PANDEMONIUM-Misnathropy CD 2012 Pagan Records

Po „Hellspawn” wydanym w roku 2007 na nowy album PANDEMONIUM cały czas rosło spore ciśnienie. Z tym krążkiem mnóstwo osób miało związanych niezwykle wiele oczekiwań, a sam zespół nie spieszył się bardzo. Co prawda w roku 2010 uraczył nas dwu utworowym promo, dodawanym do wspaniale wydanego winyla„Deviliri”, jednak to tylko podsycało apetyty, sprawiało,że metalowa gawiedź z coraz większą niecierpliwością oczekiwała na moment premiery „Misanthropy”. Menadżer zespołu dwoił się i troił, aby w każdym możliwym muzycznym magazynie czy zinie było jak najwięcej informacji na temat zespołu. Pojawiła się cała masa obszernych wywiadów, grupa coraz częściej objawiała się koncertowo. Jednym słowem machina promocyjna ruszyła, urabiając sobie grunt pod album, który, wedle oczekiwań, powinien zrobić sporo zamieszania. Czy zrobił? Myślę, że na swój sposób tak. Raz,że nie jest to zbyt nowatorskie dzieło, za co Paulowi chwała. Album nawiązuje do czasów świetności PANDEMONIUM, ale daje słuchaczowi tym razem muzykę w doskonałej jakości, dzięki czemu całość nabiera dodatkowej wyrazistości. Cieszy również fakt,że zespół tym razem starał się znaleźć w muzyce więcej nawiązań do swoich pierwocin, z tym że tym razem słychać większą ogładę instrumentów, widać,że panowie potrafią grać. Całość muzyki ma niezwykle mroczny charakter. Jest w tym wiele Diabła, ale i powiew śmierci. Na pewien sposób jest to bardzo złowieszczy materiał, mający w sobie ten pierwiastek ZŁA, a przy tym wyczuwa się aurę mistycyzmu. Ciężkie do bólu brzmienie gitary, mocno nawiązującej do klimatu „BlessedAre The Sick” MORBID ANGEL, potęguje w tej muzyce posępny nastrój,nie będąc przy tym nachalnym. Do tego sporo orientalnych smaczków nadaje tej muzyce bardzo wyjątkowej atmosfery. Wokale Paula są bardzo gardłowe, pełne bólu ale i gniewu. Niosą czarną myśl… Całość muzyki jest bardzo ciężka, niemal transowa. Leniwie płynie, niczym okręt Charona przemierzający płonące głębiny Styksu. Black/Death Metalowa atmosfera ze spora ilością doomowych wpływówtworzy ciekawą mieszaninę styli, które bardzo płynnie przenikają się nawzajem. Oczywiście słychać tu pewne wpływy CELTIC FORST, SAMAEL, MORBID ANGEL, ale jest to tak subtelne,że w żaden sposób nie zakłóca muzycznych wizji PANDEMONIUM. Warto również zwrócić uwagę na dwa fragmenty, gdzie pojawiają się kobiece wokalizy AndromikiSkoula (CHAOSTAR) w „Stones AreEternal” i tytułowym, zamykającym całość płyty „Misanthropy”, jeszcze bardziej naznaczając ten materiał nutą orientu,pewnej posępności i smutku. „Misanthropy” to zewszech miar bardzo udany album,dojrzały i niezwykle fascynujący

 

 

baa222