Wydaje się, że duch Bona Scotta naprawdę zjawił się na scenie. Sprawiał Pan wrażenie opętanego przez tę postać. Kto wie, może duch Scotta naprawdę pojawia się podczas koncertów 4 SZMERÓW?

Ale to wtedy jak Zamykałeś oczy prawda?.... Ja nie jestem opętany przez "Bona". Ja jestem Jego synem. Mój tata o tym nie wie, ale tak jest. Ponadto za całokształt zespołu odpowiadają moi koledzy - muzycy: Jarek Sroga (g), Darek Puka (g), Andrzej Tabor (dr) i Grzesiu "Gabi" Gruca (b)… NIKT tak nie gra AC/DC jak ONI… nawet AC/DC, na tym fundamencie ja sobie mogę pajacować…

6. Jak do tej pory ukazały się wasze dwa koncertowe albumy. Pierwszy jest zapisem występów w Muzycznej Owczarni, drugi to koncert nagrany w Studiu III Programu Polskiego Radia, który był swoistym hołdem złożonym przez Was w trzydziestą rocznicę śmierci Bona Scotta. W przedsięwzięciu wzięło udział kilku gości specjalnych, jak Andrzej Nowak, Jan Gałach czy Jacek Królik. Kto był inicjatorem tego przedsięwzięcia? Czy w przyszłości planujecie imprezy o podobnym charakterze?

Te wszystkie chore pomysły rodzą się mojej chorej głowie i później są akceptowane przez kolegów lub nie. Koncert w "Trójce" odbył się dzięki przychylności wielu osób. Pani Zofia Sylwin, ówczesna szefowa studia im Agnieszki Osieckiej zareagowała na pomysł bardzo pozytywnie, choć bała się do samego końca :”Sierściu, ale nie będziesz przeklinał na antenie?” i takie tam. Piotrek Metz, w którego audycji wystąpiliśmy zrobił nam taką reklamę, ze jesteśmy Mu wdzięczni do końca życia. A koledzy muzycy? Po prostu: pokazali klasę. Nowak, który przyjechał swoim busem z gratami, wyszedł na próbę w radio i Powiedział: zagramy to tak, no i zajebał jak na Nowaka przystało. Jacek Królik- MISTRZ ŚWIATA. Jasiu Gałach - Śląskie Serce. No i Bejbi- gwiazda światowa na basie… bez komentarza. Było cudnie. Czy zagramy tak kiedyś? Może przy okazji kręcenia dvd?

7. Powróćmy na chwilę do tematu Muzycznej Owczarni. Odbywa się tam wiele artystycznych imprez związanych z różnymi odmianami sztuki, przyciągając coraz szerszą publiczność. Często tam bywacie?

"Muzyczna Owczarnia" to miejsce szczególne dla zespołu, bo tam nagraliśmy naszą pierwszą płytę. A dla mnie dodatkowo jest to drugi dom. Wietek Kołodziejski, który uczynił to miejsce jest wyjątkowym facetem. Zawsze będę to podkreślał, bo Porwał się na rzecz kosmiczną i pokazał, ze nie ma rzeczy niemożliwych. I tam nauczyłem się szacunku dla innych gatunków, nauczyłem się słuchać muzyki granej przez najlepszych. Tam robiłem herbatę  Donovanowi, lałem piwo dla Hirama Bullocka, podawałem bigos Henryemu Mc Calloughowi i piłem bimber z Nigelem Kennedym…a…Janek Nowicki dał mi swoje Marlboro Light.

8. ''Owczarnia Muzyczna'' to nie tylko koncerty, ale i warsztaty muzyczne gdzie młode zespoły mają szansę zagranie z wytrawnymi muzykami i nauczenia się czegoś od starszych kolegów. W 2008 można było zobaczyć Ciebie na deskach jednej sceny właśnie z młodymi wykonawcami. Jakie to uczucie grać ulubione utwory swoich idoli z młodszym pokoleniem?

Warsztaty organizowane od lat przez Marka Raduli, Wojtka Pilichowskiego, Tomka Łosowskiego i Piotrka Lelite to szczególne zajęcia. Marek z Przyjaciółmi z premedytacja wykorzystują swoje znajomości w branży i ściągają na zajęcia swoich znajomych muzyków z najwyższej półki krajowej. Sam uczestniczyłem w zajęciach Elżbiety Zapędowskiej czy Grażyny Łobaszewskiej…ale zwykle kończyło się to jaraniem szlugów…, teraz już na szczęście nie palę!!!!!! A śpiewanie z młodym pokoleniem? Jakim kurwa młodym pokoleniem? Ja jestem młode pokolenie!!!! Fajnie grają. I mamy naprawdę UTALENTOWANĄ młodzież…

9. Działalności koncertowa 4SZMERÓW niejednokrotnie miała charakter charytatywny. Środki zebrane w ten sposób trafiały do chorych dzieci. Kiedy narodziła się ta inicjatywa i ilu potrzebującym udało się Wam pomóc w ten sposób?

Darek Puka, nasz gitarzysta organizował w okresie Wielkanocy koncerty w Bochni dla jednego konkretnego dzieciaka. Trwało to kilka lat. A zespół zawsze chętnie pomaga w różnego rodzaju akcjach. Nie liczymy tego. W myśl zasady, kto ratuje jedno Zycie…jest to normalny ludzki odruch. Tyle w tym temacie.

10. 4SZMERY powstały w 1996 roku, ale jazda autostradą do piekła nabrała tempa wiele lat później. Zagraliście masę koncertów, klubowych i plenerowych. Ciekaw jestem gdzie czujecie się najlepiej w plenerze czy w klubach? Pamiętasz  swój pierwszy występ? Gdzie to było?

Wszędzie czujemy się dobrze. Dosłownie. Granie w klubie czasami bywa męczące, trzeba zjechać z gratami po stromych schodach pod ziemie. Ale za to w klubie czuć ludzi, można się fajnie spocić . Jest ta :bliskość" nieosiągalna w plenerze. Plenery owszem: światła estrady, nagłośnienie, odsłuchy… cały ten sztafazyk, ale ja zdecydowanie wolę kluby. A mój pierwszy występ??? Pytasz o śpiewanie? To na apelu w LO w Bochni. Graliśmy "Money for Nothing" Straitsów i "Cegłę" Dżemu. A na garach grał z nami wtedy Paweł Stompór późniejszy gitarzysta "Balls Power" Marka Piekarczyka i TSA z płyty 52 dla przyjaciół. Zaś pierwszym występem publicznym było powitanie w mojej parafii w Nowym Wiśniczu biskupa z Kongo. Przyjechał czarny biskup, 8 tysięcy parafian przyszło zobaczyć czarnego księdza…to był 1975 rok…i nawijałem do Niego w narzeczu Kongo…serio…czad

11. Podczas grania na żywo, tras, często zdarza się coś zabawnego. Przychodzi Ci do głowy jakieś anegdotki?

Pisze książkę o tym wszystkim.. hehehe…a tak poważnie… kilka faktów: pracuje w knajpie, nagle telefon: Darkowi ucięło palca… tyle… kurwa... jak … którego? .. po dwóch godzinach niepewności, esemes od żony Darka:”Sierściu, jest ok. - ucięło Mu prawego "fucka" (środkowy palec), który nie jest gitarzyście potrzebny… albo gramy Duży zlot motocyklowy pod Poznaniem… trzeba pokazać dupę, jak to na zlocie. Śpiewam "If you want blond".. osiągam górne "c" i nagle czuje, ze chyba popuściłem w majtki… a za dwa numery mam zrobić striptiz.. biegnę do monitorowca i pytam czy ma chusteczki albo papier toaletowy, Skacze za scenę ściągam majtki - ufff – czysto…, albo jazda na ciężarówce po Warszawie na urodziny "Bona"… trasa ustalona z policja na 1 godz 20min… przyjeżdża patrol, policjanci słuchają próby i tuż przed wyjazdem stwierdzają, ze nas "przewiozą"… jeździliśmy 3,5 godziny.

12. Gracie już na scenie od kilku dobrych lat, robicie to naprawdę fenomenalnie, mimo tego wciąż nie macie stałego kontraktu z wytwórnią. co jest tego przyczyną?

Nikt nas nie chce Nie wydaje się "coverowców"…a tak serio. Płyty wydane przez nas są ok. zarówno pod względem zawartości jaki edytorskiej. I kosztują 20 zł. Jeśli kontrakt z wytwórnią spowoduje ze ta płyta będzie kosztować 40 zł, to co jest lepsze? Nie mówimy "nie”, bo nikt się do nas nie zwrócił z pytaniem. A z kolei jesteśmy już stare dupy i nie będziemy się płaszczyć żeby coś wydać… sami sobie wydamy.

13. Na całym świecie istnieje wiele zespołów które z lubością wykonują na scenie  utwory swoich idoli AC/DC tworzą przy tym coś niebywale zjawiskowego, urasta to niejedno krotnie do miana religii ciekaw jestem jak wygląda to w Waszym przypadku?

Coś w tym jest faktycznie. Może to siła tej muzyki, która tak oddziałuje na ludzi? Dlatego smucą mnie informacje o samobójstwach popełnianych rzekomo pod wpływem muzyki AC/DC…wszak to sama radość. AC/DC ucieka w swoim przekazie od polityki i całego tzw. zaangażowania - koncentrują się na radosnym przekazie radosnych dźwięków… jeśli tak pojmujemy religię, to jestem jednym z wyznawców tejże.

14. 4SZMERY jest bez wątpienia częścią wielkie rodziny kochających muzykę tego zespołu ciekaw jestem czy utrzymujecie bliższe kontakty z tego typu zespołami? Czy braliście kiedyś udział w festiwalu gdzie występowało kilka podobnych zespołów na deskach tej samej sceny? Myślę, że było by to czymś na prawdę wyjątkowym.

Graliśmy kiedyś na jednym zlocie z polskim coverbandem "THE CULT" z Kalisza…"Removal Machine" się nazywają - pełna profeska - pozdrawiamy kolegów. Drugą kapelą był "Izotop" z Poznania - kapela grająca pół na pół ZZ TOP i swoje numery w tym klimacie. Zespół ten tworzą byli muzycy TURBO - Heniu Tomczak i Andrzej Łysów. No i kiedyś z czeski DEEP PURPLE. Kolesie w strojach z epoki, na koturnach, w perukach - jaja, Ale zagrali pięknie.

15. Przygotowując set koncertowy jesteście zwykle ograniczeni ramami czasowymi dla tego podejrzewam, że decyzja które kompozycje wybrać a które odrzucić nie jest łatwa? Które utwory wykonujecie najczęściej? Na pewno jest kilka takich które pojawiają się obowiązkowo.

Gramy żelazną listę. W zależności od miejsca dokładamy rodzynki takie jak "Overdose", "Cold hearted Man" czy "Dog eat dog”. A co do stałych niezmiennych - Highway to Hell, Shot down, If You Want Blood, Hells  bells, Ride on, Touch too much, Rock N Roll Train, TNT , Shook me all night long, Whole lotta rosie…. ale w tym miejscu taka historia: Jedziemy kiedyś do Łeby, na zlot…jest Piątek - mamy grać w sobotę - organizator zaprosił dzień wcześniej, bo nas lubi…Więc jedziemy, Luz, wódeczka…zero pośpiechu. Przyjeżdżamy na miejsce jest 20.30 a tam panika, bo gitarzysta gwiazdy wieczoru złamał rękę. I pada propozycja - Panowie zagracie?...ale najlepiej tak, żeby dzisiaj zagrać inny program niż jutro… no i zagraliśmy..powtórzyło się tylko "Highway to Hell"  i ”Shoock me”"…

16 .Kiedy możemy spodziewać się kolejnego albumu 4SZMERÓW czy i tym razem będzie to zapis któregoś z koncertów czy też studyjne wersje z repertuaru AC/DC?

Sytuacja nie zależy od nas. Tzn nie na wszystko mamy wpływ. Mamy jeszcze 20 numerów zagranych w Muzycznej Owczarni (wydanych zostało 15)…ale następny album będzie na pewno nasz autorski…”do trzech razy sztuka”. Z AC/DC rezygnujemy. Wystarczająco już się nachapaliśmy.

17. Wasz występ napędził mi sporego apetytu na Wasze koncerty. Kiedy następny raz możemy spodziewać się was w Grodzie Kraka? Jakie macie palny koncertowe na najbliższy okres? Może 4SZMERY zagrają w Sylwestra właśnie Krakowie?

Są propozycje, ale na razie nic konkretnego. Zapraszamy 8 go grudnia do "Leśniczówki" w Chorzowie. Miejsce absolutnie kosmiczne. Mieści ok. 200 osób  na nas przychodzi 250.

18. Na koniec, poproszę o parę słów dla czytelników Oldschool Metal Maniac. Z naszej strony, życzymy Panu spełnienia marzeń, a szczególnie jednego: wspólnego koncertu z AC/DC.

Spełnienia. Żeby nasi Idole nas przeżyli. Żeby grali do końca świata. A poza tym: zdrowia,zdrowia i jeszcze raz zdrowia!!! Koncertu z AC/DC? Raczej nieosiągalne - ale jednego numeru z Angusem - jak najbardziej!!!!! Dziękujemy!!!! Zaglądajcie na stronę www.4szmery.net oraz http://www.facebook.com/4szmery?ref=ts&fref=ts


wywiad przeprowadził Leszek Wojnicz-Sianożęcki

wszystkie zdjęcia wykorzystane do wywiadu pochodzą z archiwum zespołu

Poprawiony (środa, 28 listopada 2012 17:01)

 

baa222