VADER STORY ACT II "Morbid Reich"(PL)

 

VADER STORY ACT II „MORBID REICH"

 

Rok 1989 to era trwającej do dziś współpracy i przyjaźni z Mariuszem Kmiołkiem - menagerem VADER. Pierwszym owocem współpracy była kaseta demo "Morbid Reich" nagrana w olsztyńskim studio i wydana jako całkowite novum w ówczesnych realiach Polski. Zanim demo „Morbid Reich” ujrzało światło dzienne, VADER zagrał na terenie Polski dużą ilość koncertów. Wśród nich najważniejsze , to Sthrashydło, Metal Battle, Metal Madness czy Metal Warriors.

Na łamach Thrash'em All 9/1990, Peter z VADER mówił o powstającym demo „Morbid Reich”: - Taśma zawierać będzie trzy zupełnie nowe utwory - "Vicious Circle", "Chaos", "Breath Of Centuries", jeden utwór ze starszego repertuaru nigdy jeszcze nie publikowany - "Reign-Carrion" oraz jeden re-mix "The Final Massacre" z demo "Necrolust". Nowe utwory będą utrzymane w klimacie znanym z poprzedniego demo, może nieco brutalniejsze, szybsze i cięższe. Muzyka nadal będzie surowa, ale bardziej techniczna. Na pewno zwrócimy uwagę na bębny i aranżację, poprawią się partie solowe gitary i wokale- słowem materiał ma zabić (śmiech)!

W tym samym wywiadzie Peter porównywał powstający materiał do demo „Necrolust”: - Na "Morbid Reich" znajdziesz muzykę bardziej zróżnicowaną i ekstremalną. Podążamy w kierunku Death Metalu ciężkiego i przytłaczającego z mocną sekcją rytmiczną. Mamy wspaniałego bębniarza, którego umiejętności należy maksymalnie wykorzystać. "Necrolust" był materiałem raczej bardziej jednolitym, chociaż jak wspomniałem nowe utwory są utrzymane w podobnym klimacie. „Morbid Reich” jest to w zasadzie nasza pierwsza oficjalna kaseta, profesjonalnie wydana z dystrybucją na cały kraj. Chciałem, aby materiał był jak największy, by ludzie poznali nasze najlepsze utwory. Wspomniany utwór najlepiej pasuje do nowego materiału, dlatego go wybraliśmy. Zresztą, zostanie nagrany w nowych warunkach- będzie szybszy i brutalniejszy. Powinien znakomicie uzupełnić resztę materiału.

Peter opowiadał też o tekstach z „Morbid Reich”: - Teksty do nowych utworów są autorstwa naszego przyjaciela- Adriana. Są to wytwory jego chorej wyobraźni, wizji i snów. Aby napisać teksty do naszej muzyki trzeba wczuć się w jej klimat, a on robi to doskonale. Na "Morbid Reich" znajdzie się również jeden mój tekst do " Reign-Carrion".

Demo „Morbid Reich” ukazało się nakładem Carnage Records, wytwórni Mariusza Kmiołka, który wspomina: - "Morbid Reich” było oficjalna kasetą i sprzedaną w bardzo dużym nakładzie! Poza tym, wydaną jak żadna kaseta w Polsce czy nawet na zachodzie. To była pionierska kaseta w podziemiu! Zatem jak na podziemie, jest wiele przeciwieństw, a jednocześnie to jest wciąż podziemie (śmiech).

- Cały "Morbid Reich" zawdzięczamy Mariuszowi z Thrash'Em All – podkreślał Piotr Wiwczarek na łamach Thrash'em All 1/1992. - On sponsorował nagranie, postarał sie o profesjonalne wydanie i naprawdę szeroką promocję. Było to chyba pierwsze wydanie kasety w ten sposób w naszym kraju, co może miedzy innymi przyczyniło się do takiego jej sukcesu. Niewiele osob wie, że projekt okładki został wykonany przez studenta Akademii Sztuk Pieknych w Monachium - Roberta Ganczarskiego. Robert wykonał ją zainspirowany naszą muzyką i podobnie jak w przypadku muzyki, jej odbiór jest całkowicie uzależniony od wyobraźni. Każdy może dostrzec na niej coś innego, życie, śmierć, cząstkę nas samych. Tak samo jak w muzyce chodzi tutaj o to, aby nie tworzyć żadnych sztywnych nawiasów, dać duże pole do popisu wyobraźni i zostawić jej skutecznie szeroki margines.

Peter dodawał też: - Już od samego początku, czyli od jesieni 1990 roku, kiedy kaseta była dostępna w sprzedaży, towarzyszyła jej zakrojona na szeroką skalę kampania reklamowo-promocyjna w sklad której wchodziła sprzedaż plakatów, koszulek, znaczków, rozsyłanie pod każdy możliwy adres olbrzymich ilości flyerów oraz duża ilość koncertów.

Warto podkreślić, że kaseta "Morbid Reich" sprzedała się w bardzo dużej ilości. W 1992 roku, lider VADER szacował: - Pierwszy nakład ponad 4000 egzemplarzy rozszedł się bardzo szybko, zaistniała więc konieczność dodrukowania (???) kolejnych ilości. Myślę, że ogólnie poszło ich ponad 5000 sztuk.

Peter dopytywany o sprzedaż za granicą, dodał: - Mamy ośrodki szczególnego zainteresowania zespołem jak Kalifornia czy Holandia gdzie sprzedaliśmy po ponad 400 sztuk plus dodatkowe kilka setek w reszcie świata. Nie znam dokładnych liczb, tym zajmuje sie Mariusz, ale na pewno jest to około tysiąca sprzedanych taśm.

Leszek Wojnicz – Sianożęcki, związany z grupą HOLY DEATH był jednym z pierwszych ludzi w Polsce, które usłyszały materiał „Morbid Reich”: - W tamtym okresie co wtorek jeździłem do Warszawy na giełdę pod Hybrydy. W Warszawie zwykle byłem nieco wcześnie bo koło 10 rano , a giełda rozpoczynała się koło 14-ej tak, że miałem trochę wolnego czasu by odwiedzić przyjaciół m.in. Mariusza Kmiołka, który mieszkał w tedy w Legionowie. Miałem to szczęście jako jeden z pierwszych oglądać projekt okładki, oraz słyszeć ten doskonały materiał. To była chyba pierwsza tak profesjonalnie wydana taśma demo w naszym kraju. Doskonała poligrafia , świetna jakość nagrania, już nie wspomnę o zawartości muzycznej która, była powalająca. Na prośbę Mariusza kopiowałem na swoim dwu-kieszeniowym decku 50 pierwszych kopii tej taśmy (śmiech). Pamiętam jak pierwszy raz usłyszałem to demo (śmiech). Riff w riff, to istne morderstwo , a przy tym emanowało to tak mroczną siłą i tym ogromnym ładunkiem energii , że nie sposób było przestać słuchać tych dźwięków . Czułem się jak opętany , to było totalne szaleństwo - naprawdę zrobiło to na mie masakrujące wrażenie . Ten materiał miał w sobie ogromny ładunek emocji, a przy tym czuło sie w tym pasję i szczerość grania, stąd VADER nieprawdopodobnie oddziaływał na słuchaczy porywając każdego na swoich koncertach, to były zwariowane i bardzo piękne czasy (śmiech).

I jeszcze ważne słowa Grzegorza Fijałkowskiego, dziś szefa Godz Ov War Productions, który także podkreśla ponadczasowość i wagę demo „Morbid Reich”: - Prawdę mówiąc wali mnie to, jak bardzo patetycznie i kolokwialnie zarazem zabrzmią moje słowa, wyartykułowane po raz enty, ale zaprawdę powiadam – „Morbid Reich” to materiał, który zmienił wiele, zarówno w moim pojmowaniu muzyki ekstremalnej, jak również w prywatnym życiu. Traktuję go bardzo emocjonalnie, bez zbędnej kurtuazji czy żenady, stawiam na równi z największymi dokonaniami tuzów thrash death metalu, jest dla mnie swego rodzaju wcielonym kultem i namacalną religią. Czymś nadzwyczajnym, ponadczasowym i chyba odbieram go z jakimś indywidualnym podprogowym przekazem. Specyficzne kuriozum, od którego nie uwolnię się do końca swoich pieprzonych dni?! Minęło dwadzieścia lat od nagrania tego materiału, a ja słuchałem go tysiące razy i za każdym razem mam najzwyczajniej w świecie ciary!!! To chyba najbardziej osłuchany przeze mnie metalowy materiał, wcale nie przesadzam. Z perspektywy lat mam jednocześnie coraz bardziej świadomość jego rachityczności oraz niedoskonałości, niemniej absolutnie nie rzutuje to na mój stosunek do tych pięciu fenomenalnych kompozycji. Szanuję cały dorobek Vader, wkład zespołu w popularyzację rodzimego metalu w świecie, chylę generalnie czoła za całokształt, jednak nigdy już nie przebili, przynajmniej dla mnie, tego, co zostało zarejestrowane na „Morbid Reich”. Szaleństwo, ekscytacja, nieprawdopodobne wkurwienie, entuzjazm, bezpretensjonalność…. I nade wszystko Pasja!!! Znam każdą sekundę tego materiału, każda jest magiczna, zaklęta w jakiś nienaturalny sposób i w każdej jest siara, ogień oraz klasyczny do bólu rozpierdol, jakiego nie usłyszałem na żadnej płycie metalowej z ostatniej dekady. To nie jest wcale odkrywczy materiał, nie ma w nim od strony technicznej przekombinowanego grania czy realizacyjnego majstersztyku w sferze produkcyjnej. A mimo wszystko jest potężny, rozpoznawalny i zapamiętywalny – totalna Esencja. Tytułowy „Chaos” wyryczany przez Petera – Moc Piekielna!!! Otwarcie Docenta w „Vicious Circle” – istny nokaut w dwie sekundy!!! Niesamowity początek „The Final Massacre”, który przebija tylko preludium do „Raining Blood”, a sam tytuł adekwatny do zawartości!!! Pamiętam wspomnianego Docenta, kiedy grał ten kawałek na koncertach – co on wyczyniał każdorazowo za swoim zestawem?!!? Poezja!!! O każdym utworze można napisać elaborat i żałuję tylko, że chociażby dla zwykłej symetrii kasetowej wersji strony B nie zwieńczył „The Wrath”, ponieważ to dla mnie bezapelacyjnie number one w dorobku Vader – autentyczny obłęd. Wystarczy sobie tylko wyobrazić, czym byłby ten utwór zarejestrowany „wtedy” w Morrissound Studios, zresztą jak i sam „Morbid Reich”. I na koniec dodam, chociaż oryginalny chyba nie będę – jestem dumny, kurewsko dumny, że Peter, Docent i Jackie sprokurowali taki cios, a Mariusz zapakował wszystko w tak profesjonalny sposób. Jakkolwiek dużo jadu już wysączono na zespół oraz managera, nie możemy ująć im jednego – bez „Morbid Reich” i Carnage polski metal wyglądałby zupełnie inaczej. Argumentów typu „nie ten to inny” nie przyjmuję do wiadomości, choć niewielu już nas zostało, którzy pamiętają ile determinacji oraz wyrzeczeń kosztowało stworzenie takiego dzieła. Paradoksalnie chyba między innymi to spowodowało, że „Morbid Reich” ma taka, a nie inną wymowę i obok „Metal and Hell”, „The Gods Of The Crime” czy „Devilri” stanowi dla mnie prawdziwą ikonę polskiego metalu śmierci.

Tomasz „Skeleton” Godlewski z zespołu EXORCIST dodaje: - Taśma „Morbid Reich” nagrana w 1990 roku w Pro Studio Olsztyn i wydana przez Carnage Rec., była dowodem na to, że nareszcie w Polsce ktoś wie jak nagrywać „Metal”. To demo było kluczem do wszystkich siedmiu bram muzycznego biznesu. Jeszcze takie lekko undergroundowe, a już mogące z powodzeniem startować w ekstraklasie. Na uwagę zasługuje wg. mnie kawałek Vicious Circle, gdzie Docent pokazuje szkołe perkusji na najwyższym poziomie, jego triole, blasty i przejścia to legato na bębnach. Jak wiadomo jedną z bram, które zostały otworzone była brama do Earache Records, gdzie już wówczas nagrywali krezusi typu Napalm Death czy Carcass. Vader podpisał kontrakt i w 1993 roku dokładnie w 10-tą rocznicę powstania wydał swój debiut The Ultimate Incantation.

- ”Morbid Reich” – wyborna muzyka, ponadprzeciętne, jak na ówczesne realia, wydanie kasety – podkreśla Piotr „Siniak” Dorosiński wydawca Death Attack zine, dziś szef agencji koncertowej Live Union. - Nie brzmieli „po polsku”, zrezygnowali z marnej jakości kserowanych wkładek do kaset na rzecz profesjonalnej, pełno-kolorowej wkładki. Dystrybucja w sklepach muzycznych w całym kraju. Peter z Mariuszem Kmiołkiem już wtedy wiedzieli czego chcą od życia. W Polsce wówczas muzycznie nikt im nie mógł dorównać. Przełamywali schematy krajowego podziemia. I w ogóle „Kult sączył się ze ścian”.

Tymczasem trochę faktów. Demo „Morbid Reich” zostało nagrane w lecie 1990 roku w PRO-Studio w Olsztynie. Zespół w składzie: Piotr “Peter” Wiwczarek (vocals, guitars), Krzysztof “ Docent” Raczkowski (drums) i Jacek „Jackie” Kalisz (bass), zarejestrował następujące kompozycje: From Beyond (Intro), Chaos, Vicious Circle, Breath Of Centuries, The Final Massacre oraz Reign- Carrion. Za muzykę na “Morbid Reich” odpowiedzialny był cały zespół, natomiast teksty napisał Paweł „Adrian” Wasilewski oraz Peter. Cover okładki wykonał Robert Ganczarski, zdjęcie Waldemar Bronakowski. Za pracę PRO-Studio odpowiedzialni byli Włodzimierz Iliaszewicz, Andrzej Włodarski, Ryszard Szmit i Cezary Alończyk. Produkcją całości zajął się Mariusz Kmiołek i zespół VADER. Demo zyskało niebywały rozgłos wśród miłośników Death/Thrash na całym świecie i zyskało bardzo dobre noty w pismach undergroundowych.

Dariusz Gowieńczyk z Siege Of Power zine ocenia: - Pierwszą polską kapelą, która w 1000% wykorzystała możliwości Undergroundu - był nie kto inny a właśnie Vader. Zaczynali jakimiś dziwnymi, mało wybitnymi rzeczami, żeby w przełomowym 89 wydać - dzięki wielkiej determinacji - powalającą sprawę, jaką była demówka "Necrolust". Jej fala uderzeniowa poniosła ich później do majstersztyków typu "The Ultimate Incantation" czy "De Profundis" - rzeczy klasycznych już nie tylko dla naszego podwórka. Dokładnie od tego demo słyszało się w Vaderze inspiracje tempami serwowanymi na wykładach mistrza Harrisa z Uniwersytetu Blastu. Dzięki tej akceleracji w sferze rytmu - vaderowy death metal zyskał świeżości, bezkompromisowości i brutalności. Inni w tym czasie woleli narzekać i crap-ować na grindcorowy trend, przez co pozostali na poziomie niedorozwiniętego Kreatora: No i Vader miał świetne grafiki w 88-89 roku. Ziął z nich taki nekroklimacik, że nie zamieniłbym ich na całą rodzimą scenę true-black-metal z czasów teraźniejszych.

Dariusz "Manian DePress" Krzyszczak z Unborn dodaje. – Vader... To, co oni zrobili dla muzyki undergroundowej w Polsce, jest nie do przecenienia.

W podobnym tonie wypowiada się Dariusz "Pietraszak" Piotrowski tour - manager Vader. - Dla mnie najważniejszą kapelą będzie zawsze Vader i to nie z racji tego, że jestem zaprzyjaźniony z ta kapelą, ale z tytułu tego co zrobili dla całej polskiej muzyki metalowej.

Koncert w ramach Strashydła 1991 był pierwszym podczas, którego VADER pojawia się jako kwartet. Do zespołu dołączył drugi gitarzysta – Jarosław „Chomik” Łabieniec. Peter wspominał na łamach Thrash'em All 1/1992: - Jestem bardziej niż zadowolony, że mamy wreszcie tego człowieka. W czym był problem - jak wiadomo ludzi grających na gitarze jest wielu, nawet tych bardzo dobrych. Chodziło nam jednak o to, aby znaleźć kogoś o podobnych pogladach i spojrzeniu na muzykę i życie. Kogos kto żyłby tym absolutnie. No i znaleźliśmy takiego. Jest nim Chomik, czy jak kto woli China, człowiek o bardzo krótkim stażu gry na gitarze, ale bardzo zdolny. Praca z nim to prawdziwa przyjemność. Robimy materiał płynnie, bez żadnych większych problemów. Sam też pracuję nad swoją techniką. Poza tym jest rewelacyjny na scenie i jest wspaniałym przyjacielem. No i przesiąknięty jest brutalnym death metalem.

To nie był jednak koniec roszad personalnych w VADER. Z zespołu odchodzi Jackie. Mówi Peter: - Cóż, nie było to przyjemne. Cała sprawa miała bardziej podloże osobiste niż muzyczne, chociaż jeśli chodzi o gre, Jackie też bardzo się zaniedbal. W zespole zaczęły powstawać drobne konflikty, które wpływały bardzo ujemnie na atmosferę. Potrzebne było radykalne rozwiązanie, szczególnie w tych ważnych dla nas chwilach. Nowego ducha do zespołu wniosł Berial, nasz obecny basista. Jednocześnie gra on w swoim zespole Betrayer.

- Bardzo miło wspominam współpracę z VADER, a z Peterem zwłaszcza – mówi Piotr „Berial” Kuzioła. - Niestety po podpisaniu kontraktu z Earache Records i kilku miesiącach przygotowań do nagrania płyty nastąpił szereg dziwnych zdarzeń. Peter z Docentem sami popłynęli do Szwecji nagrać całą płytę (prawdopodobnie z pobudek czysto ekonomicznych). Tutaj rola Mariusza Kmiołka nie była bez znaczenia. Ponadto człowiek ten był też managerem BETRAYER. Okazało się, że nas okraja spychając nas na drugi tor i koncentrując się wyłącznie na sukcesie VADER. Odszedłem, gdy dano mi do zrozumienia, iż oczekiwano ode mnie pozostawienie BETRAYER.

Dzięki znakomitej muzyce na demo „Morbid Reich”, VADER podpisuje kontraktu z Earache Records.

- Przez takie a nie inne wydanie kasety, zależało nam na przyciągnięciu uwagi jakiejś wytwórni płytowej – mówił w 1992 roku Peter. - Propozycji przyszło kilka i to naprawdę niezłych. Peaceville, Turbo Music, Wild Rags, New Renaissance oraz wiele mniejszych... Nikt jednak nie spodziewał się propozycji od Earache Records. Tego dnia, kiedy po otworzeniu listu przez Mariusza od razu rzucił sie nam wytłuszczony napis "Earache chce Vadera natychmiast!", wiele rzeczy zmieniło swoj wyglad. Był to naprawdę wspaniały dzień. Same negocjacje trwały ponad pół roku, nie wiem czym to bylo spowodowane, w koncu to nie moja działka, ale w końcu wszystko doszło pomyślnie do końca. Oprócz tego, że Earache ma pod swoimi skrzydłami największe zespoły grające bezkompromisową muzykę to bardzo dba o promocję. Koncerty po USA i Europie, dystrybucja na całym świecie, nie wspominając już o koszulkach, znaczkach. ect. Oni po prostu dbają o ludzi, którzy słuchają tej muzyki.

To, gdzie VADER miał zarejestrować materiał na pierwszą płytę stało się wkrótce jasne…

- Było kilka propozycji, zadaliśmy pytania Dig'owi z Earache na temat studia – opowiadał Peter. - Wybór musiał być staranny, gdyż zależy nam, aby ten pierwszy debiutancki album wypadł naprawdę perfekcyjnie. Ostatecznie stanęło na tym, że będziemy nagrywali w Sunlight Studio w Sztokholmie z Tomasem Skogsbergiem. Miksem zajmie się Tom Morris na Florydzie w Morrisound Studios, w którym rownież się pojawimy. Rozmawiałem ostatnio na temat sztokholmskiego studia z grupami, które tam nagrywały, jak: Dismember, Entombed, Grave czy Desultory i wszyscy zgodnie twierdzili, że atmosfera jest tam wspaniała, niemal rodzinna. To jest dla nas bardzo ważne. Poza tym będziemy mieli 14 dni na nagranie materiału, co nie jest mało, jeśli weźmiemy pod uwagę, iż chodzi o zespoł debiutujący. Studio jest stosunkowo tanie, jednak życie w Szwecji jesto okropnie drogie. Czas na pobyt na Florydzie zostal rownież wstępnie wyznaczony na 4 dni! Zapowiada się niezła przygoda, ha, ha.

Płyta „The Ultimate Incantation” nagrana we wspomnianym studio Sunlight w Szwecji pod okiem Tomasa Skogsberga nie ujrzała jednak światła dziennego . Dlaczego? O tym opowiedział Peter w wywiadzie dla portalu internetowego Metal Mundus /www.metalmundus.pl/. - Ten materiał zapewne ujrzałby światło dzienne jako pełnoprawna sesja nagraniowa płyty „The Ultimate Incantations”, ale nie byliśmy zadowoleni z końcowego efektu brzmienia i wszystkie utwory trzeba było powtórzyć w innym studiu. Problem polegał na tym, że w Sunlight partie perkusji nagrywane były na padach – wtedy było to nowatorskie rozwiązanie techniki studyjnej. Docent grał na tych quasi-bębnach jak należy, ale szybkie partie, które są przecież kwintesencją naszej muzyki, nie były wystarczająco wyraźne i dynamiczne. Krzysiek nie mógł pokazać pełni swoich możliwości grając na takim „martwym” zestawie. Trzeba jeszcze dodać, że to były pady pierwszego typu – niezbyt doskonałe, nie miały naciągów podobnych do naturalnych bębnów, grało się na nich trochę sztucznie no i jakość sampli do tego zestawu w jego banku dźwięków pozostawiała wiele do życzenia. Może przy graniu szwedzkim – wolnym i masywnym brzmiało to super, ale przy bardzo szybkich partiach siadała dynamika i atak.

Ostatecznie album „The Ultimate Incantation” zarejestrowany został w Rhythm Studios w Wielkiej Brytanii. Produkcji podjął się Paul Johnson, grafikę płyty zaprojektował i wykonał Dan Seagrave.

Od tej pory VADER regularnie wyjeżdżał za granicę, z powodzeniem koncertując wraz z ikonami stylu Death/Thrash takimi jak: Morbid Angel, Deicide, Immolation, Bolt Thrower czy Dismember .

Wojtek Lis

Poprawiony (wtorek, 18 września 2012 19:19)

 

baa222