MERCILESS DEATH (PL)

Totalny powrót do przeszłości


Co to się porobiło!? Polski MERCILESS DEATH – jeden z pionierskich zespołów polskiego Undergroundu, wrócił do świata żywych. Najpierw za sprawą reedycji wszystkich i wcześniejszych materiałów. Teraz zaś można zaryzykować tezę, że w światku maniaków polskiego death/thrash zapowiadany na bliżej nieokreśloną przyszłość krążek, może wywołać niezdrowe poruszenie i popłoch konkurencji (he, he). O pracach nad nową płytą MERCILESS DEATH, początkach swojego grania metalu czy w końcu pasjach muzycznych swoich synów, opowiada lider grupy – Grzegorz „Wiechu” Miszuk.

Kiedy rozmawialiśmy jeszcze w ubiegłym 2009 roku, na rynku wydawniczym nie było Eternal Condemnation – Waszej pierwszej demówki. Dziś już wszystkie trzy materiały Merciless Death masz na półce z płytami, stąd moje pytanie: jak oceniasz te reedycje? Jesteś zadowolony z tego, jak zostały wydane te materiały przez Thrashing Madness? A może masz jakieś zastrzeżenia?

Tak, mam zastrzeżenia!!! Kutwa, dlaczego nie mogliśmy tego nagrać w profesjonalnym studio i wydać 20 lat temu? A tak na poważnie - ludzie kryjący się pod szyldem Thrashing Madness odwalili kawał porządnej roboty. Jeszcze rok temu nawet nie myślałem, że coś takiego może się wydarzyć, a dzisiaj okazuje się, że Merciless Death nagrało i wydało trzy płyty (he, he). Jestem naprawdę szczęśliwy i jeszcze raz wielkie dzięki Leszkowi i jego współpracownikom z Thrashing Madness. To profesjonalne wydawnictwo i nie mogę mieć żadnych zastrzeżeń. Pełen wypas (he, he).

Każda z płyt, o której mówimy zawiera jakieś bonusowe materiały. Bądź to fragment zapisu koncertu z klubu Kontrasty, lub też polsko-języczną wersję demo Eternal Condemnation (nie mówiąc o ogromnej ilości starych fotografii). Czy masz jeszcze w zanadrzu jakieś tego typu smakołyki kolekcjonerskie dla miłośników Merciless Death? Czy wszystko już zostało upublicznione?

Moje prywatne zbiory i pamiątki z tamtych lat zostały wykorzystane w 100 procentach, ale kto wie czy nie znajdzie się jeszcze ktoś, kto posiada jakieś unikalne foty czy nagrania? Materiały, które znalazły się na tych wydaniach nie pochodziły tylko z moich zbiorów, o czym wiesz. Także, pożyjemy - zobaczymy.

Orientujesz się, jakie są reakcje Twoich kolegów z zespołu na wznowienia wydane nakładem Thrashing Madness? Jak zareagował na te płyty np. Kasiarz?

Wszyscy byli nieco zaskoczeni i zdziwieni. Bogdan brał udział w przygotowaniach Eternal, także był na bieżąco w temacie. Tak na marginesie: nieźle napsuł krwi Leszkowi i mnie (he, he). Pozostali byli mocno zaskoczeni, ale szczęśliwi. Kasiarz podobnie jak ja i pozostali był mocno zaskoczony faktem wydania Eternal na CD. Co do Holocaust i Sick, to po latach milczenia nawiązaliśmy kontakt z Mariuszem Zdrodowskim. Padło kilka ostrych słów, trochę żali ujrzało światło dzienne, ale przynajmniej wyjaśniliśmy sobie kilka zaległych spraw i wyszło nam to na dobre.

Czy po wydaniu wznowień materiałów Merciless Death zauważyłeś większe zainteresowanie Merciless Death? Piszą do Ciebie nowi lub starzy fani? Wydawcy zinów/magazynów? Może udało się odświeżyć dzięki tym płytom stare znajomości?

Takkkk…. Zdecydowanie zainteresowanie wzrosło. Ludzie zaczęli przypominać sobie stare dzieje, wspólne koncerty, imprezy. Sam fakt, że rozmawiam teraz z Tobą, to nowa rzeczywistość. Kilkanaście lat po rozwiązaniu Merciless udzielam wywiadów. Moja muza jest puszczana w radiu. Dla mnie to szok, totalny powrót do przeszłości, którego nigdy bym się nie spodziewał. Tak samo jak nie spodziewałem się że nasza muzyka może jeszcze wzbudzać tyle wspomnień i emocji. Szok!!!

Zdaje się, że Leszek Wojnicz chciałby wydać też płyty analogowe z nagraniami Merciless Death. Lubisz ten nośnik, który ostatnimi czasy przeżywa taki renesans? Jak duża jest szansa na winyl Merciless Death?

Kiedy zaczynaliśmy grać i nagrywaliśmy Eternal nie było jeszcze CD tylko winyle, tak więc naszym marzeniem od zawsze była czarna płyta. Teraz, po tylu latach kolejne marzenie się spełni. Ja cały czas posiadam gramofon i pokaźną kolekcję polskiego rocka na szlachetnym nośniku. Jednak analogu Merciless nie położę nigdy na talerzu gramofonu. Wiem, że nie dam rady to będzie jak relikwia (he, he). Jeszcze się porysuje.

Gdy zapytałem Cię jakiś czas temu, czy jest szansa na koncerty lub reaktywację Merciless Death odpowiedziałeś, tu dosłowny cytat: „nie ma i nie będzie !!!”. Hm… Coś się chyba jednak zmieniło w tej materii, prawda?

Kiedy po tylu latach dostajesz do ręki swoją wymarzoną płytę, dostajesz kopa do działania i nabierasz chęci żeby zrobić coś jeszcze. Naprawdę nie planowałem nowych nagrań, ale tak jakoś wyszło. To taka chęć sprawdzenia samego siebie czy jeszcze coś potrafisz. Czy to, co nagrasz, wymyślisz będzie dobre i czy spodoba się tym, którzy to usłyszą. Tak więc postanowiliśmy wspólnie ze Zdrodem zrobić kilka nowych kawałków i zobaczyć, co z tego wyjdzie.

Nie ujawnię chyba wielkiej tajemnicy, gdy napiszę, że słyszałem już dwie wersje robocze utworu Litany To Satan, który jest utworem na…nową płytę. Tak, tak… Utwór - jak już Ci pisałem - ma dla mnie mocny, thrashowy pazur, a duże wrażenie zrobił na mnie złowieszczy wokal. Zatem, kiedy ukaże się nowa płyta? Czego można się po Was spodziewać AD 2010? No i któż wyda ten materiał?

Litany to tylko tytuł roboczy, nie jest jeszcze przesądzone, że to właśnie ten tekst zostanie wykorzystany. Co do muzyki, to muszę stwierdzić, że słyszałeś najłagodniejszy jak do tej pory numer z tego co już mamy zrobione. Czego się spodziewać? Tak do końca to nie wiem czego. Wiem, że to co już stworzyliśmy miażdży swoją brutalnością, tempem i agresją. Fajnie ujął to Leszek: powiedział, że materiał jest dobry, bo łączy agresję i furię Eternal z naszymi późniejszymi kawałkami z Holocaust i Sick. Gdybym ja miał do czegoś to porównać, to na pewno słychać w tym Slayera, Morbid Angel, Exodus i dokonania wszystkich kapel, które zatrzęsły światem w latach 80 – tych. Oczywiście ze współczesnym brzmieniem i naszą duszą. Jednak to nadal stara szkoła thrash-death metalu. Mam nadzieję, że uda się nagrać wszystko do wakacji, a wtedy pogadamy z szefem Thrashing Madness Production o dacie premiery?!

Powiedz w takim razie z kim obecnie grasz w Merciless Death? Czy macie regularne próby? Kto pisze teksty, a kto tworzy muzę?

To bardzo trudne pytanie (he, he). Chcę żeby to był projekt wielu ludzi kochających metal. Merciless Death to tylko nazwa tego projektu. Trzon tego przedsięwzięcia tworzy Mariusz Zdrodowski i ja. Większość partii basu nagra zapewne Żaku, ale…? No właśnie - chciałbym, aby zagrali z nami także Kasiarz i Bodzio. Rozmawiam także z przyjaciółmi z innych kapel czy nie zechcieliby czegoś dołożyć od siebie. Jeśli chociaż część z tych planów uda się zrealizować, to już będzie wydarzenie muzyczne. Jednak gdyby okazało się, że przyjdzie nam nagrać materiał tylko w trzy osobowym składzie, to i tak gwarantuję, że będzie to nietuzinkowa muza. Co do tekstów, to korzystamy z pomocy Leszka, Krzyśka Bilińskiego. Inspiracją są także mroczne wiersze: patrz Litany. Nie gramy regularnych prób, nie mamy na to czasu. Spotykamy się raz na jakiś czas, wymieniamy pomysłami i opiniami, a potem pracujemy w domach wymieniając się plikami przez Internet. Takie czasy i taka technika. Całość jak za starych dobrych lat trafia do Marka Szukało, który nadaje temu brzmienie i składa to wszystko do kupy. Nie ważne jak to powstaje - liczy się końcowy efekt.

A czy jest szansa w takim razie Wasze koncerty? Merciless Death na scenie to moja mrzonka, czy jednak realna perspektywa za jakiś czas?

Już raz powiedziałem Ci, że nie ma na to szans, jak widać kłamałem. Także teraz nie powiem „nie”. Po prostu poczekajmy i zobaczymy, co przyniesie czas. Trochę nie wyobrażam sobie powrotu na scenę, ale nie mówię, że jest to niemożliwe. Może mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe.

Ponoć na nowym krążku Merciless Death mają pojawić się nietuzinkowi goście: Siemek, Kasiarz, Peter? Czy to prawda?

Patrz pytanie wyżej. Bardzo bym tego chciał, jednak nic nie jest jeszcze pewne. Nie ukrywam, że z wymienionymi przez Ciebie osobami rozmawiałem, ale na dzień dzisiejszy nie mogę potwierdzić, kto pojawi się na pewno, a kto nie. Na razie powstaje trzon płyty. Jak materiał będzie skończony przez nas pomyślimy nad opcjami dodatkowymi (he, he). Nie chcę zapeszać, więc nic więcej nie powiem.

A jak Twoja rodzina odbiera fakt, że ponownie zająłeś czynnym graniem? Jak najbliżsi reagują na Twoją nieustającą pasję do tego „chamskiego metalu”, jak to mawiał Marek Piekarczyk?

Chyba się z tym pogodzili. Wiesz, to już nie wygląda tak jak 20 lat temu, więc nie ma ryzyka (he, he). Człowiek jest bardziej odpowiedzialny i chyba mądrzejszy, więc czasami mi podokuczają, ale chyba im to nie przeszkadza. Ja nigdy nie przestałem słuchać i grać metalu (jakiś czas temu zrobiliśmy troszkę niedokończonej muzy z Kasiarzem), także nie jest to dla nich nic nowego. Po prostu teraz postanowiłem doprowadzić coś to końca i tak robię.

Czy Twój syn także słucha metalu? Lubi Merciles Death – zespół taty?

No i tu mnie masz. Niestety, obaj moi starsi synowie są na drugim biegunie jeśli chodzi o gusta muzyczne. Mam w domu przekrój muzyki od polskiego hip-hopu, poprzez wszystkie nowości list przebojów, ale nic na to nie poradzę. Nie zamierzam narzucać im swoich gustów. Jednak jest kilku kolegów moich synów nie tylko słuchających, ale i grających metal i w ich oczach jestem „cool”. Chyba tak to się teraz mówi (he, he). No ale jest jeszcze najmłodszy 6-cio latek i w nim nadzieja na metal (he, he).

Wróćmy jeszcze do starych czasów… Kiedy i za czyją sprawą dowiedziałeś się o czymś takim, jak scena podziemna? W którym to było roku?

Jak sam sam zacząłem grać, to odkryłem, że w Polsce są setki metalowych kapel grających zajebistą muzę i że tych kapel nie usłyszysz w żadnym radiu tylko na kasetach od znajomych i na spędach na żywo. I to było prawdziwe podziemie.

Z kim wówczas, w tych zamierzchłych latach 80-ych wymieniałeś nagrania/fanziny?

Naprawdę nie pamiętam. Od kogoś dostawałeś, innym dawałeś – ważne, że wszystko miałeś i że odkrywałeś cały czas coś nowego i zaskakującego. W Szczecinie kopalnią nagrań i zinów był Steve i Iwona Sieluś (tak się chyba nazywała). Oni korespondowali z tysiącami ludzi z całego świata, a ja i inni przegrywaliśmy od nich co lepsze kapele. Tak to wyglądało.

Jaką rolę (pozytywną czy negatywną) wg. Ciebie odegrało ogólnopolskie pismo Na Przełaj, w którym pojawiały się od czasu do czasu m.in. artykuły o polskim podziemiu?

Nie ma co pisać o pozytywnej czy negatywnej roli tej gazety. Po prostu była i nie ukrywajmy, że od czasu do czasu jak wpadła w ręce to się przeczytało. Oczywiście nie porównujmy tego do jakiegokolwiek zina tworzonego przez ludzi będących w temacie. W Dzienniku Ludowym były plakaty (he, he) i wywiad z Bloody Prince - to dopiero masakra. A Na Przełaj miało gołą laskę z tyłu numeru i to było dużo fajniejsze niż jakiekolwiek wypociny.

Analogiczne pytanie o rolę Polskie Radia (m.in. audycje Muzyka Młodych, Metalowe Tortury). Czy słuchałeś tych audycji? Jak je wspominasz?

Kultowo wspominam, pierwsze źródło dostępu do metalu dla małolata i nie tylko. Pierwsze płyty nagrywałem z tych audycji, tam usłyszałem pierwszy raz Metallice i Slayera. Gaszyński prowadził Thrash Camp (he, he). Gość kocha country, o metalu bladego pojęcia, ale metalową audycję prowadził. Zajebiste czasy.

Jaki był pierwszy podziemny koncert, na który trafiłeś?

A ja wiem, który był podziemny. W Szczecinie w tamtych czasach prężnie działały kluby studenckie i bardzo często organizowano koncerty młodych kapel. Pamiętam, że jak miałem naście lat to było kilka kapel z "okolic" metalu: Proces, Vincent van Gogh, Pierwiastek z Trzech itp. itd. To były moje pierwsze koncerty. Potem to już poleciało, ale to z racji grania w Merciless Death.

W latach 80-ych utrzymywałeś kontakt z wieloma innymi zinami, zespołami? Możesz wymienić tych ważniejszych?

Nie pamiętam, wszyscy wtedy byli ważni. To były inne czasy - wszyscy się szanowali i cenili, naprawdę było mało zawiści i niezdrowej konkurencji. Podziemie rządziło się swoimi prawami - każdy pomagał każdemu jeśli tylko mógł. Dlatego do dzisiaj utrzymujemy kontakt z ludźmi z tamtych czasów. Wszyscy byli ważni.

A tzw. tape-trading. Czy wymieniałeś taśmy demo?

Jasne, że tak. Dzisiaj rzadko używam kaseciaka, ale jestem dumny, że posiadam kasety zajebistych polskich ( i nie tylko) kapel, które dostałem od przyjaciół grających w tych kapelach. Kultowe Morbid Reich - Vadera czy też Necrolust miałem od Petera, zanim ujrzało światło dzienne. Guardian z Białej Podlaskiej, Pascal z Warszawy… Kurde, same wspomnienia, aż się łezka w oku kręci.

Jak z Twojej perspektywy pracowała w Polsce Ludowej Poczta Polska? Czy dużo przesyłek ginęło Tobie, a listy przychodziły ze sporym opóźnieniem?

Dzisiaj działa chujowo, a wtedy makabrycznie. Co zaginęło - nie pamiętam, ale paczki czy listy z zachodu szły tyle tygodni, że nikt z dzisiejszej młodzieży by nie uwierzył.

Jaki był w latach 80-ych Twój stosunek do zespołów zrzeszonych w MMP?

Nie uwierzysz, ale bardzo dobry. Nie do wszystkich, ale np. Dragon, Alastor, część Wilczego Pająka, to moi ziomale. Z kilkoma do dzisiaj jestem w kontakcie. Zazdrościłem im Metalmanii, płyt i kontraktów, zanim sam nie poznałem Dziubińskiego i nie zobaczyłem, co to za gość. Zresztą zniszczył większość ze swojej stajni. Oczywiście wkurwiało mnie to, że jego kapele grają na wspomnianej Metalmanii czy na dużej scenie w Jarocinie, ale to on mnie wkurwiał, bo goście z tych kapel byli zajebiści i normalni (w większości).

W którym roku wyjechałeś do Niemiec? Czy miałeś okazję poznać kogoś związanego z ówczesną niemiecką sceną podziemną?

Nie, nie… Ja wyjechałem już z wolnej Polski do wolnego NRD (he,he). Całkiem niedawno, to nie żadna emigracja polityczna czy zarobkowa, to już zupełnie inna bajka. Ale całkiem niedawno poznałem gościa (Niemca z NRD), który grał w kilku fajnych kapelach, a obecnie sam nagrywa wszystko i wydał niedawno płytkę z muzą w stylu Sisters Of Mercy, polecam.

Powiedz jeszcze kiedy zobaczyłeś jakiś koncert metalowy poza „żelazną kurtyną”, i jaki to był wykonawca?

Początek lat 90-tych, Slayer w Berlinie !!! Teraz, po kilkunastu latach już jako normalny wolny człowiek: 20 marca 2010 znowu Slayer w Berlinie.

Bardzo dziękuję Ci za wywiad. Coś na koniec?

Bardzo bym chciał żeby udało się zrealizować nowy materiał Merciless i żeby trafił on zarówno do starych i jak i nowych wyznawców metalu. Trzymajcie kciuki, a jak płyta ujrzy światło dzienne na pewno nie będziecie rozczarowani.

Rozmawiał: Wojciech Lis (wywiad pochodzi z #1 OMMM z roku 2010)

Poprawiony (niedziela, 22 lipca 2012 21:46)

 

baa222