SUICIDAL ANGELS- Divide And Conquer CD Spiritual Beast 2014

W tym roku stuknęło 14 lat istnienia tej grupy. Ależ ten czas gna, a z nim thrashersi z SUICIDAL ANGELS. „Divide And Conquer” to ich piąty pełnowymiarowy album Greków, a zarazem trzeci zdobiony okładką autorstwa tak znamienitego artysty jak Ed Rapka. Jego prace wyznaczają standard jakości kojarząc się z doskonałą muzyką. Wykonał okładki dzieł takich wielkich jak DARK ANGEL, POSSESSED, AGENT STEEL, DEATH, SANCTUARY MEGADETH i tak można było by wymieniać bez końca bo było tego tyle.  Wydaje się słusznym iż SUICIDAL ANGELS dołączył do tego grona. Zawartość muzyczna płyty musiała pokrywać się oprawą graficzną. Nie przypominam sobie słabej płyty zdobionej okładką tego artysty. Choć szata graficzna pozostaje kwestią drugoplanową, jednak w tym przypadku tworzy to niezwykle spójną całość. SUICIDAL ANGELS, zaprawiony w wieloletnich bojach zespół, to marka sama w sobie. Widziałem ich kilka razy na żywo i za każdym razem byłem pełen podziwu dla kunsztu tej czwórki metalowych świrów grających niezwykle energetyczny thrash. Choć SUICIDAL ANGELS tworzą młodzi muzycy budują razem spójny i niezwykle silny organizm.  Z płytę na płytę wciąż potrafią zaskoczyć swoją świeżością,  mając przy tym niezwykłą umiejętność zarażania szaleństwem publiczności na swoich koncertach. Za ich sprawą nawet umarlak wstałby z grobu by dołączyć do młyna pod sceną. „Divide And Conquer” to zdecydowanie dojrzalszy album posiadający sporo zadziorności. Cały czas to dość szybka muzyka choć już nie tak brutalna jak miało się to na przykład w „Bloodbath” kiedy to zespołowi udało się zderzyć stylistycznie starego SLAYER z KREATOR.  „Divide And Conquer” to zdecydowanie ukłon w stronę METALLICA szczególnie zauważalny jeżeli chodzi prowadzące partie gitar.  Mimo tych nieznacznych podobieństw „Divide And Conquer” to album dość świeży, naznaczony jednak piętnem lat 8otych, co nie jest niczym złym. Wręcz przeciwnie to mocny element dodający muzyce dodatkowej mocy.  Doceniam nowe utwory SUICIDAL ANGELS słychać w nich ogromny progres szczególnie, zauważalny zwłaszcza warstwie aranżacyjnej. Słychać też progres jeżeli chodzi o samo wykonanie autorstwa coraz bardziej świadomych muzyków, którzy przez te wszystkie lata zdążyli okrzepnąć i nabrać pewności siebie. Ta płyta to nowy rozdział w historii zespołu, który już ugruntował sobie dobra pozycję na rynku muzycznym. Marka SUICIDAL ANGELS rozpoznawalna jest już na całym świecie. Zespół przez te wszystkie lata intensywnie pracował na sukces.  Obecny skład wydaje się niezwykle trwałym i mocnym ogniwem które potrafi nieraz zaskoczyć. Świetne partie gitarzystów Chrisa Tsitsisa i Nicka Melissourgos z niezwykle charakterystycznym, mocnym wokalem, bardzo wyrazistym bassem Aggelosa Lelikakisaa czy w końcu perkusyjna nawałnicą Orpheasa Tzortzopoulosa to wciąż sprawdzona thrash metalowa mikstura tworząca wybuchową mieszankę zwaną SUICIDAL ANGELS. To właśnie ten kwartet na swoich koncertach potrafi eksplodować z tak ogromną intensywnością,  a zarazem mimo totalnej ekspresji zagrać z niezwykłą wręcz nieludzką precyzją.  Wystarczy przywołać wspomnienie niedawnego, krakowskiego koncertu gdzie chłopaki z nowego albumu zagrały min „Marching over Blood”, „Seed of Evil” czy utwór tytułowy.  Na koniec warto nadmienić, że Japońskie wydanie posiada dwa bonusowe numery „Creamtory” i „Slaughter Christianity”.
LWS

 

baa222