VADER STORY ACT I „Necrolust”(PL)

VADER STORY ACT I „Necrolust”

Jesień 1983 roku zastała Polskę w drugim roku stanu wojennego. Reglamentowana żywność, lista przebojów Polskiego Radia okupowana przez pretensjonalny Classix Nouveaux, a polski ciężki rock w powijakach.

W Olsztynie - mieście na północnym wschodzie Polski rodziła się obok tych wydarzeń bestia o imieniu Vader. Idea założenia grupy Vader sięga właśnie jesieni 1983 roku. Wtedy to spotkało się dwóch przyszłych założycieli tego morderczego zespołu: Zbigniew "Vika" Wróblewski, grający na gitarze oraz Piotr "Behemoth" Wiwczarek, grający wówczas jeszcze na gitarze basowej. Miesiąc później Wiwczarek porzucił bas na rzecz gitary solowej.

- Około 1984/ 85 roku spotykałem kolegów "po fachu", ale o podziemiu nikt jeszcze wtedy nie mówił. Szczerze mówiąc byłem wśród tych, którzy w Polsce to podziemie wówczas tworzyli – mówi wspominając początki Vader, filar zespołu - Piotr Wiwczarek.

- Oczy na świat otworzył mi Marcin Wawrzyńczak z Eternal Torment zine. Kilkakrotnie odwiedzałem go na ulicy Krasińskiego w Warszawie i tam właśnie pierwszy raz widziałem podziemne ziny i kasety demo – dodaje Peter.

- Muzyków czy też zespołów, które grały metalową muzykę było na Warmii i Mazurach sporo. Ale skład Vader w latach 1984-1986 (do Metalmanii 86), był stabilny – podkreślał nieżyjący już Robert „Astaroth” Struczewski – basista związany z Vader od 1983 roku.

Po długich poszukiwaniach muzyków zespół uformował swój skład we wrześniu 1985 roku. Szeregi Vader stanowili wówczas: Czarny - wokal, Vika - gitara, Behemoth - gitara, Belial – perkusja i Astaroth – gitara basowa.

Peter, lider Vader - wspomina też pewne elementy integralnie związane z rodzącą się sceną undergroundową, jakże charakterystyczne dla tamtych czasów: - Pojawiło się także coś takiego jak flyers czyli xerowane kartki, drukowane czy po prostu - pisane odręcznie, które dokładało się do każdej korespondencji (czasami w sporych ilościach) i służyły jako swego rodzaju "poczta pantoflowa". Wbrew pozorom takie karteczki docierały bardzo daleko. Często otrzymywałem flyer'sy z np. Chile, Singapuru, Malezji czy Brazylii. Oprócz oczywiście tych z USA, Niemiec, Francji czy Holandii. Każdy szanujący się maniak dokładał do korespondencji jak najwięcej takich ulotek. Dzięki nim nawiązałem pierwsze kontakty i miałem w późniejszym okresie, gdzie podsyłać demówki Vader.

 

Zanim jednak pojawiła się w obiegu pierwsza taśma demo Vader, zespół szlifował swoje umiejętności na koncertach. Pierwsze publiczne występy miały miejsce w olsztyńskich klubach studenckich. Peter zapytany o swój pierwszy podziemny koncert zastanawia się:

- "Podziemny"? Chyba ten, jaki sami zorganizowaliśmy w klubach studenckich Olsztyna. Pierwszy koncert na jakim byłem i który zadecydował o mojej przyszłości , to był Art-Rock w takim niewielkim klubie NOT. Kapela była już nie tylko lokalnie znana, ale koncert był raczej typowo klubowy. Było kilka koncertów organizowanych jako tzw. spędy w olsztyńskim amfiteatrze (znanym tu jako "fosa")...ale trudno je nazwać koncertami podziemnymi. Były raczej męczącym dla organizatorów obowiązkiem organizowania tego rodzaju imprez kilka razy w roku. Oczywiście wszystko było darmowe. Pierwsze naprawdę podziemne imprezy jakie pamiętam to np. koncerty w Riviera Remont w Warszawie, festiwale Drrrama w Pruszczu Gdańskim, S'thrash'ydło w Ciechanowie czy Thrash Camp na Śląsku w Rogoźniku. Więcej takich imprez zaczęło pojawiać się po Metalmanii w 1986 roku. Sami również zaczęliśmy wspólnie z kolegami z innych kapel (tak, tak...były to czasy wspólnego działania, a nie "niezdrowej konkurencji") zapraszać się wzajemnie na występy. Np. my zorganizowaliśmy koncert w Olsztynie dla Markiz De Sade i Open Fire, a potem my graliśmy z nimi w Białymstoku i Wrocławiu. Scena podziemna dbała o samą siebie.

Koledzy z zespołów grających razem dbali nie tylko o swoje zespoły - zapraszając się wzajemnie na koncerty, ale także o swój…wizerunek. Mariusz Sobiela z Open Fire, wspomina: - Pierwsza moja skórzana kurtka została kupiona w Olsztynie przez Petera. Zagraliśmy razem dwa koncerty. Wtedy nie było komórek i Internetu. Paru ludzi w Polsce jak Kris Brankowski, Tomasz Dziubiński, Jacek Demkiewicz organizowali koncerty i tam właśnie się wspólnie spotykaliśmy. Jakoś tak niespecjalnie leży mi Death Metal i wszystko, co po szyję zanurzone jest we krwi, a na kilometr śmierdzi stęchlizną i zepsutymi kośćmi. Ale Vader to kupa dobrego łojenia. Chylę przed nimi czoło. Nie dali się nikomu i niczemu… Wiedzieli czego chcą i byli sobą…

Krzysztof „Mały” Hofer z zaprzyjaźnionej w latach 80 z Vader grupy Markiz De Sade, dodaje: - Metal Fire w Białymstoku była to pierwsza metalowa impreza w naszym mieście. Ogólnie było fantastycznie. Sporo kapel z całej polski. Szkoda, że Vader nie mógł zagrać, ale Piotrek "Peter" Wiwczarek przyjechał zobaczyć to pierwsze podlaskie zjawisko. Impreza trwała 10 godzin.

Jeden z pierwszych koncertów Vader pamięta Dariusz Pietraszak - tour manager olsztyńskiej formacji:

- Byłem chyba w drugiej klasie liceum czyli musiał to być 1984/85 rok, jak na szkolnym korytarzy ktoś powiesił ręcznie robiony plakat, informujący o koncercie kapeli Vader w studenckim klubie "Luzak". Z racji tego, że z paroma kumplami siedzieliśmy już dość mocno w muzyce hard rockowej i heavy metalowej, co prawda były to ciut słabsze dźwięki, ale takiej okazji nie mogliśmy sobie odpuścić i wybraliśmy się na wspomniany show. Po tym koncercie przyszło olśnienie, że i u nas coś zaczyna się dziać. I tak zaczęło się poznawanie nowych twarzy i szukanie innych dźwięków. Dodaje też: - Przeżyłem wtedy niezły szok. Kiedy na podłogę (bo o scenie to można było co najwyżej pomarzyć ) klubu wyskoczyło pięciu odzianych w skóry i łańcuchy kolesi i zaczęli swój piekielny show. Na perkusją wisiała namalowana podobizna samego Szatana. Całość robiła naprawdę piekielne wrażenie, pomimo braku świateł i słabego nagłośnienia muzyka broniła się sama.

Dariusz Pietraszak pamięta tez okoliczności w jakich spotkał Petera: - To śmieszna historia. Zacznijmy więc od początku. Pewnego dnia wybrałem się na Jarmark Dominikański, gdzie wymieniłem podwójny album koncertowy "Word Wide Live" Scorpions na kanadyjskie wydanie epki Slayer - "Haunting The Chapel". Wersja z tego kraju była wzbogacona o inną epkę "Live Undead". Pełen szczęścia z dokonanej transakcji wróciłem wieczorem do domu. Dnia następnego stałem na przystanku autobusowym (jechałem posłuchać nowej płyty do kumpla, który miał ciut lepszy sprzęt) i dumnie dzierżyłem swoją zdobycz pod lewym ramieniem. Wtedy zauważyłem, że po mojej prawej stronie, na tym samym przystanku stoi Peter. Przełożyłem więc płytę pod prawie ramię :. Nie minęła sekunda jak wspomniany osobnik zmaterializował się przede mną i cały podniecony zapytał czy może zobaczyć to cacko czyli płytę Slayer. Następnie padły pytania skąd jestem, gdzie mieszkam itp. Itd. Pogadaliśmy jeszcze trochę w autobusie komunikacji miejskiej, gdyż jechaliśmy w tą samą stronę, a następnego dnia gdy jeszcze spałem rozległ się dzwonek do drzwi. Gdy otworzyłem ciut zaspany, w drzwiach stał Peter z kasetą w ręku i zapytaniem czy może już przegrać ten krążek. I tak zaczęła się moja znajomość z Peterem, która trwa do dzisiaj.

Tomasz "Skeleton" Godlewski z warszawskiej formacji Exorcist pamięta pierwsze spotkanie z Vader w Olsztynie w 1987 roku. - Grając z Exorcist w klubie Dedal w Warszawie na przeglądzie tzw. amatorskich form muzycznych podszedł do nas Marcin Wawrzyńczak z Eternal Torment zine i zaproponował za tydzień występ w Olsztynie wraz z Vader, Confessor oraz Forst. Zgodziliśmy się z punktu, no i pojechaliśmy na występ. Trema była potworna, ale wchodząc za kulisy amfiteatru (chyba) zaczął nas witać jakiś długowłosy gość, podając każdemu z osobna rękę i rozmawiając o tym i owym. Dopiero po jakimś czasie zczailiśmy, że to był właśnie Peter - jak zawsze skromny i nie wyniosły - mimo, że już wówczas byli po Metalmanii. Jego szczerość na gigu Suicidal Tendencies sięgnęła szczytu, gdy się przyznał, że I demo Exorcist to jedna z jego ulubionych pozycji polskiego undergroundu. Innym razem na koncercie Accept stał w kolejce po autografy z vinylem pod pachą, przecież mógł spokojnie podejść bez kolejki, każdy by to zrozumiał ale nie, on czekał jak każdy, pozostał mimo ogromnego sukcesu takim samym gościem jak wówczas te 23 lata temu, gdy nas witał w Olsztynie.

Niezwykle ważna postać Vader, współzałożyciel zespołu, Zbigniew „Vika” Wróblewski wraca do przeszłości mówiąc: - Wspomnienia z czasów, gdy grałem w Vader mam bardzo dobre z wyjątkiem okresu tuż przed Metalmanią 86 i samego występu. Z drugiej strony koncert na Metalmanii był to mój największy koncert jaki w życiu zagrałem. Grając w Vader nauczyłem się pracy na próbach, wypracowałem własny system pracy nad kolejnymi utworami , poznałem tzw. show business i różne, przeważnie bandyckie układy.

Początki Vader oraz okoliczności w jakich poznał muzyków zespołu wspomina Krzysztof „Axer” Golec, który zajmował się promocją zaprzyjaźnionej z Vader grupy Slashing Death: - Gości z Vader, a konkretnie Petera i Vike poznałem w 1985 r. w trakcie wyjazdu na Rock Arenę do Poznania, gdzie prezentowały się tak ekstremalne bandy jak : Pretty Maids czy Hanoi Rocks. Do tej pory pamiętam, że Peter słuchał w przedziale na walkmanie Black Sabbath, a Vika Dire Straits. Nie poznałem ich jako muzyków tylko fanów muzyki (zresztą w większej grupie ludzi z Olsztyna). Później okazało się , że grają w jakiejś kapeli o nazwie Vader. Później były wspólne wyjazdy na koncerty czy na festiwal w Jarocinie, uczestnictwo w próbach Vader czy pobyty w na chatce Petera na ul. Gietkowskiej. Trzeba tu koniecznie wspomnieć Czarnego (pierwszego wokala Vader, który był dosyć nietuzinkową postacią. Prawdziwy, niespokojny metalowy duch ! Od wielu lat mieszka w Niemczech . Właśnie z nimi dwoma z Vader spędzałem najwięcej czasu. Czasy były bezlitosne i wylądowałem w wojsku. Na szczęście w Olsztynie. Zresztą obok ulicy na której mieszkał Peter.

Przed Metalmanią 1986 muzycy Vader goszczą w Polskim Radiu Olsztyn. Dla Petera radio w tamtym okresie odgrywało dużą rolę. Emocjonalnie wraca wspomnieniami do audycji Muzyka Młodych emitowanej w Polskim Radiu, w której prezentowane były zespoły heavy metalowe:

- Człowieku! Na te audycje czekałem dniami i nocami. To właśnie w audycji Marka Gaszyńskigo po raz pierwszy usłyszałem wiele kapel. Poniedziałkowy wieczór był jak rytuał. Można było nagrać sobie lub po prostu wysłuchać - całych płyt!!! Pamiętam jak w jednaj audycji prezentowane były Saxon "Denim and Leather" i Def Leppard "High'n'dry". Kiedy indziej cały świeżutki "Screaming For Vengeance" Judas'ów...To były czasy!!!! Potem nie mogłem zasnąć z wrażenia. W innej audycji – popołudniowej - po raz pierwszy usłyszałem "Show No Mercy" Slayer...i oszalałem!!! "Metalowe Tortury"? Dla mnie to było źródło wszelakiej rozkoszy (śmiech). Nawet Wojciech Mann zapuszczał często Voivod, Kreator czy inne ostre dźwięki. Dziś już nie ma ludzi z takimi jajami...Wszyscy się boją lub idą po najmniejszej linii oporu na max komercję. Autorskie audycje odeszły w zapomnienie wraz z pojawieniem się muzycznego "szoł biznesu" ...Niestety. Pamiętam jeszcze Jacka Demkiewicza, który prowadził audycje Metalowe w radiu...harcerskim! Sam kiedyś nawet u Niego gościłem w Warszawie. Na ostatniej trasie w USA spotkałem Jacka po wielu, wielu latach..no i troszkę powspominaliśmy te odważne czasy dobrej Muzy.

W oficjalnych gazeta w śladowych ilościach pojawiały się w wzmianki o Vader. W śladowych ,ale jednak można było się natknąć na nazwę Vader – mówi Peter:

- Pamiętam , że w którejś z "oficjalnych" gazet ( Na Przełaj oraz Razem – dop. Wojtek Lis) były notowania listy Krisa Brankowskiego - Metal Top 20, a tam było sporo rozwijającego się właśnie Podziemia m.in. nagrania VADER z demo "Necrolust" . W tamtych czasach KAŻDA forma promocji czy informacji była ważna i mocno pożądana. Jeśli zdarzało się to w oficjalnej prasie - tym lepiej!

Niezwykle istotnym wydarzeniem w historii Vader był udział w pierwszym polskim (i pierwszym w całej Wschodniej Europie) festiwalu muzyki Heavy Metal "Metalmania" w 1986 roku. To był pierwszy tak duży występ (publiczność liczyła blisko 5.000 osób) i zarazem sukces zespołu.

Po festiwalu Metalmania 86, który odbył się w dniach 4 i 5 kwietnia w Katowicach redakcja wspominanej już audycji Muzyka Młodych, wspólnie z listą przebojów Metal Top 20 ogłosiły plebiscyt na najlepsze zespoły uczestniczące w imprezie. Najwięcej głosów zdobyły grupy Kat, Turbo, Test Fobii, Jaguar. Tuż za nimi miłośnicy metalowego grania umieścili Vader z Olsztyna. Dodajemy, że na Metalmanii zespół zagrał trzy utwory: Tyrani piekieł, Giń Psie oraz Przeklęty na wieki. Zespół został bardzo owacyjnie przyjęty przez wygłodniałych ostrego grania fanów.

- Uważamy to za spory sukces - mówił wówczas z rozmowie z Jackiem Stachowiakiem na łamach Dziennika Pojezierza - Waldemar Ziarek ówczesny menadżer/kierownik zespołu. W tej samej rozmowie Piotr Wiwczarek wspominał: - Dotarło do nas zaproszenie na Metalmanię 86. Wstrzymaliśmy koncerty po to, by popracować nad formą zespołu. Przez długie tygodnie ćwiczyliśmy w klubie Merkury przy ul. Partyzantów. Czy nasza muzyka umilkła? Raczej nie, skoro niektórzy twierdzili, że zagłuszamy przejeżdżające w pobliżu pociągi.

Tytuły utworów Vader z tamtego okresu, to: Nekropolia, Stalowy Rycerz, Czołg, Brudna forsa, Elektryczny topór.

Od połowy 1986 r. Vader gra koncerty m.in w klubie Remont w Warszawie, a także w klubach Białegostoku.

Po Metalmanii 86 z zespołu odchodzi Zbigniew „Vika” Wróblewski, by grać mniej agresywną odmianę Metalu w grupie Raxas. Peter tłumaczy: - Dojście do speed metalu poprzedziły wspólne dyskusje nad koncepcją naszej muzyki. Przyjęliśmy zgodnie, że prawdziwy heavy metal musi być grany głośno, szybko i agresywnie.

Skład Vader stabilizuje się i wygląda następująco:

Grzegorz „Belial” (później Jacho) Jackowski - dr

Piotr „Behemoth” (później Peter) Wiwczarek - git

Robert „Czarny” Czarneta - voc.

Robert „Astaroth” (później Rob) Struczewski - g. bass.

- Myślę, że cała masa zespołów thrash metalowych zaczęła się ujawniać po pierwszej Metalmanii. Wtedy stało się jasne, że ta muzyka ma wielu fanów i jest grana w Polsce przez wiele zespołów – twierdził Robert „Astaroth” Struczewski.

W Olsztynie Vader organizuje cykliczną imprezę Speed Attack. Podczas edycji, która miała miejsce w grudniu 1986 roku goszczą na niej Open Fire, Markiz De Sade i gospodarz imprezy - Vader. Marcin Wawrzyńczak tak wspominał na łamach Metallian zine (protoplasta Eternal Torment zine) koncert Vader:

"Na końcu wystąpił gospodarz imprezy , olsztyński Vader. Zespół, który swoim czadem wywołał szok na Metalmanii 86, zaprezentował wspaniały show. Chociaż sala, w której odbywał się koncert jest ostatnim miejscem , które wybrałbym na organizacje imprezy Heavy Metal, to chłopcy pokazali , ze potrafią dać doskonały gig bez względu na warunki. Swoim speed-thrashem porwali publiczność (halo Otwock). Najbardziej spodobały mi się stary numer "Szatana gniew", "Przeklęty na wieki" dedykowany Cliffowi Burtonowi oraz nowy utwór "Abaddon". Vader udowodnił , że w stylu hardcore thrash jest nie do pokonania" – pisał M. Wawrzyńczak, który niebawem miał objąć funkcję menagera Vader.

Pozostańmy przy fanzinach, tak istotnych dla przepływu informacji tamtych lat. Peter zapytany jaki tytuł był pierwszym czy jednym z pierwszych zinów w Polsce, odpowiada: - Dla mnie był to na pewno Eternal Torment - Marcina. Paradoksalnie w 86 roku sam jeździłem do Warszawywy, by xerować okładki demo "Live in Decay".

O wspomnianej taśmie "Live In Decay" zarejestrowanej dokładnie 12.12.1986 roku w auli obecnego Uniwersytetu Warmińskiego w Olsztynie, tak pisał Mariusz Kmiołek na łamach Thrash Em All:

" Czekamy wciąż na polskiego Slayera , a niepostrzeżenie dla mnie narodził się on już w 1986 roku! Vader to zespół, który mieszał kiedyś nieźle, a teraz ma szanse by pokazać wiele ciekawych rzeczy. Ale przejdźmy do kasety demo "Live In Decay". Mimo, że taśma została zarejestrowana aż w 1986 roku, to materiał na niej zawarty nie stracił zupełnie nic ze "swojego jadu i szybkości" . Słuchając poszczególnych kompozycji byłem trochę zdumiony, że tak grano w 1986 roku!?! "Live In Decay" zawiera cztery utwory: "Giń psie", "Trupi Jad", "Gniew szatana" oraz "Tyrani piekieł" w dwóch wersjach - live i studyjnej, a raczej salowo-próbnej. Te cztery utwory wystarczyły mi, abym mógł powiedzieć, że Vader wie co gra. Mimo blackowego od początku nastawienia zespołu, w muzyce ich jest właściwie wszystko: thrash, black, speed oraz już dosyć duże umiejętności muzyków".

Peter wspominał, że jeździł do Warszawy, by xerować wkładki „Live In Decay”, ponieważ w Olsztynie nie było kopiarek. - Kiedy jednak się pojawiły - biły na pysk jakością wszystkie w Polsce. Dlatego ja właśnie zajmowałem się "produkcją"...Pamiętam że był to Bartex i firma ta istnieje do dziś. Przez wiele lat firma ta kopiowała mi zine, flyery czy okładki demo do "Necrolust".

Tomasz Krajewski z Holocaust zine potwierdza słowa Petera i niejako odsłania kulisty swoich towarzyskich relacji z ludźmi ówczesnej sceny : - Peter z Vader powiedział mi o pewnym punkcie xero w Olsztynie, które ma dwa nowe Cannony z zajebistym zaczernieniem i właściciele odbijają wszystko co im dasz poza pornografią, co brzmiało równie nieprawdopodobnie co cudownie. Byłem tam częstym gościem, zresztą nie tylko ja, bo spotykało się tam ludzi przyjeżdżających z daleka i odbijających okładki do demówek, flyersy itd. Tam kopiowane były okładki do Necrolust Vadera, pierwszego demo Slashing Death i wiele innych. Poznałem tam osobiście sporo ludzi, np. Maniana z Unborn i Docenta, który jeszcze nie grał wtedy w Vader, zobaczyłem że jacyś długowłosi kolesie odbijają dziwne rzeczy i zagadałem, okazało się że mają kapelę. Dodatkową atrakcją takich wyjazdów była okazja do poimprezowania i wypicia ze znajomymi, zwłaszcza z Peterem, Docentem, Manianem, Dżunglą (RIP)... Potem powrót do domu z plecakiem ciężkim jak cholera od kilkudziesięciu sztuk zinów i kopy flyersów i kolejna, identyczna wyprawa za 2-3 tygodnie.

Kolejny etap działalności Vader dobrze oddają słowa Mariusza Kmiołka, który pisał na łamach Thrash Em All: "Przełom 1987/88 to kolejna dziura w działalności zespołu. Nikt nic nie wie, nikt nie chce nic mówić. Wreszcie po rozmowie z Behemothem podczas Metalmanii dowiaduje się, że wszystko jest OK?! Vader ma kolejne kłopoty. Sprawa najważniejsza to miejsce na próby".

Na szczęście zespół mimo przeszkód przygotowywał nowy materiał , który miał zaszokować w postaci demo "Necrolust ". Peter zapowiadał na łamach Thrash Em All: "...Vader hołdował i będzie hołdować muzyce thrash-black, rozpalając swoimi riffami wnętrzności".

Wróćmy jednak do roku 1988. To etap drastycznych zmiany w składzie i kolejny krok w kierunku jeszcze bardziej ekstremalnego grania. Z powodów osobistych, odchodzi Czarny. Rolę wokalisty przejmuje Peter, a za bębnami zasiada Krzysztof „Docent” Raczkowski fenomenalny perkusista związany wcześniej z kapelą Slashing Death. Docent, zastępując odchodzącego do służby w policji Jach'a. W ciągu kolejnych kilku miesięcy zespół opuścił także Rob...

- Odszedłem latem w 1989 roku. Wyjechałem do Niemiec i chciałem tam znaleźć miejsce dla siebie, tak jak wielu. Niestety, przestałem wierzyć, że dzięki Vader będę mógł się utrzymać – motywował decyzje opuszczenia grupy Rob Struczewski. Dodaje też: - Żałuję, że cała ta przygoda nie przydarzyła się nam w normalnym kraju, bo Polska w latach 80-tych była szara i smutna i ze wszystkim były problemy. Struny do basu kosztowały więcej niż średnia krajowa płaca. Pod względem kosztów grania, to był horror.

Poświęćmy chwilę na zmianę wokalisty Vader. Peter na łamach jednego z numerów Thrash' em All opowiadał:

- W ogóle historia mojego wokalu miała dziwny początek, a cała moja "kariera" wokalna była dość taka, specyficzna. Zaczęło się w 1988 roku, wcześniej Vader miał kilku wokalistów. Problem zaczął się pojawiać, kiedy doszedł Docent, a my zaczęliśmy tworzyć utwory, które miały być śpiewane po angielsku. Zarówno Czarny, jak i wcześniejsi wokaliści śpiewali po polsku...Czarny nie był wstanie nauczyć się języka angielskiego, różnych rzeczy próbowałem (śmiech), ale on zupełnie nie miał talentu do języków. Wtedy też, w 1988 roku na Thrash Camp'ie zaśpiewałem utwór "Decapitated Ones", pierwszy utwór, jaki zrobiliśmy po dojściu Docenta do zespołu. Do dnia dzisiejszego, nigdy nie udało mi się śpiewać na próbie, nasze próby są tylko muzyczne, a ja śpiewam tylko na koncertach. To jeszcze jedna, dziwna część całej historii, ponieważ wokaliści starają się ćwiczyć swój głos. Ja nigdy nie miałem możliwości, ani też chyba trochę chęci, by to robić. Tak było zawsze i to się chyba nie zmieni, różnica polegała tylko na tym, że od kiedy zacząłem śpiewać, a co zaczęło się od "Necrolust" aż do "De Profundis", ja właściwie cały czas szukałem koncepcji, jak mam śpiewać. Słychać to z materiału na materiał, pomiędzy "Necrolust" i "Morbid Reich" widać koszmarną różnice wokalu, zresztą na "Morbid Reich" był chyba największy growling w moim wykonaniu. Dziś wiem, że wielu osobom tego brakuje, inaczej to się jednak potoczyło.

 

Wiosną 1989 roku w składzie: Peter –gitara i wokal oraz Docent - perkusja , w studio rozgłośni radiowej w Olsztynie powstało pierwsze oficjalne wydawnictwo Vader: demo "Necrolust" (Decapitated Saints, Reborn in Flames, The Final Massacre, The Wrath). Porażające dziką energią i brutalnością demo „Necrolust” otrzymało znakomite recenzje w wielu zine'ach na całym świecie. W tym czasie do zespołu dołączył basista Jacek „Jackie” Kalisz, wcześniej grający w grupie Evil Death.

Erę demo „Necrolust” wspomina Krzysztof „Axer” Golec: - Vader - teraz to jeden z ważniejszych polskich zespołów metalowych. Wtedy pełna zapału kapela poruszająca się po muzycznym podziemiu. I nagle piękny strzał - "Necrolust". Niebywała dawka mocy, zagrana już na profesjonalnym poziomie. Wyprodukowana mimo ubogich warunków olszyńskiego studia radiowego na całkowicie przyzwoitym poziomie. I radość, że w Polsce jest zespół, który tak mocno, tak sprawnie i tak nośnie gra. Taśma ta narobiła sporego zamieszania w metalowym, podziemnym światku. A wydaje mi się, że to wielka zasługa Petera, który swym uporem i konsekwencją potrafił wyciągnąć tak wiele z tego studia. Nie pomijam oczywiście kompozycyjnych wartości piosenek. Po prostu każdy element tej taśmy był zrobiony na najwyższym poziomie jaki można było osiągnąć w tych warunkach. Brawo dla Petera i dla jego wielkiej podpory - Docenta. Spisali się na kilka medali! A taśma ta pozwoliła chłopakom wypłynąć na całkiem już szerokie wody.

- Vader i „Necrolust” – kurwa. Co to było. Ja pamiętam jak usłyszało to podziemie – opowiada Piotr „Piastol” Piasecki z Infernal Death zine. – Wspaniale wydane i nagrane w studio Radio Olsztyn. Vader wtedy udowodnił, że polska kapela podziemna może wydać taki materiał, że szok. Wszyscy to wysyłali na zachód. Sam pamiętam, że jak już z kimś pisałem to to musowo wysyłałem.

Tom „Skeleton” Godlewski – z warszawskiego Exorcist: - Już w 1988 roku na Thrash Campie dało się słyszeć, że Vader zmienia styl z Heavy/Speed na Death Metal. Zagrali kilka kawałków, które znalazły się właśnie na Necrolust i to była klasa! Nowy skład ze wspaniałym Docentem za garami dał Vaderowi olbrzymie możliwości w kreowaniu tego gatunku. Piekielnie brutalna, brudna i ekscytująca dawka muzyki nagrana jak na ówczesne możliwości profesjonalnie w studio Polskiego Radia Olsztyn. To demo to czysta inwazja mocy nie ograniczona żadnymi trendami, nakazami lub zakazami producenckimi, nieokiełznana furia przełożona na taśmę szpulową przez konsoletę.

Demo „Necrolust” zyskało niebywały poklask w podziemiu. Utwory z „Necrolust” prezentowane są w rozgłośniach radiowych Polski i zagranicznych. Znajdują się także na wysokich miejscach notowań niezwykle popularnych w Polsce list Metal Top 20 oraz Metal Attack 10. Mało tego - zespół otrzymał propozycję wydania demo „Necrolust” na winylu, jednak było to niemożliwie ze względu na brak profesjonalnej taśmy nagraniowej.

Grupa nawiązała w tamtym okresie wiele kontaktów z zespołami z całego świata m.in. Incubus, Nun Slaughter, Samael, Massacra, Asphyx czy Varathron. W plebiscycie audycji Muzyka Młodych na najlepszą heavy metalową grupę krajową 1989 roku Vader zajął wysokie siódme miejsce. Prawdziwy sukces miał jednak nastąpić po wydaniu kolejnej taśmy demo – „Morbid Reich”.

 

Wojciech Lis

Poprawiony (wtorek, 18 września 2012 19:19)

 

baa222